Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-03T21:18:05+01:00
Działo się to 12.12.2006 roku, gdy spadł właśnie pierwszy śnieg. Na dachach domów i koronach drzew spały białe płachty delikatnego pyłu. Od samego rana miałem zły humor. Można by więc powiedzieć, że wstałem "Lewą nogą". Co dopiero odjechała ode mnie najlepsza kuzynka Zosia, rodzice wyjechali za granicę, tymczasowo mieszkałem sam w domu. Było mi smutno. Wychodziłem właśnie przez furtkę na miasto, kiedy... ujrzałem szarą postać zbliżającą się w stronę mojego mieszkania. Stanąłem bez ruchu i patrzyłem na mknącą przez śnieg dziewczynę (wtedy już zauważyłem, że to dziewczyna). Wkrótce okazało się, że to Zosia! Cóż za radość! Pomyślałem, że przyszła się ostatecznie pożegnać. W końcu stanęła obok mnie i uśmiechnęła się promiennie. Powiedziała mi, że autobus jej uciekł, więc zadzwoniła do rodziców, czy po nią przyjadą. Oni zaś, powiedzieli jej, że jeśli chce, to niech zostanie przy mnie do powrotu moich rodziców! Radość, która płynęła we mnie była nie do opisania.
Rodzice wrócili do domu dopiero niecały miesiąc później. Kuzynka odjechała, a ja przez ten cały czas nie byłem sam. Jestem wdzięczny losowi, że fakty się tak potoczyły, ponieważ gdybym tamte święta spędził sam... nie wiadomo byłoby jakby się wszystko ułożyło...

1 5 1