Odpowiedzi

2009-12-03T16:17:10+01:00
A. Masz 22 lata, od 47 dni jesteś ojcem. Wspaniale, ale co teraz? Jak zmieniło się Twoje życie odkąd nie żyjesz już sam dla siebie?
H. już od dawna nie żyję sam dla siebie. Odkąd dowiedziałem się, że Sandra jest w ciąży wszystko się zmieniło. Życie się w sumie trochę poprzestawiało?
A. poprzestawiało? Co przez to rozumiesz?
H. nooo, no już nie mogłem się zachowywać normalnie [śmiech]
A. chcesz mi powiedzieć, że od 10 miesięcy jesteś nienormalny? [śmiech]
H. nieee, no nie to miałem na mysli. Bardziej chodzi mi o to, że Sandra była od samego początku ciązy strasznie drazliwa. Nie chciala nigdzie wychodzić, jej życie towarzyskie nieco legło w gruzach i żądała ode mnie, abym cały czas z nią siedział i czyli, że wiesz, w gruncie rzeczy ja też już nigdzie nie miałem prawa wychodzić.
A. prawo masz zawsze. Pytanie tylko czy z niego korzystałeś?
H. korzystalem, wiadomo. Wymyslałem rożne preteksty żeby wyrwać się z domu i zobaczyc się z kumplami.
A. np. jakie?
H. no, że muszę pogrzebać w aucie bo coś tam siada, wiesz, takie tam niby męskie zajęcia, bo gdybym powiedział, że ide na zakupy to obojętnie jakby się czuła poszłaby ze mna. Takie już jesteście.
A. dzięki za generalizację ;)
H. spoko.
A. jakoś jednak przeżyłeś i doczekaleś się narodzin Larysy. Jakie to uczucie zostać ojcem?
H. niesamowite! Wiesz, w sumie jak Sandra była w ciąży to nie czułem specjalnie, że będę ojcem. To z Sandrą się coś działo, zmieniała się fizycznie i psychicznie, na mnie to tylko w pewnym stopniu działało, aloe powtarzam, nie wiedziałem co mnie czeka.
A. a co Cie czekało?
H. typowo, nieprzespane noce, kupki, pieluchy, śmierdzące, tzn niby pachnące chusteczki. Takie tam pierdoły, ale potrzebne. No a poza tym to oczywiście czuję się niesamowicie.
A. byłes przy porodzie?
H. nie. Rozmawialiśmy o tym, ale Sandra nie chciała. Stwierdzila, że nie chce żebym ją oglądał w takij chwili. Chyba się wstydziła.
A. a myslisz, że miala czego?
H. nie wiem. Oglądałem sobie na you Tube filmiki z porodo,w, mchciałem zobaczyć jak to jest. Podejrzewam, że bardziej by to mną wstrząsnęlo, gdyby to rodziło się moje dziecko, ale po filmikach nie byłem jakos drastycznie przerażony i nawet chciałem się zdecydowac na to, żeby brodzić z Sandrą, ale ona swoje.
A. a jak argumentowała swoją decyzję?
H. no, że własnie nie chce, bo to jest straszne i że będzie się wstydzić i że potem może mieć problem, żeby się przy mnie rozebrać. Że niby może mnie już nie pociągać tak jak wcześniej. A ja wiem, ze na pewno by się tak nie stało. Pewnie się naczytała tych waszych durnych gazet, bo co widziałem ją z jakąś gazetą, to zaraz potem leciala do sklepu po jakies kremy na rozstępy czy inne bajery. Dostała fiola na punkcie szybkiego powrotu do formy po ciąży.
A. i nadal jej to zostało? Chyba przy 7 tygodniowym dziecku trudno znaleźć kobiecie czas na latanie do siłowni czy siedzenie poł dnia w łazience i smarowanie się od góry do dołu?
H. z siłownią jeszcze nie wyleciała, ale kreów to w łazience jest bez liku.
A. [śmiech]. Wracając do samego porodu. Jak to wyglądało z Twojej strony?
H. nie było żadnych akcji z odejściem wody i gnania autem przez pół miasta do szpitala. Sandra przenosiła Laryskę prawie tydzien, więc lekarze kazali jej położyć się na oddziale 2 dni po terminie porodu. Także nie było zaskoczenia. Zadzwoniła do mnie tylko koło 16, że się zaczyna, pojechałem do niej i tak sobie czekałem z moją mamą i jej rodzicami prze jakieś 13 godzin. Larysa urodziła się koło 6 rano. Zdrowa jak ryba. Od razu moglem ją zobaczyć . śliczna jest, po mnie.
A. tak tak, jakżeby inaczej cały Ty [śmiech]
H. wiem, cała Sandra, ale musze sobie wmawiać, chcę
A. co czułes tam, na korytarzu, czekając na swojej wpierwsze dziecko,wasze dziecko?
H. nie ukrywam, ze byłem trochę znerwicowany :) mama mnie uspokajała, mówiła, że to normalne, ze tak długo trwa, ale to była wieczność. W koncu w sumie zasnąłem i wtedy obudzil nas lekarz. Część strsu przespałem.
A. byłeś dumny?
H. hooo, i to jak. Najbardziej z siebie, ze przezyłem te 9 miesięcy  a tak serio, to pewnie. Najbardziej oczywiście z Sandry. Spisała się wspaniale i uwierz mi, kiedy ją zobaczyłem po porodzie, taką do granic wykończoną, z mokrymi włosami... wyglądała najcudowniej na świecie.
A. powiedziałeś jje o tym?
H. tak, ale chyba nie uwierzyła.
A. dlaczego?
H. bo podobno nie da się „po czyms takim" wyglądać pieknie. Ale wierz mi, tak właśnie było.
A. jak wyglądały wasze pierwsze dni w domu?
H. chciałem jeszcze dopowiedziec, ze wydałem majątek na telefon kiedy urodziła się Larysa. Obdzwoniłem chyba większość osób, które miałem w komórce. Taki byłem szczęśliwy!
H. pierwsze dni były cięzkie. Nie tlko dlatego, że mała plakała czy coś. Nie moglem sie odnaleźć. Nikt nie zwracał na mnie uwagi, a jak chciałem pomoc to mnie 3 kobiety w domu przeganiały! W sumie to na początku strasznie się bałem wziąć mała na ręce. Ona była taka maleńka, krucha. Bałem się, że coś jej przez przypadek zrobię. Ale po kilku dniach wszystko się uspokoiło. Wszyscy chyba przyzwyczailiśmy się do nowej sytuacji i jakos tak znormalnialo wszystko.
A. czułes się gotowy na dziecko? W końu 21 lat to w zasadzie nic, zwłaszcza u mężczyzn.
H. no wiesz co?!
A. nie unos się, to udowodnione naukowo [śniech]
H. [śmiech] wiem. Wiadomo, że nie byłem gotowy. W sumie z Sandra byłem trochę ponad rok kiedy zaszła w ciążę, nawet nie byliśmy pewni, czy jesteśmy w stanie razem wychowac to dziecko. Takie dylematy były z nami długo. Kłóciliśmy się prawie ciągle, o wszystko, każde z nas mialo inną wizję tego co nas czeka. Ale kiedy Sandra była w 4 miesiącu stwierdziliśmy, ze trzeba razem zamieszkać i zobaczyc jak to będzie. I było od tego momentu coraz lepiej. Docieraliśmy się, tak naprawdę poznawaliśmy się. Dobrze nam to zrobiło. Lae masz rację. Na dziecko było za wcześnie. Na dobra sprawę trochę nam umknęło. Kiedy dowiedzieliśmy się o ciąży byliśmy na etapie wiecznego imprezowania. Ja trochę pracowałem, Sandra się uczyła w szkole kosmetycznej. Nic nie mieliśmy, nawet o tym się nie myślało, Az tu naglem bum!
A. cały czas mówisz za was oboje. Boisz się mowić tylko za siebie?
H. nie chcę, żeby zostało to źle odebrane.
A. źle?
H. no, że jestem jakiś nadwrażliwiec, albo odwrotnie, gbur.
A. nic ztych rzeczy. Właśnie chodzi o to, żebys się otworzył i pokazał jak naprawdę ta cała sytuacja na Ciebie wpłynęła.
H. tak naprawde nie chciałem żeby cokolwiek się zmieniało. Moje życie mi się podobało. Imprezy, kumple, fajna panna, zajmowałem się opychaniem aut z Niemiec. Było tak, jak chciałem. Teraz nic nie przypomina tego co było. Nie mówię, ze jest xle. Jest inaczej. Musze być odpowiedzialny nie tylko za siebie ale za dwie inne istoty. Przyznam się, ze na początku byłem zły, że to się dzieje bez mojej zgody, że nie mam wpływu. Byłem zły na Sandrę, uważałem, ze to jej wina, że to ona zmienia moje życie.
A. nie obraź się, ale z tego co się orientuję, to do poczęcia dziecka potrzebne są dwie osoby, więc idąc tym tropem mocno przyczyniłes się zmian, które zachodziły
H. teraz to doskonale rozumiem, wtedy nie było to takie oczywiste, teraz widzisz dlaczego mi wstyd. Byłem kompletnie nieprzystosowany, niedojrzały.
A. a teraz jaki jesteś?
H. powiedzmy, ze ciagle się uczę i jeszcze długa droga przede mną. No i nie uważam, żeby spotkało mnie cos strasznego. Jestem szczęśliwy. I Larysa i Sandra dają mi wiele radości i myślę, że nie zmieniłbym teraz nic, choć mogło to wszystko wydarzyć się tak za 3-4 lata. Myślę, ze byłoby łatwiej nam wszystkim.
A. nam?
H. mnie na pewno
A. jakies końcowe wnioski?
H. nie speiszyć się z niczym. Ale tez trzeba nauczyć się przyjmowac życie ze wszystkim co niesie. To się bardzo przydaje.
A. dziękie wielkie za poświęcony czas. Życzę i Tobie i Sandrze wytrwałości i dużo szczęścia.
H. dzieki. Tego nigdy nie za wiele