Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2009-12-01T17:09:07+01:00
Skawiński po zrozumieniu swojego błędu, wiedział, że czeka go dalsza tułaczka. Któregoś dnia widziano go na statku do Nowego Jorku.
Przygnębiony płynął na nowe drogi życia. Nie wiedział gdzie będzie pracował, gdzie będzie mieszkał. Nie miał już siły zaczynać od nowa, nie miał pomysłu na życie. Pragnął tylko spokoju i powrotu do Polski. Tęsknota za ojczyzną zawładnęła umysłem starca. Stał przy burcie i jego postać wyglądała jak posąg. Padający deszcz w pełni odzwierciedlał stan jego duszy. Łzy łączyły się z kroplami rzęsistego deszczu. Serce przepełnione było melancholią.
Od pewnego czasu przyglądała mu się staruszka, która zagadnęła po angielsku i spytała o narodowość Skawińskiego. Ten dumnie oświadczył, że jest polakiem, ale nie widział kraju 40 lat. Kobieta rzuciła mu się na szyję, szczęśliwa, że spotkała rodaka. Dalszą drogę spędzili na rozmowie i wspomnieniach. W Nowym Jorku Maria, bo tak miała na imię, zaoferowała Józefowi nocleg. Kilka dni spędzili na wspomnieniach.
Przemógł swój strach i oświadczył się Marii. Kobieta przyjęła jego oświadczyny (wymyśl słowo bliskoznaczne do oświadczyn bo będzie powtórzenie). Założyli fundację, która pomagała emigrantom. Sami również postanowili wrócić do Polski. Przepełniło ich ogromne szczęście. Wykupili bilet i na statku wypatrywali ojczyzny.
Latarnia, która miała rozjaśnić ocean, nie zapaliła się. Latarnik John zaspał tej nocy. Ostatnią przystanią dla nich okazały się głębiny Morza Północnego.
16 4 16