Odpowiedzi

2009-12-03T13:34:17+01:00
Szedłem przez park i rozmyślałem nad tym, co powiedziała pani od polskiego- że nigdy nie wiemy, jak zachowamy się w nowej sytuacji. Wydawało mi się to trochę śmieszne, bo pżecierz zawsze wiedziałem co lubię, a czego nie, co mnie złości, a co bawi. I gdy tak rozmyślałem, nagle kątem oka zauważyłem jakis ruch w zaroślach. Mógł byc to pies lub jeż- byłem pżecierz w parku, zwierząt tu nie brakuję. A jednak włosy zjezyły mi sie na głowie, a serce stanęło w gardle. Miałem bowiem przeczucie, że to, co schowało się w krzakach, nie jest żadnym znanym mi zwierzęciem. Schowałem sie z a pień najblizszego drzewa i z uwagą obserwowałem dziwny krzak. Ruch powtórzył się. Byłem przerażony. To coś było zbyt duze jak na psa, tego byłem juz pewien. Wydawało mi sie także, że słyszę miarowe postukiwanie, ale byc może, było to bicie mojego serca. Wstrzymałem oddech, nawet nie chciałem mysleć, o tym co bedzie, jeśli ten stwór mnie zobaczy. Nagle ruch ustał. Ostrożnie wychyliłem głowę zza pnia. Wokół panowała cisza, a krzak już się nie ruszał.Byłem zdumiony, wygladało na to, że stwór sobie poszedł. Odwazyłem się wyjść na ścieżkę. To, co zobaczyłem, wprawiło mnie w zakłopotanie. Kilkanaście metrów przede mną szedł dozorca parku, niosąc na ramieniu siekierę. To on musiał byś schowany za krzakiem. Ogromnie sie zawstydziłem. Miałem nadzieję, że nikt nie widzaiał mojego tchórzliwego zachowania. Wychodząc z parku pomyślałem, że jednak pani od polskiego miala troche racji. Bo czy kiedykolwiek przypuszczałbym, ze tak przestraszę sie dozorcy rąbiącego drzewo?
To są moje wspomnienia, których nie zapomne, aż do konca życia.
1 5 1