Odpowiedzi

2009-12-01T20:39:06+01:00
Pewnego upalnego dnia, na sawannie w dalekiej Afryce, narodziło się małe słoniątko. Jego matka, słonica Eleonora, była bardzo dumna ze swojego maleństwa. Wszystkie ciocie, siostry i kuzynki zbiegły się, aby powitać nowego członka ich stada. Jakież było ich zdziwienie, gdy ujrzały małego słonika z … krótką trąbą!
– Niesłychane! – mówiła babka Eliza, najstarsza w całym stadzie – Jak żyję, nie widziałam jeszcze takiego cudaka! My słonie jesteśmy największymi zwierzętami na Ziemi, mamy duże uszy, którymi się wachlujemy w upalne dni i długie trąby, którymi zbieramy pożywienie i nabieramy wodę. To nie może być słoń! To po prostu jakiś cudak!
– Jest jeszcze malutki… – szepnęła Eleonora.– Może mu jeszcze trochę urośnie trąba?
– Nie liczyłabym na to, moja droga - westchnęła ciotka Elżbieta. – Musisz pogodzić się z tym, że twój syn to cudak.
I tak od urodzenia przylgnęło do słonika imię Cudak. Nikt nigdy inaczej się do niego nie zwracał, jedynie mama mówiła do niego pieszczotliwie „Cudaczku”.
Cudaczek był smutnym i samotnym słoniem. Unikał towarzystwa, wolał bawić się sam.
1 4 1