Może ktoś czytał taką książkę pt. " Chłopak na Opak "
Musze zrobić takie jedno zadanko na podstawie tej książki.
Muszę wypisać:
- bohaterów,
- czas i miejscze akcji,
- plan wydarzeń albo streszczenie
Ja bym sama to zrobiła no ale u nas jest taka biblioteka że jest mało książek.
104 p. za to zadanko.
Proszę BARDZO O POMOC MUSZĘ TO ZROBIĆ NA PONIEDZIAŁEK!!!!!

3

Odpowiedzi

2009-12-04T15:09:55+01:00
Bohaterowie :
-Jacek
-Mama Jacka
-Tata Jacka
-Mietek

Czas i miejsce akcji

- szkoła,osiedle koło bloku Jacka



2009-12-04T15:16:24+01:00
Erica Rothna
Francisa Scotta
Fincher
Fitzgeralda
Pearl Harbour



Ranek przed domem Fincher


Nazywam się Jacek Czarnecki i jestem zupełnie porządny chłopak, chociaż moja mama mówi o mnie "straszne dziecko". Nie mogę się z tym pogodzić. Po pierwsze, nie jestem już dziecko. Skończyłem dziewięć lat i cztery miesiące i codziennie mi jeden dzień przybywa. A za osiem miesięcy będę miał całe dziesięć lat. Zresztą przeczytałem już dwie książki dla młodzieży. To chyba najlepszy dowód.

A po drugie, nie jestem straszny, bo nikt się mnie nie boi. Ani jeden chłopak ze starszej klasy, ani nikt w ogóle jeszcze się mnie nie przestraszył, chociaż czasami to bym nawet chciał.

Bardzo często coś mi się nie udaje. A dlaczego? Nie wiem. A jak się kogoś o to pytam, to mi też nie umie wytłumaczyć. Dopiero niedawno przyszło mi na myśl, że może ja jestem pechowy, bo niektórzy ludzie to są pechowi, więc może i ja?...

Kiedy tylko coś mi się nie uda, to wszyscy na mnie, że dlaczego ja jestem taki? A może ja wcale taki nie jestem, tylko pech, i już?

O tym pechu powiedziała mi Olesia z pierwszej ławki przy drzwiach. Mieszkamy na tej samej ulicy i czasami wracamy po lekcjach razem do domu. Olesia ma pechową ciocię, której nigdy się nic nie udaje. Ciągle zaczyna w innym miejscu pracować i jak tylko parę tygodni popracuje, mówią jej, że się nie nadaje do roboty. Olesina ciocia zupełnie nie rozumiała, dlaczego tak się dzieje, aż wreszcie poszła do wróżki i wróżka jej powiedziała. Olesina ciocia jest urodzona trzydziestego pierwszego. Te cyfry są niedobre, bo jak je przestawić, to robi się trzynastka, a kto ma blisko siebie trzynastkę, to go los prześladuje. Pech.

Bardzo mnie to zastanowiło. Pierwszy raz taką rzecz słyszałem. U nas w domu nikt we wróżki nie wierzy. Tatuś mówi, że one kłamią, aż się kurzy, i od głupich ludzi pieniądze wyłudzają.

A tymczasem ta wróżka wywróżyła Olesinej cioci prawdę. Sama Olesia mówiła. Powiedziałem o tym wszystkim Mietkowi Staszewskiemu z naszego podwórka. Ale on jest strasznie przemądrzały. Wykrzywił się tylko.

- Eetam.
- Nie żadne: eetam - mówię - bo i na mnie się to sprawdza.
- Jak to - pyta Mietek - czy i ty urodziłeś się trzydziestego pierwszego?
- Nie trzydziestego pierwszego, ale czternastego, a to przecież też blisko trzynastki i pewnie dlatego los mnie prześladuje, tak jak Olesiną ciocię, bo we wszystkim mi się nie wiedzie.
- Etam - skrzywił się znowu Mietek - wcale nie widzę, żeby ci się nie wiodło.
- Jak to - nie widzisz?! I na drugi rok w trzeciej klasie o mało nie zostałem, i w szkole jak tylko co, to wszystko na mnie, i w domu mama najwięcej na mnie krzyczy, i w ogóle.

Ale Mietek, jak się okazuje, bardzo rozgarnięty nie jest. Zupełnie nie rozumie się na poważnych sprawach. Powiedział, że na drugi rok o mało nie zostałem, bo miałem dwójki, a przeszedłem do czwartej klasy tylko dlatego, że właśnie miałem szczęście.

- Udało ci się - mówił - a nie jakiś tam pech.

Na ostatek powiedział mi jeszcze, że jestem głupi jak dziki osioł, i poszedł. Nie daruję mu tego za nic w świecie. Miałem mu pożyczyć na wakacje wędkę, bo mam dwie, ale figę z makiem. Żeby chociaż powiedział zwyczajnie: ,,jak osioł", ale "jak dziki osioł"? Tego mu nie zapomnę.

"Udało ci się!" Gdyby wiedział, co ja miałem w domu przez całą wiosnę aż do samych wakacji, toby mi nie zazdrościł.

I mama, i ojciec, i babcia, i obie młode ciotki, i ta jedna starsza to się po prostu nade mną znęcali. Nic tylko: "ucz się" i "ucz się"... Za oknami słońce, chłopaki po podwórku ganiają, grają w piłkę, a ja...

Każdy mądry człowiek na pewno się zgodzi, że to było prawdziwe prześladowanie losu.

Albo na przykład przedwczoraj: byliśmy z Tomkiem w parku i ustawiliśmy parę ławek do góry nogami. Niedaleko od nas spacerowało dwóch starszych panów. Jeden z nich, taki z brodą, powiedział do drugiego starszego pana bez brody: ,,Miłe dzieci, co?". A ten drugi pan przytakiwał głową. Ale miał bardzo smutną minę. Pewnie dlatego, że on już jest stary. A moja babcia często mówi: "Starość - to nie radość".

Ucieszyłem się, że tak nas chwalą, i pomyślałem nawet, żeby powiedzieć o tym w domu, ale kiedy zabieraliśmy się do następnej ławki, to ten pierwszy pan podniósł laskę i zaczął nas gonić. Więc uciekliśmy i schowaliśmy się w krzakach. Tomek powiedział, że ze starszymi osobami to zawsze tak: najpierw chwalą, a potem zaraz gniewają się nie wiadomo o co.

To prawda, bo w domu też nieraz tak bywało. Babcia jest dla mnie dobra, dogadza mi, aż tu naraz zaczyna babcię lewa noga drzeć i nagle wszystko babci przeszkadza, gniewa się o byle co, a najczęściej na mnie. Noga drze babcię ze starości. Nie rozumiem tylko, dlaczego jedna, przecież chyba obie nogi są jednakowo stare?

Kiedy o to zapytałem, babcia strasznie się rozgniewała, że się wyśmiewam. A mnie nawet do głowy nie przyszło, żeby się z babci wyśmiewać. Mnie też jest bardzo przykro, jak babcię zaczyna noga drzeć, bo zawsze potem pada deszcz i muszę siedzieć w domu.

Opowiedziałem to wszystko Tomkowi, a potem wyszliśmy z krzaków. Starszych panów już nie było. Wszystkie ławki stały znowu na swoich miejscach. Namawiałem Tomka, żeby poodwracać je jeszcze raz do góry nogami, ale Tomek powiedział, że szkoda naszego trudu, bo dorośli lubią, żeby każda rzecz ciągle stała tak samo, i wcale nie mogą zrozumieć, że życie byłoby o wiele ciekawsze, gdyby codziennie wszystko poprzemieniać.

To prawda. W szkole pani od rachunków też nie lubi zmian. Jednego dnia odrobiłem inne zadania, niż pani kazała. Co się wtedy działo! Już się potem pilnowałem. Wiedziałem, że pani żadnej odmiany nie lubi
2009-12-04T19:23:46+01:00
O ile dobrze pamietam
bohaterowie:
jacek, tata jacka, mama jacka, mietek
miejsce akcji: osiedle, szkoła
czasu nie pamietam
1 1 1