Odpowiedzi

2009-12-05T18:29:43+01:00
Przykład
W wieku 20 lat poznałabym przystojnego chłopaka, o imieniu Michał. Michał miałby 22 lata i byłby studentem medycyny. Uprawiałby piłkę nożną i znałby trzy języki obce. Lubiłby sztukę, historię i dobre filmy.
Na pierwsze spotkanie poszlibyśmy do muzeum i długo rozmawialibyśmy o sztuce i malarstwie.
Często spotykalibyśmy się również w kinie, a po seansie rozmawialibyśmy o cechach postaci i recenzji filmu.
Pół roku po pierwszym spotkaniu, oświadczyłby się w sposób tradycyjny. Pojechalibyśmy do moich rodziców i przy nich włożyłby mi pierścionek na palec, poprosiwszy wcześniej moich rodziców o zgodę., a rok po pierwszym spotkaniu wzięlibyśmy ślub.
Ślub byłby konkordatowy. Rozpocząłby się w czerwcu, o 15.00. Miałabym na sobie białą suknie do ziemi, a pan młody czarny smoking. Na ślubie bawiłoby się około 200 osób. Po ceremonii zaślubin pojechalibyśmy do sali weselnej na równie huczne wesele, które trwałoby do rana.
Potem zostalibyśmy razem aż do śmierci. Darząc siebie nie tylko miłością, ale też szacunkiem, zaufaniem i przyjaźnią. Nie kłócilibyśmy się, a każdą ważną sprawę rozwiązywalibyśmy za pomocą kompromisu.
Tuż po ślubie zamieszkalibyśmy w trzypokojowym mieszkaniu, w Warszawie,
Mąż skończyłby studia medyczne i pracował jako chirurg w szpitalu. Zaś ja zostałabym mecenasem i założyłabym własną kancelarię. Po studiach, w wieku 27 lat, rozpoczęlibyśmy budowę domku, do którego wprowadzilibyśmy się rok później. Dom miałby 8 pokoi, 2 łazienki, 4 garderoby i wielki ogród.
Rok po ślubie, gdy miałabym 22 lata, urodziłaby nam się córeczka, Gabrysia. Cztery lata później urodziłby się Marcinek, a następne cztery lata później – Izabella. Dzieci zostałyby ochrzczone i wychowane w wierze katolickiej. Przyjęłyby Jezusa do swego serca w dniu Świętej Komunii, a wcześniej wyspowiadałyby się (sakrament pokuty).
Gabrysia uczyłaby się w szkole muzycznej, na skrzypcach, Marcin w szkole sportowej (trenowałby piłkę nożną), w której uczyłaby się również Izabella (gimnastyka artystyczna). Dzieci uczyłyby się również trzech języków obcych.
Po latach, Gabrysia zostałaby dyrektorką szkoły muzycznej, żoną i matką trójki dzieci (Kasi i dwóch bliźniaków, młodszych od niej o 2 lata – Kuby i Kamila). Mieszkałaby w Warszawie, w domku, który odziedziczyłaby po mnie i moim mężu.
Marcin zostałby chirurgiem i mieszkałby we Wrocławiu z żoną i dwoma synami (Bartkiem i starszym pięć lat, Błażejem).
Iza zaś, byłaby prawniczką i spadkobierczynią kancelarii prawniczej. Miałaby męża i aż 4 dzieci – Maćka, młodszą 2 lata Kasię, młodszego od Kasi 4 lata Dominika i najmłodszą, młodszą o 10 lat od Dominika, Adriannę.
Iza zamieszkałaby w Toruniu.
Ja i mój mąż, przeszlibyśmy na emeryturę i osiedlili się na wsi, pod Warszawą. Dzieci zawsze chętnie by nas odwiedzały, a my bylibyśmy szczęśliwi.
Na emeryturze razem z mężem w zimę i na jesień zwiedzalibyśmy świat, a w ciepłe miesiące mieszkalibyśmy w domku na wsi i chodzili na różne kursy: języków obcych, fotograficzne, malarskie, kosmetyczne itp.
Odwiedzilibyśmy cały świat, wszystkie kontynenty. Bawilibyśmy się w EuroDisneylandzie, wspinali po Mont Everest, jeździli wielbłądami po Saharze, płakalibyśmy pod jerozolimską Ścianą Płaczu i spacerowali po Central Parku w Nowym Jorku.
Po prostu – spędzilibyśmy całe życie w szczęściu, zdrowiu, miłości, przyjaźni i innych największych wartościach w życiu człowieka. Ale przede wszystkim – w wierze.
Żylibyśmy około 100 lat.



Ja za coś podobnego dostałam 6, więc myślę że tobie się to przyda.
1 5 1
2009-12-05T20:01:40+01:00
Swoją własną rodzinę wyobrażam sobie tak;
poznanie chłopaka chciała bym aby kolega z którym przyjaźnie się podszedł do mnie i poprosił mnie o rękę Ślub oczywiście biała suknia długa do ziemi. Chciała bym stworzyć ciepło rodzinne jakiego jeszcze nikt nie miał. Jeśli chodzi o dzieci to chciałą bym mieś dwoje nie ważne czy to chłopak czy dziewczynka ważne żeby było zdrowe...