Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-04T07:25:09+01:00
Kto ma prawo jazdy, chcialby miec rowniez auto. Ale najczęściej brakuje na nie pieniędzy. Prawo jazdy mam od roku.
Do mojego szczęścia brakowało tylko samochodu. Trzy miesiące temu zadzwonił do mnie kolega i zaproponował bardzo starego fiata pandę. Niestety nie jest to jakaś piękność. Ostatni właściciel zamalował na czarno rdze wychodząca na białych drzwiach, poza tym felgi pomalowal na kolor stalowoniebieski. Przypadek dla handlarza rupieciami pomyślałem gdy zobaczyłem auto po raz pierwszy. Ale spojrzenie pod maskę dodało mi odwagi: silnik nie gubił oleju, zderzaki również były w porządku. Właściwie wystarczyło wsiąść i jechać. A co najważniejsze, ten gruchot był bardzo tani. Po prostu okazja. Nareszcie być mobilnym. Niezależnym od pogody. Wybrać się z kumplami do dyskoteki, obojętnie czy pada deszcz, czy pada śnieg. Zdecydowałem się na kupno. Na początek jeżdżę tylko po okolicy, a to skutecznie podnosi koszty paliwa. W wolnych chwilach cały czas przy nim majsterkuje. Moje próby poprawienia wygładu optycznego spełzły na niczym. Ale właściwie nie wygląda tak źle. Mając 34 konie mechaniczne pod maska rozpędza się do 140 km/h. A odgłosy podczas jazdy sa głośniejsze niż muzyka z radia. Gdy mój samochód przestanie jeździć, to go sprzedam. W ten sposób zaoszczędzę na kosztach złomowania. Jestem pewien, ze znajdzie się ktoś, kto go pokocha. Opony w dalszym ciągu sa jak nowe.
2009-12-04T11:58:17+01:00
Kto ma prawo jazdy, chciałby mieć rownież auto. Ale najczęściej brakuje na nie pieniędzy. Prawo jazdy mam od roku.
Do mojego szczęścia brakowało tylko samochodu. Trzy miesiące temu zadzwonił do mnie kolega i zaproponował bardzo starego fiata pandę. Niestety nie jest to jakaś piękność. Ostatni właściciel zamalował na czarno rdze wychodząca na białych drzwiach, poza tym felgi pomalował na kolor stalowoniebieski. Przypadek dla handlarza rupieciami pomyślałem gdy zobaczyłem auto po raz pierwszy. Ale spojrzenie pod maskę dodało mi odwagi: silnik nie gubił oleju, zderzaki również były w porządku. Właściwie wystarczyło wsiąść i jechać. A co najważniejsze, ten gruchot był bardzo tani. Po prostu okazja. Nareszcie być mobilnym. Niezależnym od pogody. Wybrać się z kumplami do dyskoteki, obojętnie czy pada deszcz, czy pada śnieg. Zdecydowałem się na kupno. Na początek jeżdżę tylko po okolicy, a to skutecznie podnosi koszty paliwa. W wolnych chwilach cały czas przy nim majsterkuje. Moje próby poprawienia wygładu optycznego spełzły na niczym. Ale właściwie nie wygląda tak źle. Mając 34 konie mechaniczne pod maska rozpędza się do 140 km/h. A odgłosy podczas jazdy są głośniejsze niż muzyka z radia. Gdy mój samochód przestanie jeździć, to go sprzedam. W ten sposób zaoszczędzę na kosztach złomowania. Jestem pewien, ze znajdzie się ktoś, kto go pokocha. Opony w dalszym ciągu są jak nowe.
2009-12-04T12:21:54+01:00
Mający prawojazdy chcieliby mieć również samochód. Ale najczęściej brakuje na niego pieniędzy. Prawo jazdy mam od roku. Do mojego szczęścia brakowało tylko auta. Trzy miesiące temu zadzwonił do mnie znajomy i zaoferował bardzo starego fiata pandę. Niestety nie jest to jakieś cudo. Ostatni właściciel zamalował na czarno rdze ujawniającą się na białych drzwiach, poza tym felgi pomalowal na kolor stalowoniebieski. Przypadek dla handlarza gratami pomyślałem gdy zobaczyłem auto pierwszy raz. Ale spojrzenie pod maskę dało mi więcej odwagi: silnik nie gubił oleju, zderzaki również były ok (w dobrym stanie). Właściwie wystarczyło wsiąść i jechać. A co najważniejsze, ten grat był bardzo tani. Po prostu okazja. Nareszcie być mobilnym. Niezależnym od pogody. Wybrać się ze znajomymi na dyskotekę, obojętnie czy pada deszcz, czy pada śnieg. Zdecydowałem się na kupno. Na początek jeżdżę tylko po okolicy, a to skutecznie podnosi koszty paliwa. W wolnym czasie cały czas przy nim majsterkuje. Moje próby poprawienia wygłądu optycznego nie powiodły się. Ale tak naprawdę nie wygląda tak źle. Mając 34 konie mechaniczne pod maska rozpędza się do 140 km/h. A odgłosy podczas jazdy sa głośniejsze niż muzyka z radia. Gdy moje auto przestanie jeździć, to je sprzedam. W ten sposób zaoszczędzę na kosztach złomowania. Jestem pewien, ze pojawi się ktoś, kto go pokocha. Opony w dalszym ciągu, sa jak nowe.