Odpowiedzi

2009-12-04T18:48:05+01:00
Ludzie od dawna mieli w przyrodzie wzory lotów. Człowiek widział jak dym ofiarny wznosi się wysoko w powietrzu i znika w nim powoli. Widział tez jak ptaki, nie lżejsze od powietrza, bujają w nim powoli. Te okoliczności nasuwały tę pocieszającą pewność, że latanie musi być możliwe.
Dymy, ptaki, chmury- te przykłady lotu dawała człowiekowi przyroda, lecz przecież i rzucony kamień, oszczep, wypuszczona strzała wskazywały, że także człowiek może swą celową działalnością nadać zdolność do lotu wytworzonym, użytym przez siebie obiektom. Ta obserwacja wzmacniała wiarę człowieka w odbycie lotu lecz nie przybliżała szansy na zrealizowanie marzenia.
Sytuacja zaczęła się zmieniać gdy zorientowano się, że otaczające Ziemię powietrze jest czynnikiem, którego nie można nie uwzględniać planując lot w przestworzach, najpierw na wzór ptaków.
Jednym z pierwszych śmiałków, który przypiął sobie sztuczne skrzydła był benedyktyn angielski- Oliver. Już w 1060 miał on wykonać lot o długości ok. 100 jardów, przy lądowaniu łamiąc nogi.
Sto lat później, w 1161, w Bizancjum nie znany z imienia saracen próbował oblecieć hipodrom. Ikaryda stojąc na szczycie kopuły (wieży) "miał długą, białą szatę, związaną sznurami w węzły, by mogła chwytać wiatr. Skoczył, ale ciężar jego ciała miał większą siłę ciągnącą go w dół niż jego sztuczne skrzydła, by go utrzymać. Strzaskał sobie kości i nie długo już pozostał wśród żywych" .
Było wiele dalszych prób skoków, zawsze nie pomyślnych. Ludzie nie podejmujący tego rodzaju działania nie mieli żadnego pojęcia o prawach aerodynamiki. Co więcej, naśladując ptaki usiłowali osiągnąć cel za pomocą ruchomych skrzydeł. Bijące skrzydła, o czym przekonano się dopiero po upływie wieków, były ślepą uliczką. Tym samym plany, projekty przeprowadzenia lotu na wzór ptaka, nie dały niczego prócz rozczarowania.
Odmiana nadeszła dopiero dzięki balonowi, który od powietrza był lżejszy, lecz czekać na niego trzeba było całe wieki. W prawdzie już w średniowiecznych Chinach stosowano ogrzane powietrze do zmniejszania ciężaru latawców, które budowano w kształcie smoków, a w ich otwarte paszcze wkładano pochodnie, by w ten sposób ogrzać znajdujące się wewnątrz powietrze, lecz dalej się już nie posunięto.
Idea balonu zaczęła się w XVII w. Możliwość lotu aerostatu została zgłoszona po raz pierwszy w 1658 roku przez niemieckiego jezuitę Kaspra Schotta. Natomiast w 1670 r. inny jezuita, Francesco Lana, profesor fizyki w Ferrarze, sporządził pierwszy projekt statku latającego. Jego koncepcja polegała na połączeniu elementów ciężkich i lżejszych od powietrza: gondola miała być utrzymywana w powietrzu przez cztery przyczepione do niej miedziane kule próżniowe, z których każda miała ok. 6,5m. średnicy. Francesco Lana nie planował wypełnienia kul jakimkolwiek gazem lżejszym od powietrza, lecz chciał wypompować z nich powietrze. Uzyskana w ten sposób próżnia miała dawać siłę nośną. Projekt nie został zrealizowany z powodu trudności technicznych. Lana nie zdawał sobie przy tym sprawy, że ciśnienie atmosferyczne zgniotłoby takie kule.
Innym duchownym zajmującym się aeronautyką, który cieszył się dużym poważaniem wśród historyków jest portugalski ksiądz Laurenco de Gusmăo, urodzony w 1686r. w Santos w Brazylii. Według zachowanych wiarygodnie przedstawiających się informacji doprowadził on w 1709 do lotu modelu balonu. "Ów składał się z niewielkiej łódeczki w kształcie niecki, która była okryta płóciennymi żaglami. Przy użyciu przeróżnych alkoholi, kwintesencji i innych składników wynalazca zapalił ogień pod nim i sprawił, że rzeczna łódka latała w Salla des Embaixadas przed obliczem Najjaśniejszego Pana i wielu innych osób. Wzniosła się ona na nie wielką wysokość, a następnie opadła i zapaliła się".
Ojciec Gusmăo nie poprzestawał na doświadczeniu z modelem balonu. Zaprojektował ponadto (choć nie zbudował ) pierwszy prawdziwy statek powietrzny, a właściwie nawet sterowiec, składający się z balonu w kształcie ostrosłupa i podwieszonej do niego gondoli wyposażonej w wielki ster w formie skrzydła
Edmund Jungowski pisze, że Gusmăo nie kontynuował swych eksperymentów, gdyż miano mu zagrozić spaleniem na stosie. Prawdopodobnie bano się konsekwencji, jakie przynieść mogłoby rozpowszechnienie się w awiacji, skoro twierdzono, iż "sztuka taka, gdyby ją ludzie posiedli, wywołałaby w świecie straszliwe rozruchy". Brzmiało to bardzo zachowawczo, dowodziło jednak, że już wówczas zdano sobie sprawę, że lotnictwo zrewolucjonizuje życie człowieka. Zakazy- jeśli miały miejsce- nie mogły niczego już zatrzymać w XVIIIw. Był to czas oświecenia, renesansu, czyli wielkich odkryć i rozwoju człowieka. Jej symbolem był Jakub Watt, konstruktor maszyny parowej, a także bracia Montgolfier, twórcy 1-szego balonu, statku powietrznego na którym ludzie mogli wreszcie odbyć powietrzną podróż.
Legenda mówi, że na pomysł balonu naprowadziła braci zawieszona nad kominkiem koszula, wydymana i unoszona przez rozgrzane ogniem powietrze. Wiadomo jednak na pewno, że bracia zainteresowali się traktatem o powietrzu angielskiego fizyka i chemika Josepha Prieslteya i pod jego wpływem rozpoczęli swoje eksperymenty w papierowymi torbami, które napełnione gorącym powietrzem unosiły się nad podłogą. Po wielu doświadczeniach wykonali oni z płótna i papieru balon o średnicy przeszło 10m, który nazwali Ad Astra. 5 czerwca 1783 na rynku miasteczka Annonay napełnili balon rozgrzanym powietrzem, który wzbił się na wys. ok. 1800m. Dzień ten przyjęto uważać za moment narodzin lotnictwa.
Konstrukcja braci Montgolfier choć słusznie uznana za epokową, nie stanowiła szczytu technologicznych możliwości, co więcej, nie wiele brakowało a zostaliby wyprzedzeni przez znacznie bardziej utytułowanych eksperymentatorów. Już 17 lat wcześniej, w 1766r. Henry Cavendish ogłosił, że wynalazł ciało 8 razy lżejsze od powietrza(chodziło o wodór-faktycznie 14 razy lżejszy od powietrza). Jego rodak prof. Joseph Black oświadczył wówczas z absolutną pewnością, że cienka powłoka napełniona tym gazem uniesie się w powietrze. Jednak mimo pewności doświadczenia sam nie wykonał, a jego uczniowie mieli trudności ze znalezieniem lekkiego, nieprzepuszczalnego materiału.
Gdy wieść o locie balonem braci Montgolfier dotarła do Paryża, zainteresowana tym niezwykłym wynalazkiem Akademia Francuzka zleciła zbadanie go wybitnemu uczonemu prof. Jacqes'owi Charles'owi. Uciążliwą podróż w celu zapoznania się z faktami na miejscu uznał on za nie potrzebną stratę czasu. Doszedł do wniosku (jak się okazało błędnego), że bracia z Annonay użyli do napełnienia bal
onu wodoru. Pragnąc powtórzyć- w jego mniemaniu- eksperyment, rozpocząć przy pomocy braci Robert budowę balonu, który będąc napełniony wodorem, a nie jak u braci Montgolfier ogrzanym powietrzem. Jacqes Charles stał się tak mimowolnym wynalazcą. Jego balon o średnicy 4m. wypuszczony został w Paryżu 27 sierpnia 1783r , a więc niecałe 3 miesiące od 1-szego lotu balonem.
Jak podawała "Gazeta Warszawska" : " Bania zrobiona przez panów Robert i Charles Indźynierów spadł w trzy kwadranse po swym podniesieniu się z pola marsowego we wsi Gonesse o 4 mile od Paryża gdzie wieśniacy, widokiem tej machiny przestraszeni, postąpili z nią jak z jakimś straszydłem z nieba spadłym".
Sukces doświadczenia prof. Charles'a w Paryżu, sprowadził tam braci Montgolfier. Pośpiesznie zbudowali nowy balon i w 2 tygodnie po próbie balonu napełnionego wodorem zaprezentowali swoją konstrukcje na ogrzane powietrze. Najpierw dokonali tego 12 września, prezentując balon Akademii, a następnie na życzenie króla Ludwika XVI powtórzyli swoje doświadczenie w wersalu w obecności monarchy, jego żony, dworu i jego widzów. Próba balonu zakończyła się sukcesem. Różniła się ona tym od wcześniejszych, że do "bani" został przywiązany kosz w którym umieszczono barana, koguta i kaczkę. Po pół godzinnym locie balon wylądował i nic się nie stało.
Próby wysłania człowieka w taką podróż były najpierw hamowane przez króla Ludwika, lecz wreszcie, aby nie narażać życia porządnych ludzi, postanowił, że pierwszy lot odbędą dwaj przestępcy. Przeciwko takiej decyzji protestowali wszyscy, którzy uważali uczestniczenie w historycznym locie za zaszczyt. Po dłuższym zastanowieniu król zgodził się na lot z ludźmi na pokładzie. Pierwszymi aeronautami zostali Pilatre de Rozier oraz markiz Laurent d'Arlandes. Wyprawa odbyła się 21listopada 1783 roku. Aeronauci dysponowali już źródłem siły wznoszenia na pokładzie, w gondoli bowiem znajdowało się palenisko. Trudno było uwierzyć, że zbudowany z jedwabiu, papieru, płótna i trzciny balon nie spłonął. Lot jednak zakończył się pomyślnie.
Profesor Charles spóźnił się ponownie. Zaprojektowany przez niego balon był konstrukcją znacznie przewyższającą montgolfierę de Roziera i d'Arlandes'a, jego lot zaś odbył się już 1 grudnia.
Dla potomnych bracia Montgolfier są wyłącznymi architektami wzlotu homo sapiens. Jest tak, choć bracia nigdy nie odbyli swobodnego lotu, natomiast nowy balon Charles'a został wyposażony w wiele urządzeń potrzebnych do bezpiecznej żeglugi powietrznej. Co więcej lot prof. Charles'a i starszego z braci Robert był prawdziwym technicznym majstersztykiem. Najpierw wznieśli się przy olbrzymim aplauzie widzów na ok.2 godz. ; następnie balon wylądował; wysiadł z niego towarzysz prof. Charles'a , poczym wzleciał on ponownie tym razem samotnie. Balon posiadał klapę , która umożliwiała wypuszczanie gazu z powłoki oraz balast dzięki czemu można było płynnie sterować ruchem pionowym balonu. Przed doświadczeniem "zaszedł rozkaz królewski, aby P.Charles życia swego lataniem nie eksperymentował, ale on odpowiedział, że albo swą banią musi lecieć, albo w łeb sobie strzeli i tak otrzymał żądane koniecznie pozwolenie.
Można uznać, że loty Montgolfierów i Charles'a otworzyły ludziom bramy nieba, nawet jeśli niebem ono nie było, bramy zaś uchyliły się tylko na chwilę.
I pomyśleć, że gdyby nie daleki przodek braci Montgolfier ,który udał się na jedną z wypraw krzyżowych, tam dostał się do niewoli, a w niej poznał tajemnice produkcji papieru, po czym po powrocie do Francji założył papiernię, to nie wykluczone, że zaszczyt zbudowanie statku powietrznego, który uniósł ludzi, mógłby przypaść zupełnie komuś innemu.
Być może duma Europejczyków z tego, że to oni jako pierwsi zrealizowali budowę załogowego statku powietrznego, jest bezpodstawna.
W latach 80'tych zbudowany został przez brytyjską wytwórnię balonów sportowych na ogrzane powietrze balon na wzór peruwiańskich, prehistorycznych rysunków. "Wątpiono nawet w możliwości startu. Gondolę zbudowano z trzciny z nad jeziora Titicaca. Palnikiem było ognisko z drew odpowiednio ułożonych. Do lotu użyto palnika na propan, chociaż po małej przeróbce balonu wystarczyłoby na pewno ognisko z drew. Balast to ok. 182kg drobnoziarnistego piasku w 8 workach. Balon wzniósł się do ok.92m. , a następnie łagodnie wylądował po 4 min. i 30 s. [...] Po usunięciu balastu balon nagle wzniósł się na pułap z przewyższeniem ok. 519m. . ale wylądował w całości po 20min. lotu. Eksperyment został wykonany przez wiceprzewodniczącego brytyjskiego klubu balonowego i sterowcowego[...] Wniosek: przodkowie Inków peruwiańskich mogli latać" . Jak było jednak naprawdę nie jesteśmy dziś w stanie odpowiedzieć.


brałem stąd: http://fizyka-rej.republika.pl/data/poku/pok.html

gorące pozdro~!!! ;]
1 5 1