Odpowiedzi

2009-11-29T21:56:56+01:00
Spacerowałam brzegiem morza podczas zachodu słońca. Dzień był ciepły a niebo bezchmurne. Złoty piasek wydawał charakterystyczny dźwięk pod moimi stopami. Morze było jasne, miłe dla oka. Młodzi śmiałkowie nadal pluskali się w wodzie, która okazała się letnia, gdy zanurzyłam w niej stopę. Linia choryzontu była niewyraźna, gdyż niebo pociemniało i nabrało barwy morza. W oddali płynął mały jacht. Szłam wolno aż nagle zobaczyłam małego chłopczyka.. wyglądał na 5 lat. Siedział sam na plaży, rozglądałam się wokoło ale nigdzie nie dostrzegłam kogoś, kto mógł by być jego opiekunem. Podeszłam do niego.
Jak masz na imię?-zapytałam.
Kuba- odrzekł krótko.
Gdzie twoi rodzice?-kontynuowałam
nie wiem.- powiedział beznamiętnie.
Uciekłeś?-próbowałam podtrzymać rozmowę
Nie. Oni się zgubili- powiedział i posmutniał.
Mogę ci pomóc?-uśmiechnęłam się szeroko
a potrafisz?-spytał zagadkowo
Jasne!- rzuciłam z entuzjazmem.
Odnaleźliźmy miejscowy komisariat policji, zostawiłam tam chłopca pożegnawszy się wpierw z nim i odeszłam z nadzieją, że szybko znajdą się rodzice malca.
Najlepsza Odpowiedź!
2009-11-29T21:59:41+01:00
Pewnego razu będąc nad morzem, w Ustce zdarzyło sięcoś nieprawdopodobnego.
Było to, kiedy wraz z wujkiem i dwoma braćmi pływałam bo bezkresnej niebieskiej tafli wody. Ledwo za horyzontem można było dostrzec jakąś dziką, zieloną plaże. Nagle ni z tego, ni z owego zaczął wiać silny wiatr, a płaska tafla wody zaczęła falować niespokojnie. Przestraszyłam się i złapałam się mocniej belki. Wujek zapewniał nas, że nic się nie stanie. Ale jednak. Z morza wzbiły się ku niebu wielkie, pieniące się fale! Wiatr łomotał straszliwie o naszą małą łódkę. Bałam się. Wtuliłam się w grubą brązową kurtkę swojego starszego brata, aby uchronić ciało przed zimnymi falami wody. Wujek sterował masztem to na lewo, to na prawo, lecz wychodziło mu to mizernie. Nagle z wnętrza łódki trysnęła woda. Młodszy brat od razu wziął starą, przegnitą szmatę i zalepił dziurę. Wujek jeszcze przez dobra 30 minut siłował się z żaglami, aż wreszcie dopłynęliśmy do brzegu. Wyskoczyłam z łódki i pobiegłam do naszego domku letniskowego. Mama mnie zapytała:
-Co się stało? -
-Będąc na morzu wzniósł się sztorm! - odpowiedziałam.
-Nic Ci się nie stało córeczko? - odrzekła mama.
-Nic, zupełnie nic, ale Wujek siłuję się z łódką, zawołaj tatę, niech mu pomoże.
-Dobrze, ale ty idź się przebież i połóż w ciepłym łóżku.
Nigdy nie zapomnę tego dnia.
2009-11-29T22:10:24+01:00
Pewnego słonecznego dnia wybrałem się z rodzicami i bratem nad morze.zachwyciłem się pięknem naszego polskiego morza. Patrząc przed siebie nie zauważyłem nawet najmniejszego kawałku lądu. W oddali widać było tylko szarą mgłę, a do o koła rozciągały się złociste plaże z ogromną ilością ludzi. Nie czekając długo wszedłem do morza aby popływać.Krzyknąłem do mojego brata Rafała:
- Choć popływać ze mną!
Rafał:
- Nie najpierw chciałbym się poopalać
Nagle z nikąd pojawiła się wielka niebieska fala która zmierzała w moim kierunku. gdy do mnie dotarła poszedłem pod wodę jak kamień. Mój brat od razu się po mnie rzucił i zanurkował pod wodę, by mnie wyciągnąć.
Nie chce mi się już tego wymyślać jutro dopisze. Spać się chce:)