Odpowiedzi

2009-12-01T15:15:06+01:00
Od kilku lat spotykamy się z chłopakami raz w tygodniu na dzikim boisku na Pradze i razem gramy w piłkę nożną. Ta historia wydarzyła się pięknego lipcowego dnia, trzy lata temu, właśnie tam. Pamiętam, że tego dnia nie czułem się najlepiej i miałem nie iść na mecz. Ale zadzwonił do mnie kolega i bardzo prosił, żebym jednak przyszedł, bo chciał po meczu pogadać o ważnej sprawie.

Kiedy dotarłem na boisku, było tam już kilku chłopaków, ale kolegi, któremu tak bardzo zależało, żebym przyszedł, nie było. Był za to pies - młody, trochę zaniedbany, ale bardzo wesoły kundelek. Na początku myślałem, że przyszedł z którymś z graczy, ale okazało się, że nie - był tam sam. Czekaliśmy jeszcze kilka minut na kolegę, z którym się umówiłem, ale w końcu postanowiliśmy zagrać bez niego. Ponieważ pies bardzo chciał "zagrać" z nami, na czas meczu przywiązaliśmy go linką do drzewa. W ogóle nie protestował - leżał grzecznie i przyglądał się, jak gramy.

Po meczu zaczęliśmy się z nim bawić - rzucaliśmy mu patyki. Widać było, że bardzo się cieszy z okazywanego mu zainteresowania. Wtedy pomyślałem, że może poproszę rodziców, żeby pozwolili mi go zabrać do nas. Ku mojej radości - nie musiałem ich nawet długo prosić. Postawili tylko warunek, że będę go sam wyprowadzał na spacer.

I tak, zamiast spotkać kolegę, spotkałem Reksa. Dziś nie wyobrażam sobie życia bez niego. Jest moim największym przyjacielem.