Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2009-12-01T15:44:27+01:00
Mały Książę jest książką, w której każdy może znaleźć fragment siebie samego i która uświadamia nam, że nawet będąc otoczonym gromada ludzi, można czuć się bezgranicznie samotnym. Czy bowiem można nie być samotnym, kiedy interesują się nami tylko w sytuacji, gdy jesteśmy komuś potrzebni? Gdy szukają sami wsparcia i pocieszenia? Czy można nie być samotnym, kiedy jest się niezrozumianym, kiedy unika się wysłuchania naszych racji i naszego zdania?
Samotność może być różnie interpretowana w zależności od wieku, pozycji społecznej czy też stanu emocjonalnego. Ludzie samotni po lekturze książki staną się z pewnością bardziej otwarci, przekonają się, że są różne charaktery osób i nie wszyscy muszą być obojętni wobec ich samych, a słowa "samotnym jest się także wśród ludzi" uświadomią im, ze każdy bez wyjątku ma gdzieś swojego wyjątkowego przyjaciela, na którego warto czekać, a nie szukać go na siłę, by następnie się rozczarować, by ich "kupić" i zapomnieć, na czym polega prawdziwa przyjaźń.
Nie ma złotego środka, aby szybko i bezproblemowo znaleźć sobie przyjaciela i być szczęśliwym. Przyjaźni się nie zdobywa, ale powoli odkrywa, czego wiele osób nie rozumie i na gwałt, desperacko szuka jej przez całe życie, nierzadko gubiąc po drodze własną godność.
Wśród ludzi jest się samotnym, jeśli brakuje nam umiejętności patrzenia w przyszłość i patrzenia ponad to, co jest doczesne - ponad dobra materialne, ponad pieniądze, sławę, karierę. Szukamy przyjaciół tam, gdzie nie powinniśmy, nie rozglądamy się zaś po najbliższym otoczeniu, uważając je za gorsze, bo lepiej znane. A przecież wiele razy naszą samotność i niezrozumienie mogliśmy już dawno zażegnać, gdybyśmy tylko nie ignorowali małych sygnałów od najbliższych nam osób - koleżanki z ławki, brata, siostry...
Zjawisko, jakim jest samotność, towarzyszy nam przez całe życie - często czujemy się opuszczeni, kiedy ktoś nie zgadza się z naszym zdaniem, kiedy ktoś wyśmiewa nas i nasze osiągnięcia, kiedy będąc na szczycie spadamy nagle w dół, gdzie nie czeka na nas nikt - a przecież w blasku chwały otaczało nas tyle osób! Towarzyszy nam praktycznie w każdej smutnej chwili, kiedy nikt nie potrafi lub wręcz boi się nas pocieszyć, kiedy sami sobą przedstawiamy postawę "nie zbliżaj się do mnie", odtrącając tym samym ewentualne gesty pomocy czy pocieszenia. Nie jest więc tak, że samotność sama przychodzi i nie z naszej winy - wielokrotnie bowiem to my sami wręcz ją do siebie przywołujemy: a to naszym charakterem odpychającym ludzi, a to postawą życiową czy zachowaniem.
Niewątpliwym jednak jest fakt, że nawet otoczka setki osób nie sprawia, że nie będziemy czuć się samotni. Nie świadczy o tym bowiem ilość osób, ale to, jacy jesteśmy w ich oczach i jak się zachowają, kiedy, mówiąc kolokwialnie, podwinie nam się noga.
1 5 1