Odpowiedzi

2009-12-02T16:37:43+01:00
Były wakacje. Pojechałam na kolonię wraz z swoją siostrą. Czułyśmy się bardzo nieswojo. Kiedy weszłyśmy do swojego pokoju by się rozpakować zobaczyłyśmy zapłakaną dziewczynę siedzącą na parapecie. Widząc to podeszłam do niej i zapytałam:
- Cześć! Jestem Kasia. Czy mogę Ci jakoś pomóc??
- Cześć miło Cię poznać jestem Wiktoria. Nie nic się nie stało...
- Ale na pewno? Bo jeśli mogę Ci jakoś pomoc to powiedz.
- Nie dzięki.
I tak mijały dni na kolonii. Wiktoria cały czas przesiadywała na parapecie. Chciałam jej pomóc ale była taka skryta i wrażliwa. Nie chciałam jej zranić. Lecz miałam wrażenie, że ona właśnie teraz potrzebuje przyjaciółki.
Kiedy pojechaliśmy nad Solinę ona cały czas była w naszej grupie. Nic się nie odzywała. W pewnej chwili ona złapała się za głowę i upadła. My wystraszone pobiegłyśmy po naszego opiekuna. Wezwał pogotowie. Kiedy Wiktoria znalazła się już w szpitalu pojechałyśmy do niej. Kiedy stanęłyśmy w drzwiach to po raz pierwszy na jej twarzy widniał uśmiech. Przez długi czas rozmawiałyśmy. Okazało się, że niedawno umarła jej mama. Jej tata wysłał ją na kolonię myśląc, że rany się zagoją. Kiedy się o tym dowiedziałam zrobiło mi się przykro. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Lecz w pewnej chwili ona powiedziała:
- Przepraszam, że byłam taka wobec Was. Jest mi bardzo przykro.
Od tego momentu bardzo się zaprzyjaźniłyśmy. Kiedy zbliżał się koniec kolonii wymieniłyśmy się telefonami i do tej pory utrzymujemy ze sobą kontakt.
51 4 51