Odpowiedzi

2009-06-06T17:59:42+02:00
Pewnego razu żył sobie pies, który wabił się Prot. Mogł być on bardzo zadowolony ze swego bytu, gdyż jego właściciel dbał o to, by niczego mu nie brakowało. I rzeczywiście Prot nie narzekał. Chcący odwzajemnić swą wdzięczność, pupil codziennie przynosił swojemu panu kapcie po pracy, a także nie wyrywał go na spacer, gdy ten nie miał ochoty. Jednym zdaniem jego życie wydawało się być idealne. Lecz do czasu... W pewien piękny wiosenny dzień pan żegnając się ze swym przyjacielem, oznajmił mu, iż po południu czeka go niespodzianka. Tak więc Prot z niecierpliwością wyczekiwał godziny powrotu z pracy. Gdy już nastąpił ten moment, gdy klucze przekręciły się w zamku, pies radośnie zaczął merdać ogonem. Nie mógł się wprost doczekać tej niespodzianki. Miał jednak dziwne przeczucia... Że to może jakaś wizyta u weterynarza, lub (co gorsze) drugi pies, którego właściciel prawdopodobnie bardziej by pokochał. Już nie cieszył się tak bardzo z tej niespodzianki, a gdy w końcu się dowiedział co to jest, już całkowicie stracił entuzjazm. Nie była to oczywiście żadna z jego przewidywanych opcji. Gorzej. Był to... kot.

Dalej nie wiem... Przepraszam i nie wiem dokładnie czy to o to chodziło... Ale mi się nudziło, więc coś tam wymyśliłam.. pzdr =)
9 3 9