Odpowiedzi

2009-12-02T14:41:17+01:00
Chciała bym być Anią z zielonego wzgórza ponieważ ma ona bardzo fajne przygody i różne cechy charakteru które podziwiam.Bez wątpienia wyglądała dziwacznie w krótkiej, ciasnej, drogietowej sukience jeszcze z sierocińca, pod którą jej chude nogi wydawały się niewdzięcznie długie. Jej piegi były teraz jeszcze liczniejsze niż zwykle, wiatr rozczochrał jej nie osłonięte kapeluszem warkocze w genialny wprost nieporządek. Nigdy przedtem jej włosy nie wydawały się tak rude jak w tej chwili".

Rudowłosą i piegowatą Anię z Zielonego Wzgórza pokochało już kilka pokoleń czytelników. Książka Lucy Maud Montgomery już bowiem od bez mała dziewięćdziesięciu lat należy do najchętniej czytanych powieści. Jej główna bohaterka, Ania Shirley, ofiarowuje bliskim szczerą przyjaźń, dobroć, wrażliwość - w zamian chce, by jej nie odtrącać, oczekuje akceptacji, a że los zrządził, iż została sierotą, więc marzy o domu i opiekunach, którzy ją pokochają.

Ania urodziła się w Bolingbroke w Nowej Szkocji. Jej rodzice, Walter i Berta, byli nauczycielami w miejscowym gimnazjum. Los sprawił, że oboje osierocili dziewczynkę zaraz po jej urodzeniu. Od tego momentu Ania stale przechodziła ,,z rąk do rąk", pomagając opiekunom utrzymywać dom bądź zajmując się ich małymi dziećmi.

Samotnej dziewczynce ciągle doskwierał brak ,,przyjaciółki od serca", której mogłaby powierzyć swoje tajemnice. Jedynym rozwiązaniem okazywała się w takich momentach wyobraźnia, dzięki której Ania mogła podzielić się swoimi przemyśleniami z przyjaciółką ,,na niby". Mając jedenaście lat, Ania trafia do sierocińca w Hopetown, nie przypuszczając, że cztery miesiące później los w końcu się do niej uśmiechnie... Za sprawą szczęśliwej pomyłki jedzie na Zielone Wzgórze do rodzeństwa Cuthbertów, Mateusza i Maryli. Tam znajduje miłość, ciepło i ,,pokrewną duszę" w osobie Diany Barry.

Jednak nawet wtedy Ania nie potrafi być zupełnie szczęśliwa... ,,Nie można być rudym i szczęśliwym. Inne rzeczy tak bardzo mi nie przeszkadzają - ani piegi, ani zielone oczy, ani to, że jestem chuda. Mogę to wszystko zmienić w wyobraźni. Mogę wyobrazić sobie, że mam piękną cerę jak płatek róży i ślicznie błyszczące niebieskie oczy. Ale nie mogę wyobrazić sobie, że nie mam rudych włosów".

A jak widzieli ją inni? ,,Dziecko około jedenastu lat, ubrane w bardzo krótką, ciasną i bardzo brzydką sukienkę z żółtawobiałego drogietu. Miała na sobie wyblakły brązowy marynarski kapelusz, spod którego opadały jej na plecy dwa warkocze bardzo grubych, zdecydowanie rudych włosów. Miała małą, bladą i wychudłą twarz, dość piegowatą, duże usta i duże oczy, które w jednym świetle były zielone, a w innym szare. Tyle zwykły obserwator; niezwykły obserwator mógłby zauważyć, że jej podbródek był spiczasty i ostro zarysowany; że jej duże oczy pełne były życia i energii; że jej wargi były słodkie i wyraziste; że jej czoło było szerokie i pełne; krótko mówiąc, nasz wnikliwy niezwykły obserwator mógłby wywnioskować, że żadna przeciętna dusza nie mogła zamieszkiwać ciała tej zbłąkanej kobiety-dziecka, której tak niedorzecznie bał się Mateusz Cuthbert".

Mateusz Cuthbert

Brat Maryli, największy przyjaciel Ani, był z pewnością najbardziej nieśmiałym człowiekiem na świecie. Niezręcznie czuł się w towarzystwie przedstawicielek płci pięknej i raczej wolał ich unikać. Już od pierwszej chwili jest zauroczony Anią, cieszy się z jej szkolnych sukcesów, mówi o niej: ,,moja dziewczynka, z której jestem dumny!".

,,Mateusz bał się wszystkich kobiet poza Marylą i panią Małgorzatą. Miał zawsze nieprzyjemne uczucie, że te tajemnicze istoty naśmiewają się z niego po kryjomu. Być może miał słuszność, bo był personą o dziwnym wyglądzie: niezgrabnej budowie i długich, stalowosiwych włosach opadających na zgarbione ramiona. Miał też bujną, miękką, brązową brodę, którą zapuszczał, od kiedy ukończył dwadzieścia lat. W zasadzie jego wygląd w wieku dwudziestu lat nie różnił się zbytnio od jego wyglądu w wieku lat sześćdziesięciu, brakowało mu tylko nieco siwizny".

Maryla Cuthbert

Opiekunka Ani, jedna z ważniejszych postaci występujących w Ani z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery. Pisarka przedstawia ją jako kobietę wysoką, chudą, o kanciastych kształtach, surową i zasadniczą. ,,Jej ciemne włosy poprzetykane były srebrnymi nitkami i jak zawsze upięte wysoko w mały, ciasny kok, z którego sterczały groźnie dwie metalowe szpilki".

,,Wyglądała na kobietę o niewielkim doświadczeniu i nieugiętych zasadach. Taka też i była. Tylko w kącikach jej ust kryło się coś, co zwiastowało poczucie humoru, któremu nigdy jednak nie pozwoliła w pełni rozbłysnąć". Z biegiem czasu okazuje się, że ta oschła z pozoru osoba jest wrażliwa, opiekuńcza i bardzo dobra, obdarza Anię swoją miłością i ze wszystkich sił pragnie zapewnić jej dobre wychowanie, choć postronni obserwatorzy nie potrafią tego dostrzec... ,,Mateusz i Maryla nie mają pojęcia o dzieciach, a będą oczekiwali od niego, aby był mądrzejszy i bardziej sumienny niż jego własny dziadek, jeżeli oczywiście to dziecko kiedykolwiek miało dziadka, w co wątpię. W jakiś sposób dziecko nie pasuje nawet do Zielonego Wzgórza. W końcu nigdy żadnego tam nie było, bo Mateusz i Maryla nie byli już dziećmi, gdy zbudowano nowy dom - jeśli oni kiedykolwiek byli dziećmi, w co trudno uwierzyć, gdy się na nich patrzy. Za nic nie chciałabym być na miejscu tego sieroty. Ale współczuję mu, ot co".

Diana Barry

Wymarzona ,,przyjaciółka od serca". Mieszka na sąsiedniej farmie, Jabłoniowym Wzgórzu. Poznały się kilkanaście dni po przybyciu Ani na Zielone Wzgórze i odtąd, pomimo różnych przeciwności, pozostały nierozłączne. Diana miała to, za czym Ania zawsze tęskniła: czarne długie włosy i śliczne dołeczki. Oczywiście dołeczki nie cieszyły Diany, która uważała, że jest zbyt pulchna. Przede wszystkim była jednak dobra i bardzo praktyczna. Może miała tylko nieco mniej bujną wyobraźnię niż Ania, to jednak nie przeszkadzało dziewczętom świetnie się dogadywać.

Gilbert Blythe

,,Od dzisiaj będziesz miała w swojej klasie Gilberta. On zawsze był prymusem. Chociaż ma już prawie czternaście lat, przerabia dopiero czwarte wypisy. Cztery lata temu jego ojciec zachorował i musiał wyjechać do Alberty. Gilbert pojechał z nim. Byli tam trzy lata i Gilbert aż do powrotu nie chodził do szkoły. Trudno ci będzie go wyprzedzić, Aniu".

Przez cały czas nauki w szkole Ania i Gilbert współzawodniczyli ze sobą o pozycję najlepszego ucznia. Gilbert, chcąc zwrócić na siebie uwagę Ani, naśmiewał się z jej rudych włosów, czego dziewczynka nie potrafiła mu wybaczyć przez kilka lat. Spór zamienił się z czasem w serdeczną przyjaźń i wreszcie w miłość. W dalszych tomach Gilbert został mężem Ani.

Autorka opisuje go jako wysokiego chłopca o brązowych włosach, z łobuzerskimi piwnymi oczami i filuternym uśmiechem.

,,Był inteligentny, miał własne, przemyślane poglądy i zdecydowanie brał od życia to, co najcenniejsze".

Podobał się także dziewczętom.

Małgorzata Linde

,,Pani Małgorzata bacznie wszystko obserwuje z wysokości swojego okna, nie wyłączając strumyka i biegających nieopodal dzieci, i jeśli tylko zauważy coś dziwnego lub niestosownego, nie spocznie, dopóki nie dowie się, co za tym stoi".

Sąsiadka i najbliższa przyjaciółka Maryli. ,,Była znakomitą gospodynią, zawsze wszystko było u niej zrobione jak należy i na czas. Mało tego, «zawiadywała» także kółkiem krawieckim, pomagała w prowadzeniu szkółki niedzielnej, kierowała parafialnym oddziałem Koła Pomocy, a także wiodła prym w Stowarzyszeniu Misyjnym. Pomimo swych rozlicznych zajęć pani Małgorzata znajdowała aż nadto wiele czasu, by przesiadywać całymi godzinami w kuchennym oknie i dziergać z bawełnianych resztek narzuty na tapczan".

1 5 1