Odpowiedzi

2009-12-02T12:58:11+01:00
Za sto lat świat napewno bedzie wyglądal inaczej .Jezeli od II wojny swiatowej tyle sie zmienilo to mozemy przypuszczac ze domy to beda apartamenty z 200m basenami ,totez na ulicach mogą jezdzic tylko najnowsze auta.Moze za sto lat będzie już audi A10?W glowie mozemy sobie to wyobrazic ,lecz tak naprawde nie wiemy jak to bedzie.
8 4 8
2009-12-02T12:59:52+01:00
Wydaje mi się, że świat za 100 lub 200 lat będzie miał jeszcze o wiele więcej nowych technologii. Czy to dobrze? Mam wątpliwości... Ułatwiają one życie, ale uzależniają i niszczą naturalne piękno natury. Obecnie mamy coraz mniej terenów zielonych, zajmują je blokowiska, fabryki. Coraz więcej produkuje się samochodow, rozwija przemysł motoryzacyjny. Myślę, że w przyszłości będą zanikać łąki, lasy. Gdzie więc człowiek będzie mógł odpocząć? Zebrać myśli? Ludzie będą chcieli oderwać się od gwaru, przytłaczającej rzeczywistości ale.. nie będą mieli dokąd uciec. W takim kierunku zmierza nasz świat... Niektórzy popierają taki rozwój, inni są nim przerażeni...
11 4 11
Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-02T15:43:03+01:00
Wszystko zaczęło się około dwa tysiące trzynastego roku, kiedy globalny kryzys ekonomiczny okazał się nie do powstrzymania. USA, niegdyś potężne i wpływowe państwo, straciło miliardy dolarów na kredytach udzielanych innym krajom. Zaopatrywanie w broń państw dotkniętych konfliktami zbrojnymi i wojnami domowymi przyniosło kolosalne straty. W dwa tysiące osiemdziesiątym roku USA składało się już tylko z trzynastu niezależnie działających stanów, między którymi często wybuchały konflikty. Prawie pięćdziesiąt procent kraju zostało sprzedanych za grosze. Rosja odzyskała Alaskę, Kanada rozrosła się niemal o połowę. W roku dwa tysiące sto trzecim świat wydawał się rozpadać. Brakowało pieniędzy na badania. Rozwój technologiczny zdawał się zjadać własny ogon. Wtedy swoją szanse wykorzystały kraje trzeciego świata. W dobie kryzysu i anarchii, niezadowolenia narodów i narastającej agresji między nimi postanowiono chwycić się żyletki. Upadające powoli mocarstwa zgodziły się na propozycje wykupienia niewolników z krajów Afrykańskich. Ludzie byli praktycznie importowani jak sardynki: ciasno, w metalowych opakowaniach i własnym smrodzie. Nikt wtedy nie spodziewał się, jaki skutek przyniesie legalizacja niewolnictwa. System niewolnictwa stworzony przez rząd brytyjski opierał się na pasożytniczym wykorzystywaniu Afrykanów. Jednostki niewolnicze były przydzielane rodzinom, urzędom, firmom i przedsiębiorstwom. Pracowały po kilkanaście godzin na dobę w kopalniach, rudach i hutach, ludzie wolni mogli małymi kroczkami odbudowywać straconą potęgę.

Niewolnicy nie mieli imion, byli zaopatrzeni w numer seryjny jak części samochodowe. Stanowili tanią siłę roboczą. Nie dostawali pieniędzy a jedynie wyżywienie i dach nad głową. Od czasu do czasu ubranie. Dzięki nim światu udało się wyrwać ze szponów zagłady. Kraje trzeciego świata zbiły majątek na eksporcie niewolników. Somalia stała się krajem wysoko rozwiniętym w niespełna dwieście lat. W roku dwa tysiące czterysta dwudziestym Somalia dokonała niemożliwego. Dzięki dobrej polityce i drobnym udziale siły zjednoczyła sobie całą Afrykę. Dużym ułatwieniem był eksport niewolników na inne kontynenty. Spadek demograficzny w Afryce ułatwił prowadzenie polityki. Rachunek był prosty – łatwiej było panować nad milionem ludzi, niż nad dziesięcioma milionami.

W sarkastycznym hołdzie wyniszczonemu USA zjednoczone kraje Afryki przyjęły oficjalną nazwę UNA (Unated Nations of Africa).

W tym czasie na świecie wiele uległo zmianie. USA rozpadło się. Padlinę zagarnęły państwa Ameryki Łacińskiej. Rosja podzielona została na dwa państwa: Rosję demokratyczną i Rosję komunistyczną. Tą pierwszą zamieszkiwali ludzie biedni, drugą nafciarze, gangsterzy i inni bogacze. Polska rozpoczęła silną współpracę z Czechami, Chorwacją, Litwą, Bułgarią i Słowacją, co w dwa tysiące dwieście trzecim roku zaowocowało „Paktem Słowiańsczanym”, a kilkadziesiąt lat później stworzeniem najsilniejszego nie afrykańskiego kraju – Słowianii. Podobnie postąpiły Niemcy: łącząc się z Holandią, Austrią i Luksemburgiem przyjęły nazwę „Germania”. Tego typu działanie w grupach okazało się bardzo dobrym rozwiązaniem. W późniejszych latach strategię tą wykorzystał Chibet – Państwo powstałe w dwa tysiące sto szóstym roku. Chiny zdobyły Tybet i nakazały przyjęcie swojej polityki. Kilkanaście lat później po Tybecie pozostały już tylko trzy ostatnie litery. Mentalnie kraina ta została kompletnie zchinizowana. Ale nie wiele to pomogło. Gigantyczne bezrobocie, wyż demograficzny i spadek popytu na chińskie produkty w europie zmusił kraj do podjęcia współpracy z Koreą Wspólną ( w dwa tysiące dwieście sześćdziesiątym roku Korea Północna i Południowa połączyły się) i Japonią. Kilkanaście lat później kraje te przyjęły wspólny ustrój i nazwę – Jachikobet. Włochy, Hiszpania i Portugalia połączyły się jako ostatnie przybierając nazwę Wielkiej Sycylii.

Początek dwudziestego piątego wieku zaowocował w pychę UNA. Zorganizowana przez nich wielka wyprawa Anty Krzyżowa zdziesiątkowała wiernych, księży, rabinów, mekki i kościoły na całym świecie. Literatura teologiczna została zakazana pod karą śmierci. UNA stało się imperatorem o nieograniczonej władzy. Siłą blokowało rozwój technologiczny na świecie. Pod koniec lat sześćdziesiątych dwudziestego piątego wieku UNA posiadało najgroźniejszą broń, największe bogactwo, najlepszą politykę i stało się oazą pokoju. UNA starało się jak najbardziej ograniczyć wykorzystywanie własnych surowców naturalnych, importowało je więc z Ameryki i krajów Europejskich.

Świat nigdy nie pomyślałby nawet o tym, co nastąpiło w dwa tysiące pięćsetnym roku. Niewiarygodnie zorganizowane Siły Zbrojne Afryki wdarły się do odciętej od świata Ameryki południowej. W kilka miesięcy zdobyli cały kontynent. Podobnie z Ameryką Północną, Kanada zdążyła jednak ostrzec Europę, tej udało się przygotować na atak.

Trzy lata wojny uszczupliły Germanię, Słowanię, Wielką Sycylię, obie Rosje, Jachikobet i Wielką Brytanię. UNA nie miało wielkich szans atakując z zewnątrz, uruchomiło więc drugą część swojego planu. Miliony niewolników zamieszkałych w państwach nie afrykańskich upomniało się o wolność. Zdezorientowane atakami od wewnątrz państwa Eurazji straciły na chwilę czujność. Moment ten wykorzystało UNA zdobywając po kolei Wielką Sycylię, Rosje, Słowanię, Germanię i Jachikobet. Rządy w ocalałych państwach przejęło UNA. Państwo Australijskie cieszyło się jeszcze kilkadziesiąt lat wolnością. W dwa tysiące pięćset trzydziestym czwartym roku cały kontynent Australijski zatonął od jednego pocisku.

Reasumując: Siły Zbroje Zjednoczonych Państw Afryki zrównały z ziemią osiemdziesiąt procent niezależnych państw. Sześćdziesiąt procent powierzchni lądu wypełniały jedynie porośnięte mchem ruiny i pustka. Tereny te nazwano Martwym Lądem.

Pięćset lat historii zmieniło więcej, niż tysiące lat ewolucji i rozwoju. Spadli ci, którzy znajdowali się na górze. Wznieśli się ci, którzy stąpali po dnie. W punkcie zwrotnym kryzysu nie pomogły przynależność do UE, NATO, czy ONZ. Nie liczył się kolor skóry inny niż czarny, język inny niż Suahili a pochodzenie inne niż Afrykańskie. I gdyby w tych dosłownie czarnych czasach ktoś powiedział, że jeszcze będzie jak kiedyś, zostałby za swoje czarne poczucie humoru ukamienowany.
6 3 6