Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-04T22:36:17+01:00
Scrooge ,,...był to skąpiec nad skąpcami, umiał on wyrwać, wykręcić, wydusić, a nigdy nie wypuścił, co raz dostał w swoje pazury. Twardy i ostry jak krzemień, był przy tym milczący i zamknięty w sobie. Lodowaty chłód serca skurczył mu oblicze, ścisnął spiczasty nos, pomarszczył czoło, zapalił oczy zimnym blaskiem stali, zacisnął mocno wąskie, sine usta. Sztywna postawa, głos suchy i skrzypiący, białawy szron na głowie, brwi i podbródek spiczasty, czyniły go podobnym do ostrego gwoździa". Niezbyt zachęcające, prawda? Raczej trudno się spodziewać, żeby taka postać zyskała sympatię czytelników. Wraz z rozwojem akcji, dowiemy się znacznie więcej o niezwykłym wprost skąpstwie i ponuractwie tego człowieka, który nie pozwalał nawet życzyć sobie ,,Wesołych świąt!". Historia zaczyna się bowiem w wigilię Bożego Narodzenia. Scrooge nie uznaje świąt, nazywając je głupstwem, jak zresztą większość rzeczy i spraw, które nie przynoszą pieniędzy. Głupstwem dla niego jest nawet miłość. Ledwo zgadza się, aby w pierwszy dzień świąt pracujący u niego urzędnik nie przyszedł do biura. Za to w drugi dzień ma się wstawić wcześniej! Kiedy skąpiec wieczorem wraca do domu, czeka na niespodzianka. Zjawia mu się jego wspólnik - Marley - w postaci ducha. Ostrzega go, że życie, które sam prowadził, skupione tylko na robieniu interesów, prowadzi do strasznych mąk po śmierci. Zapowiada odwiedziny trzech innych duchów. I rzeczywiście o północy zjawia się pierwszy z nich - duch wszystkich przeszłych wigilii. Pokazuje Scrooge'owi wigilię jego dzieciństwa i młodości. Stary skąpiec widzi znów m.in. swoją zmarłą siostrę, której syna właśnie niegrzecznie i ozięble potraktował, a także swoją piękną narzeczoną, która od niego odeszła, mówiąc, że jej miejsce w sercu młodzieńca zajął ,,złoty cielec". Na koniec duch zabrał swojego podopiecznego do domu szczęśliwej rodziny, w której dzieci wesoło się bawiły i cieszyły z prezentów przyniesionych przez ojca. To był dom byłej ukochanej Scrooge'a. Tego widoku stary skąpiec nie mógł znieść. Zaczął walczyć z duchem, aby ten go wypuścił i pozwolił wrócić do domu, co też w końcu nastąpiło. Po jakimś czasie jednak obudził go następny duch, tym razem - obecnej wigilii. Pokazał mu biedne mieszkanie Boba Cratchita, jego pracownika. Miał on żonę i dzieci, z których jedno - mały Tomaszek, chodziło o kuli. Duch powiedział wzruszonemu Scrooge'owi, że chłopiec zapewne niedługo umrze. Zaniósł go jeszcze do domu siostrzeńca, który bawił się wesoło, ale nie zapomniał o swoim wuju. Wzniósł za niego toast, podobnie jak wcześniej Bob. Duch pokazał mu jeszcze wiele ludzkiej nędzy: w przytułkach, szpitalach, więzieniach. Wreszcie Scrooge ujrzał ostatniego ducha - przyszłych wigilii. Ten nic nie mówił. Pokazał jedynie skąpcowi ludzi, rozprawiających o czyjejś śmierci. Nikogo ta śmierć nie obchodziła, a nawet byli tacy, którym przyniosła chwilę radości! Za to śmierć małego synka pracownika Scrooge'a okryła całą rodzinę żałobą. Domyślamy się, kim był ten, który umarł, nie pozostawiając po sobie żadnego dobrego wspomnienia. Ebenezer Scrooge zobaczył własny grób i pogrążoną w żałobie po śmierci Tima rodzinę Boba. Wstrząśnięty Scrooge postanawia zmienić swe życie. Obudzony po ostatniej wizycie stara się naprawić popełnione błędy - rozdaje pieniądze ubogim, jest miły dla wszystkich napotkanych ludzi, podwyższa pensję pracownikom i odwiedza w końcu swego siostrzeńca.
10 3 10