Odpowiedzi

2009-12-05T12:06:49+01:00
Lubię taką chwilę kiedy trzy lata temu wyjechał Pan z Krakowa rozgoryczony decyzją lokalnych władz, które odmówiły Panu dyrekcji Teatru im. Słowackiego, podjął pracę w Łodzi. Jak silna była Pańska motywacja do zaczynania wszystkiego od początku w nowym miejscu? Dlaczego warto było wtedy iść do Teatru Nowego?

Impuls do działania płynął ze strony grupy absolwentów PWST, moich byłych studentów, którzy ku mojej rozpaczy nigdzie nie zostali zaangażowani. Nie chciałem żeby – jak kilka innych roczników – przepadli gdzieś w Polsce, po przypadkowo wybranych teatrach. Chciałem z nimi pracować i to zadecydowało o moim wyjeździe do Łodzi. Wziąłem ze sobą jedenastu młodych aktorów z Krakowa, także tych z nieco starszych roczników, którzy byli w podobnym stanie ducha, co tamta grupka. Byłem przerażony awanturą o Teatr im. Słowackiego. Nagle zobaczyłem, że to, co robi lokalna władza, polega na nieliczeniu się ze zdaniem większości zespołu.
Cierpiałem nie z tego powodu, że nie zostałem dyrektorem, ale dlatego, że coś zrozumiałem: oto sypią się podstawy demokracji, zostaje naruszony pewien status, który powoli po 1989 roku był wypracowywany przez nas wszystkich. Uświadamiałem sobie, że oto artyści z dnia na dzień stracili prawo decydowania o sobie. Proszę pamiętać, że był to czas zawirowań, przesilenia władzy ludzi z AWS, którzy prowadzili politykę wymiany kadr.
Wykonali w ten sposób rodzaj cięcia: ujawnili swój brak przyzwolenia na ciągłość w kulturze. W moim przypadku było to uniemożliwienie dalszej pracy z zespołem, który współtworzyłem od kilkunastu lat.

Czy pracując w Krakowie czuł się Pan jak reżyser odrzucony przez część konserwatywnie nastawionej do teatru publiczności i władzę, które chętnie wsłuchiwała się w głosy krytyki?

Nieprzychylna kontrowersyjnemu artyście władza to tylko czubek świadomości, która obowiązywała w Krakowie. Obawiam się, że tutaj zbyt często biorą górę tendencje, które wykluczają poza nawias osobę, która działa i myśli inaczej. W pewnych kręgach najbardziej zaszkodziły mi Opisy obyczajów. Bo nie prezentowałem w nich takiego spojrzenia na Polaków, jakie powinno być – a jakie powinno być, to wiemy słuchając Ligi Rodzin Polskich. Dla tych kręgów odbiorców krytyka poczynań rodaków to zdrada narodowa. A artysta, który knuje i zdradza Polaków, nie ma racji bytu.
Między innymi z takich powodów miałem wrażenie, że muszę absolutnie uciekać z Krakowa. Czułem, że to miasto zamknęło się na wszystko, co nie pasuje do jego mieszczańskich klimatów. A ja nie pasowałem.
Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-05T12:33:27+01:00
Lubię taką chwilę, kiedy nadchodzi piątkowe popołudnie i po przyjściu ze szkoły rzucam w kąt plecak. Kładę się wtedy wygodnie i marzę o niebieskich migdałach. Myślę wtedy, co by było gdyby.
„Gdyby tygrysy jadły irysy, to by na świecie nie było źle, po każdy tygrys irys by gryzł a mięsa wcale nie” – podśpiewuję sobie wesoło wiersz Wandy Chotomskiej na tylko mnie znaną melodię.
Co by było gdybym wygrała główną nagrodę w Lotto? Pewnie musiałabym dalej chodzić do szkoły, a pieniądze zgarnęli by rodzice, ponieważ jestem jeszcze niepełnoletnia. Ulokowali by je na wysoki procent z myślą o mojej przyszłości. Zawsze to powtarzają: „Ucz się, bo w nauce przyszłość” Kiedy mi się nie chce. Są ważniejsze sprawy na świecie. Wolę wyjść z kumplami, pogadać na gg. Może dostałabym parę groszy na swoje wydatki, a to pewnie byłaby kropla w morzu moich potrzeb.
A gdyby tak rzucić wszystko i stanąć na Głównym Rynku i grać moje ulubione utwory na gitarze. Zostać miejscowym bardem i tak zarabiać na życie. Nie, nie. Za wygodna jestem. Na razie rodzice mnie utrzymują, a tak zdana byłabym sama na siebie. Świat nie był by już taki różowy.
Jak będzie wyglądać moja przyszłość? Skończę szkołę, pójdę na studia, jak sobie tego życzą rodzice. Znajdę mężczyznę swojego życia, wyjdę za mąż, urodzę mu jedno, podkreślam jedno dziecko i będzie sielsko. Do czasu, aż się nie zestarzeję i będę potrzebować pomocy od swojego dziecka. Nudne nie? Ten sam schemat i długie nudne życie.
Ode mnie zależy jak potoczą się moje losy i moje życie. Może jednak rodzice mają czasami rację, że nauka może mi się na coś przydać. Wiedza kształci i daje wiele możliwości rozwoju. Może skorzystam...
W tak błogim stanie mogę trwać, aż do niedzielnego wieczora, kiedy to rzeczywistość ściąga mnie na ziemię i przypomina, ze trzeba zajrzeć do książek i ruszyć co nieco z prac domowych.