Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
  • Użytkownik Zadane
2009-12-03T14:45:53+01:00
Jeśli masz przeglądarkę "Mozilla Firefox" to po lewej u góry w rogu masz takie coś jak "aktualności "
Kliknij na to, to ci wyskoczy lista ciekawych wydarzeń z kraju i spoza niego.
Mam nadzieję, że pomogłem ;D
  • Grel
  • Początkujący
2009-12-03T14:46:51+01:00
Z zagranicy:
W Afganistanie rozbił się polski śmigłowiec Mi-24 - informuje portal Gazeta.pl. Jak powiedział w TVN 24 rzecznik polskiego kontyngentu wojskowego jest to "pierwszy taki przypadek".
Według agencji Reuters, na którą powołuje się portal Gazeta.pl, maszyna miała "twarde lądowanie", ale nikomu nic się nie stało.

- W kwestii przyczyn wypadku, ingerencje zewnętrzną można wykluczyć. To było awaryjne lądowanie. Na helikoptera znajdowali się tylko polscy żołnierzy - powiedział w TVN24 z dowództwa operacyjnego sił zbrojnych.

Wszyscy żołnierze opuścili rozbity helikopter o własnych siłach.

Mi-24 należy do Samodzielnej Grupy Powietrznej VI zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Lądował awaryjnie w chwilę po starcie z bazy. Wykonywał zadanie bojowe jako powietrzny QRF na wsparcie afgańskiej policji - donosi serwis samoloty.pl

- Na miejsce awaryjnego lądowania natychmiast został wysłany lądowy pododdział szybkiego reagowania QRF (Quick Reaction Force) oraz grupa ewakuacji medycznej MEDEVAC (Medical Evacuation). Śmigłowiec został przetransportowany do bazy Ghazni. Miejsce zdarzenia zostało zabezpieczone - informuje serwis samoloty.pl

Przyczyny zdarzenia ustali komisja.


z Polski:
1)
Poseł PiS: PO chce mieć kontrolę nad polityką historyczną
Arkadiusz Mularczyk (PiS) uważa, że projekt zmian w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej złożony przez PO w Sejmie służy przejęciu przez tę partię kontroli nad polityką historyczną, jaką prowadzi Instytut i nad jego publikacjami.
- Platforma boi się publikacji, takich jak książki o Lechu Wałęsie czy Aleksandrze Kwaśniewskim. Chce zmienić szefa IPN i mieć wpływ na to, co się w nim dzieje. Chodzi o to, żeby premier Donald Tusk miał przez swoich ludzi wpływ na politykę historyczną, publicystyczną Instytutu - podkreślił Mularczyk.

Według Mularczyka - wbrew temu, co zapowiadają posłowie PO - projekt nie przyczyni się do szerszego otwarcia archiwów. - Archiwa są obecnie otwarte dla dziennikarzy, publicystów, naukowców. Twierdzenie, że przyspieszy się procedury jest zupełną fikcją w sytuacji, gdy są obcinane środki budżetowe na IPN, który musi zwalniać pracowników - zaznaczył.




2)

Decyzja prokuratury ws. "porodowej" sterylizacji
Prokuratura w Poznaniu umorzyła śledztwo w sprawie sterylizacji Violetty Woźnej - informuje TVN 24.
Do sterylizacji doszło podczas porodu. Decyzję w tej sprawie podjął lekarz ze względu na sztukę lekarską.

Biegli ocenili, że cesarskie cięcie oraz jego późniejsze konsekwencje były konieczne, by uratować życie kobiety.

Jak poinformowała rzeczniczka prokuratury Magdalena Mazur-Prus, śledczy nie dopatrzyli się znamion czynu zabronionego. Kobieta podpisała przed porodem zgodę na cesarskie cięcie i wszelkie inne zabiegi potrzebne w trakcie skomplikowanego porodu, a zabieg sterylizacji był zasadny.

Sprawa dotyczy matki, która decyzją Sądu Rejonowego w Szamotułach została pozbawiona córki kilka dni po porodzie. Różę przekazano rodzinie zastępczej na podstawie sprawozdań z kuratorskiego nadzoru nad rodziną. We wrześniu dziecko na mocy decyzji szamotulskiego sądu wróciło do rodziców. W trakcie badania szpitalnej dokumentacji okazało się, że w trakcie porodu kobieta została wysterylizowana.

Śledczy badali okoliczności, w jakich dokonano zabiegu ubezpłodnienia Wioletty Woźnej. Kobieta twierdziła, że nie miała pojęcia o tym, że taki zabieg zostanie wykonany. Była przekonana, że nie podpisywała żadnych dokumentów dotyczących sterylizacji. Dyrekcja szpitala przekonywała, że kobieta przed porodem podpisała wszelkie wymagane zgody.

Prokuratura zweryfikowała pełną dokumentację dotyczącą przebiegu ciąży Wioletty Woźnej i dokumentację ze szpitala w Szamotułach, przesłuchała świadków i zasięgnęła opinii biegłego. Jak wynika z dokumentów, ciąża kobiety była skomplikowana, wymagała rozwiązania metodą cesarskiego cięcia o czym lekarze informowali kobietę wielokrotnie. Kobieta podpisała przed porodem zgodę na zabieg cesarskiego cięcia i na wszelkie potrzebne w czasie porodu zabiegi. Według opinii powołanego przez prokuraturę biegłego, ubezpłodnienie było zasadne z medycznego punktu widzenia, a kobiecie w przypadku kolejnej ciąży groziły poważne komplikacje zdrowotne.


3)

Zatrzymano pięć osób z grupy handlującej ludźmi
Zarzut handlu ludźmi postawiono pięciu osobom działającym w zorganizowanej grupie, która zajmowała się werbowaniem kobiet oraz czerpaniem korzyści z prostytucji.
Poza tym cztery osoby usłyszały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i stręczycielstwa. Wszystkim grozi kara do 15 lat więzienia - poinformował rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania.

Jak poinformowała podinsp. Joanna Kącka z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, działalność grupy polegała na werbowaniu znajdujących się w bardzo trudnej sytuacji życiowej kobiet, którym obiecywano duże zarobki. Te, które zdecydowały się na wyjazd do Holandii, wiedziały, w jakim charakterze będą pracować. Wśród zatrzymanych jest 40-letnia współwłaścicielka holenderskiego klubu, do którego trafiały zwerbowane Polki.

Na miejscu okazywało się jednak, że za świadczone usługi otrzymały dużo mniej, niż miały obiecane. Ich "opiekunowie" zabierali znaczną część zarobków, często też przy użyciu siły przekazywali sobie zatrudnione kobiety.

Rozpracowywaniem grupy podejrzewanej o handel ludźmi oraz ułatwianie i czerpanie korzyści z prostytucji łódzka policja zajmowała się od ponad roku. Przy współpracy z holenderskimi funkcjonariuszami wytypowano jeden z nocnych klubów w Holandii, w którym kwitł ten proceder.

Zebrane dowody pozwoliły na zatrzymanie na lotnisku Katowice - Pyrzowice powracającej do Polski 40-letniej współwłaścicielki holenderskiego klubu. Wraz z nią wpadł 32-letni łodzianin, który jako jej pracownik odbierał kobietę z lotniska. W Łodzi zatrzymano 66-latka. Podczas przeszukań mieszkań zabezpieczono m.in. notatki i fotografie zwerbowanych kobiet. Następnie w ręce policji wpadł 39-latek i 32-latka, która także zajmowała się werbowaniem kobiet.

Na wniosek prokuratury do aresztu trafiły już 40-letnia współwłaścicielka holenderskiego klubu, jej dwaj wspólnicy w wieku 32 i 66 lat. Dozorami policyjnymi objęto 39-latka i 32-letnią kobietę.

Policjanci z zespołu do walki z handlem ludźmi podejrzewają, że do Holandii dzięki działalności tej grupy przestępczej trafiło ponad 30 kobiet z województwa łódzkiego. Prowadzone są dalsze czynności w tej sprawie.