Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-05T06:06:10+01:00
Był słoneczny październikowy dzień.WIdziałem jak ludzie śpieszą się z pracy do domu.WIsiałem sobie jak zwykle na drzewie.Lubiłem to.W końcu byłem listkiem kasztanu.Moi krewni (tzn kasztany) zaczynały powoli spadać.Robili to zazwyczaj wtedy, gdy małe dzieci potrząsały naszym domem.Chyba zależy im na kasztanach ,ale nie wiem czemu.Od zawsze mnie to intrygowało.Ale do dziś nie wiem po co ludzkim dzieciom kasztany?Ech...Nieważne-i tak się nie dowiem!W każdym razie za każdym razem gdy jakieś dziecko podchodziło do drzewa zawsze miałem obawy, że razem z kasztanami i ja spadnę od trzęsienia.Taki już los liścia.cała moja "jesień życia" była jednym kłębkiem nerwów.Bałem się że tym razem to ja zlecę i umrę...Najlepiej się czułem latem.I w dodatku wyglądałem kwitnąco.A jesienią?Ech-szkoda gadać!Kolory zawsze miałem jakieś buro-pomarańczowe.Mnie się to niepodoba ale są ludziki którym się to podoba.Wróćmy do mojej starości.Ostatnio bardzo chorowałem.Byłem jakiś podziurawiony,brzydki,zwiędły.Bez chęciu do życia.Podobno to jakaś choroba kasztanowca.Nawet widziałem jak nasz dom smarowali czymś i owijali taśmą-podobno miało pomóc.ALe nic z tego.Z dnia na dzień czułem sie coraz gorzej ze względu na stan choroby i starości.Zastanawiałem się nawet czy to nie rak roślinny :D.Około 17 poczułem sięmjakoś inaczej.Tak jakbym się trząsł.Czułem że coś jest nie tak.No i stało się.Podmuch wiatru sprawił że nie miałem siły już trzymać się dalej gałęzi.Oderwałem się.I zacząłem spdać.Powoli,bezwiednie.Trwało to wieki!Aż w końcu znalazłem się na Ziemi.Jeszcze nie dość że spadłem to jeszcze te ludziki mnie deptały.Czułem się okropnie....Chciałem umrzeć....






Takie głupie troche :D bo wymyślałam na gorąco.Jak coś to sobvie tam pozmieniaj coś.Nie wiem czy o to chodziło xD Pozdrawiam
1 5 1