Odpowiedzi

2009-05-28T20:11:25+02:00
Moja droga do szkoły zawsze wyglądala tak samo. Najpierw wychodziłam z domu spotykałam się z przyjaciółmi szłam prosto, w lewo a nastepnie trzysta metrów za sklepem i już bylam pod szkoła . Ale pewnego dnia wszystko było inaczej. Na drodze zobaczyłam slicznego małego kotka siedział sobie centralnie na środku jezdni. Probowalam go jakoś do siebie zawołac ponieważ balam się żeby go nic nie przejechalo. Miał takie urocze łapki i slodki różowy pyszczek. Wołam na niego kici kici a ten nic. Myślę sobie zaraz sie spóźnie do szkoły przez jakiegos glupiego kota. Ale jego urok osobisty tak mnie przywabił że po prostyu zrobiło mi się go żal. Naglę patrzę a za zakrętem nadjezdża wielki tir z masa drzewa na przyczepie. No nie myslę sobie co ja teraz zrobię z tym biedakiem ktory siedzi na środku drogi i nie zamierza się z niej ruszyc. Samochod momentalnie sie zbliżał a ja znieruchomialam i nie wiedziałam coo mam zrobić. Chciala uratować sliczną kicię ale strach zaparł mi dech w piersiach i nie mogłam się ruszyc. Kiccia dalej siedzaiła a ja nic auto było juz 20m 5m i nagle puk. Potrąciło mojego biedaka. czulam się winna za ten incydent i strasznie glupio że nie zareagowała. Patrzę ale kotek żyję poprostu tak się skulił że tylko złamał sobie łapkę. Szybko wzięłam go z ulicy i przetransportowałam do pobliskiej lecznicy. Weterynarz pochwalił mnie za to że przyniosła kotka opatrzył go i powiedział że mogę go codziennie odwiedzać. Odtąd zawsze podczas drogi do szkoly schodziłam w stronę lecznicy i bawiam się z moim pupilem. A kiedy wyzdrowiął adoptowałam gi i od tąd mieszka razem ze mną.