Odpowiedzi

2009-12-03T22:15:04+01:00
Tu jest o 70 rocznicy wybuchu wojny i jak ona przebiegała w Polsce...z tego możesz dużo wybrać. :)


Główne uroczystości będą koncentrowały się wokół dwóch dat - 1 i 17 września. W trakcie polskiej wojny obronnej z Niemcami zaatakował nas sąsiad ze Wschodu. Był to skutek określonych sojuszy. Chcemy to przypomnieć. Główne obchody 1 września będą odbywały się w Gdańsku na Westerplatte, najpierw o 4.45. odbędzie się uroczystość w wymiarze narodowym, zostanie wówczas podpisany akt erekcyjny pod budowę Muzeum II Wojny Światowej. O godz. 15.00 odbędzie się spotkanie z udziałem szefów rządów państw Unii Europejskiej, USA, Australii i Nowej Zelandii. Będzie też premier rządu Federacji Rosyjskiej Władimir Putin. Wstępem do tych uroczystości będzie przyjazd do Gdańska Expressu Solidarności z młodymi ludźmi, którzy odwiedzą miasta, których dzieje nierozerwalnie związane są z wojną. Wieczorem 31 sierpnia odbędzie się też polska premiera filmu o Irenie Sendlerowej. W organizację obchodów włączone są różne instytucje, także oczywiście władze miejskie Gdańska. Wszystkie uroczystości będą miały podniosły charakter. Przywiązujemy do tej rocznicy dużą wagę i chcielibyśmy, by zauważono ją w Europie, aby było wiadomo, że Polska była tym europejskim krajem, który pierwszy stojąc na gruncie wspólnych wartości, sprzeciwił się dwóm totalitaryzmom.

Czy spotkania oficjalnych delegacji wystarczą, by osiągnąć ten cel?

Oficjalne spotkania są bardzo ważne, ale nie załatwią wszystkiego. Dlatego przygotowaliśmy akcję promocyjną w postaci plakatów, filmów, audycji w mediach, specjalnych dodatków do gazet, w tym polskiego i angielskiego wydania "The Times". Taki dodatek specjalny na 20. rocznicę 4 czerwca był strzałem w dziesiątkę. Trafił praktycznie na cały świat. Będą też imprezy organizowane przez polskie placówki dyplomatyczne. Bardzo interesujące projekty przygotowały nasze ambasady w Berlinie, Budapeszcie, Pradze.

Czy rocznica wybuchu wojny interesuje przeciętnego Polaka?

Tak, i to nie tylko w Warszawie czy Gdańsku. Zgłaszano nam mnóstwo ciekawych inicjatyw, przygotowywanych przez różne środowiska - od młodzieżowych po kombatanckie. Rząd je wspiera, bo obchody mają być narodowym wydarzeniem, a nie tylko państwowo-rządową imprezą. Dysponujemy niezbyt wysokim budżetem - 9 min zł, z których duża część jest przekazywana organizatorom najlepszych projektów. Wspieramy przede wszystkim przedsięwzięcia o charakterze edukacyjnym, choć nie pomijamy też artystycznych. Myślę o koncertach, filmach, spektaklach i rekonstrukcjach historycznych.

Na co szczególnie warto zwrócić uwagę?

Podczas oficjalnych uroczystości w Gdańsku zostanie wykonane "Requiem wojenne" Benjamina Brittena, w Gliwicach tuż przed 1 września odbędą się koncerty muzyki Wojciecha Kilara. W kontekście rocznicy 17 września planujemy w Warszawie koncert Lisy Gerard i Klausa Schulze, którzy napisali specjalny utwór poświęcony polskim żołnierzom września 1939 roku. Do księgarń trafią ważne książki. Szykuje się m.in. wznowienie w nowym opracowaniu "Polski w drugiej wojnie światowej" - wielkiego dzieła autorstwa historyka emigracyjnego Józefa Garlińskiego. Będzie też oferta dla znacznie młodszych czytelników, czyli m.in. seria wojennych przygód Tytusa, Romka i Atomka. W Warszawie planowane są dwie ważne wystawy. Po raz pierwszy pokażemy martyrologię inteligencji polskiej w niemieckich obozach koncentracyjnych na przykładzie obozu w Mauthausen-Gusen. Tu zostanie zaprezentowana fotokopia rozkazu Hitlera do ataku na Polskę z wpisaną ręcznie datą. Przygotowujemy też wystawę pt. "Wojna na pierwszych stronach gazet". Będzie nie tylko o 1, ale i o 17 września.

No właśnie, jak będziemy obchodzić tę drugą rocznicę? Samotnie, bez udziału Europy i świata?

Podczas wszystkich oficjalnych uroczystości będą akcentowane obie wrześniowe daty 1939 roku. Oczywiście, musimy pamiętać, że dla świata bardziej liczy się 1 września jako początek rozłożonego w czasie dramatu wielu narodów i państw. W Polsce 17 września spotkamy się tradycyjnie przy Pomniku Poległym i Pomordowanym na Wschodzie, ale będą też uroczystości przy nowych tablicach i pomnikach upamiętniających walki z Sowietami. Jest ich w Polsce coraz więcej. Tę rocznicę będzie obchodziła cała Polska.

Czy planowane są jakieś spotkania z Rosjanami, na przykład wspólna rozmowa z historykami na temat naszej historii?

Oficjalnej, państwowej delegacji rosyjskiej na uroczystościach 17 września nie będzie. Planowane są natomiast liczne konferencje historyczne. Już odbyła się bardzo interesująca konferencja polsko-niemiecko-rosyjska. Zaplanowanych jest jeszcze kilka, z udziałem m.in. historyków rosyjskich, poświęconych głównie Paktowi Ribbentrop-Mołotow, czy też historii wydarzeń, które doprowadziły do wybuchu wojny. Myślę, że takie spotkania są okazją nie tylko dla wymiany poglądów, ale też przekazania opinii publicznej wielu ważnych informacji o historii wojennej Polaków, o naszych doświadczeniach i oczekiwaniach związanych z tą rocznicą.

Wydarzeniem będzie polsko-rosyjska książka poświęcona wspólnej historii w XX wieku, która ma ukazać się w październiku. Pan jest polskim autorem rozdziału o Katyniu.

To będzie zbiór esejów, artykułów i opracowań na tematy, które Polaków i Ro sjan nie tyle dzielą, co różnią, jeśli chodzi o ocenę historyczną. Oczywiście będzie też część źródłowa, ściśle historyczna, która nie wzbudza między nami kontrowersji. Jeśli chodzi o sprawę katyńską, zamierzam spojrzeć na nią od strony wspólnych ustaleń oraz rozbieżności i wyzwań stojących przed nami. Bo ta książka ma przede wszystkim zdefiniować problemy, które wymagają rozwiązania, a które są dyskutowane w ramach powołanej przez premiera Grupy do Spraw Trudnych w stosunkach polsko-rosyjskich. Przeczytałem już prawie wszystkie eseje i jestem pod wrażeniem nowych szczegółów, których się dowiedziałem.

Na jakie przeszkody trafia Polsko-Rosyjska Komisja ds. Trudnych, w której pracach Pan uczestniczy?

Polscy historycy mocno stawiają sprawę dostępności do archiwów rosyjskich, co pozwoliłoby nam na rzetelną ocenę wydarzeń - nie polityczną, lecz merytoryczną. Ogromną wartością jest natomiast sam fakt, że w sposób otwarty bez uprzedzeń, mimo różnicy poglądów, czasem zdecydowanej, jesteśmy w stanie prowadzić dialog. W sprawie katyńskiej nie różnimy się co do faktów, ale oceny nie są już takie jednoznaczne. To jest kwestia kontekstu, doświadczeń i emocji, powiedziałbym, narodowych. To naprawdę są sprawy bardzo delikatne i trudne, wręcz drażliwe.

Czy patrząc z perspektywy toczącego się procesu pojednania polsko-niemieckiego można wyznaczyć jakiś punkt, w którym jesteśmy na drodze polsko-rosyjskiej?

Nie chciałbym używać pojęcia pojednanie, ponieważ uważam, że jest ono nadużywane. Według mnie należy zwrócić uwagę na potrzebę budowy normalnych stosunków między państwami, ale też między narodami i ludźmi. Chodzi o możliwość spotkań i rzeczowej dyskusji. Nie można wymuszać żadnych gestów, kroków, bo to czasem kończy się po prostu źle. W kontekście stosunków polsko-rosyjskich mówiłbym najpierw o budowaniu większego wzajemnego otwarcia.

Rosjanie na przykład doskonale znają polską kulturę, mają wiele prywatnych kontaktów, także naukowych, natomiast w polskim obiegu naukowym wyraźnie brakuje ważnych prac rosyjskich historyków. Najważniejsza jest budowa "infrastruktury" dialogu opartego na wzajemnym szacunku i zrozumieniu racji partnera.

Jak na podstawie osobistych doświadczeń w Rosji ocenia Pan klimat wokół polskich miejsc pamięci?

Muszę przyznać, że nie sprawdziły się obawy, jakie towarzyszyły nam przy budowie polskich cmentarzy, na których spoczywają ofiary Zbrodni Katyńskiej. Do Katynia przyjeżdża wielu Rosjan i to z najdalszych zakątków kraju. Ostatnio spotkałem tam mieszkańca Władywostoku, który stracił rodziców w okresie czystek radzieckich 1937/38. Do Katynia przyjechał specjalnie dla tego miejsca. Niewielu Polaków też wie, że na polskim cmentarzu były bodaj wszystkie szkoły ze Smoleńska. Oczywiście, to jest tylko pewien wycinek, ale uczciwie muszę stwierdzić, że wiedza o Katyniu jest w Rosji dość powszechna. Już dziś pracujemy wspólnie z pracownikami muzeum przy cmentarzu w Katyniu nad nową ekspozycją prezentującą losy ofiar Zbrodni Katyńskiej.

Pozostaje jeszcze kwestia wojennych stosunków polsko-ukraińskich. Niedawno na Jasnej Górze poświęcony został kamień węgielny pod budowę pomnika upamiętniającego polskie ofiary UPA. Czy ten pomnik ma szansę powstać?

Zacznę od uwagi, że środowisko Kresowian jest w kwestii charakteru i wymowy pomnika podzielone. Przypominam, że komitet budowy musi mieć stosowne pozwolenia, a sam projekt spotkał się już z negatyw ną oceną wielu środowisk. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa chce powstania pomnika ku czci Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów, ale warunkiem jest dopełnienie wszystkich procedur, a więc przede wszystkim rozpisanie konkursu na projekt. Miasto już zaproponowało kilka lokalizacji. Najważniejszym argumentem za powstaniem pomnika jest fakt, że na Ukrainie zachodniej, przede wszystkim na Wołyniu, ale też w przedwojennej, wschodniej Małopolsce pozostały tysiące znanych i nieznanych miejsc pochówków ofiar UPA. Czas zaciera pamięć, dlatego w Warszawie musi być miejsce, gdzie można będzie się pomodlić, zadumać, zapalić świeczkę. Może to powinna być otwarta kaplica...? Nie wiem, ale na pewno najgorsza byłaby rywalizacja w kwestii upamiętnienia ofiar tych potwornych zbrodni.