Odpowiedzi

2009-12-03T16:31:28+01:00
Kiedy smacznie spałam, nagle coś mnie obudziło.Podeszłam do okna i patrzę, a tam widzę spadającą gwiazdę meteoryt.
Obserwowałam jego spadanie na ziemie.Byłam bardzo szczęśliwa, ale wiedziałam że mi nikt nie uwierzy.Zrobiłam więc fotografię spadającego kamienia (meteoryta) , i będąc tak radosna zaczęłam opisywać na kartce to co widziałam. TO było najwspanialsze wydarzenie w moim życiu, gdyby nie to że na rano się obudziłam i okazało się że to był tylko sen, ale bardzo piękny sen;).
Dla mnie osobiście to było najwspanialsze wydarzenie, tylko tyle że w śnie, ale moim najlepszym śnie.

Mam nadzieję że pomogłam ja z tego opowiadania co Ci wyżej napisałam dostałam 5-, liczę na "najlepsza";)
60 3 60
Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-03T16:39:59+01:00
Jakby co to wymyśliłam, to nie jest historia z mojego życia.

czy może być fantastyczna? jeśli tak to napisz ;)

Będzie normalna ;D

Pewnego dnia, wstałam z łóżka i miałam wrażenie, że dziś stanie się coś dobrego, coś fajnego. Zjadłam śniadanie i szybkim krokiem poszłam do szkoły. Po trzech godzinach, nasza wychowawczyni oznajmiła, że w piątek będzie wycieczka do schroniska dla zwierząt. Ucieszyłam się - nigdy w schronisku nie byłam, lecz bardzo kocham zwierzęta.
Trzy dni minęły jak z bicza strzelił. Ani się obejrzałam, już byłam w autobusie z całą klasą i obok mnie siedziała moja najlepsza przyjaciółka. Gdy dotarliśmy, pierwsza wybiegłam z autobusu. Ustawiłam się w kolejce i czekałam. W końcu weszliśmy. Usłyszałam skowyt zwierząt. Zrobiło mi się żal. Na szczęście byli z nami rodzice kilku uczniów więc czułam się troche lepiej. Weszła jakaś pani i zaczęła opowiadać o historiach tych zwierząt. Kilka psów i kotów znaleźli przy drzwiach do schroniska. Inne błąkały się po lasach i polach. Niektóre leżały pół żywe w rowach. Miałam juz tego dość. Czułam, że za chwilę się rozpłaczę. wybiegłam na dwór. Za mną moja przyjaciółka. Usiadła obok mnie i przytuliła.
Powiedziała, że dużo o tym myślała i ma pewnien pomysł.
Poszliśmy do wychowawczyni i powiedziała, że moglibyśmy co tydzień urządzać dla tych zwierząt zbiórke pieniędzy na ocieplanie klatek i na karmę. Wychowawczyni uznała, że to dobry pomysł. Padłam jej w ramiona. To trochę dziwne prawda? Ale naprawdę tak było. Myslałam, że pęknę ze szczęścia. A do tego ktoś z rodziców powiedział, że jego sąsiedzi chceli kiedyś kotka. I on sam chętnie by wziął. Moja mama miała po mnie przyjechać za pół godziny. Szczęśliwa czekałam. Gdy przyjechała weszła jeszcze raz tam ze mną. Powiedziała, że strasznie jej szkoda zwierzaków i że my też weźmiemy psa. Rzuciłam się jej w ramiona i szukałam małego pieska by go wziąść do domu. Wreszcie znalazłam. Siedział w kącie i smutnymi oczkami czekał na miskę z jedzieniem. Widać nie miał już nadziei na to, że ktoś go przygarnie. Gdy mnie zobaczył małymi nóżkami do mnie podbiegł i polizał po twarzy, wyciągnęłam go z klatki. Pojechaliśmy razem do domu. I do dziś jest ze mną. Tego dnia czułam zachwyt i szczęście. Do końca dnia nie usiedziałam na miejscu. Mój tato się ucieszył i powiedział, że widział kiedyś podobnego psa jak błąkał się po lesie. Przytuliłam psa. I od razu wpadłmi do głowy pomysł na imię. ......... ! (sama coś wymysl :D, tam ma być imię psa) Bardzo go kocha. Zaprzyjaźnił się juz z moją kotką - Mają. Nie wyobrażam sobie życia bez nich.


pozdroo ;) Mam nadzieję, że pomogłam.
45 3 45