Odpowiedzi

2009-12-07T14:58:55+01:00
Niezwykle trudno jest oceniać film, który opowiada o tragicznych, a zarazem prawdziwych wydarzeniach dziejących się w czasie II wojny światowej. Stosunek emocjonalny do samego oglądanego tematu sprawia, że trudno nam nabrać stosownego dystansu. Ale w przypadku „Dzieci Ireny Sendlerowej" (2009) z pomocą przychodzi reżyser, John Kent Harrison który proponuje dzieło stonowane i wyważone, ale przez to i bardziej wzruszające.

To, że kiedyś powstanie film poświęcony Irenie Sendlerowej było raczej pewne, ale film ma tym większy oddźwięk, że powstał właśnie niespełna rok po śmierci dziewięćdziesięcioośmioletniej bohaterki. W czasie II wojny światowej Irena Sendler, pielęgniarka i pracownica opieki społecznej stworzyła prężnie działającą siatkę podziemnych działaczy, którym udało się uratować z warszawskiego getta 2500 żydowskich dzieci. Swoje ogromne poświęcenie przypłaciła okrutną karą. W 1943 roku wpadła w ręce Gestapo, gdzie była okrutnie torturowana i zmuszana do wydania współpracowników. Milczała, a od tragicznej śmierci uratowali ją członkowie „Żegoty".

Dzieci Ireny Sendlerowej to opowieść o kobiecie, która poświęca wszystko dla ratowania innych. Jej poświęcenie jest tym większe, że oprócz niebezpieczeństwa, jakie brała na siebie każdego dnia narażając się na śmierć z rąk Gestapo, musiała dokonywać także wyborów moralnych - odbierała rodzicom ich dzieci, którym nigdy nie była w stanie zagwarantować, że ich potomstwo przeżyje. Irena doskonale rozumiała dramaty żydowskich rodzin, w tajemnicy prowadziła kartoteki, w których skrupulatnie zapisywała komu powierza w opiekę uratowane dzieci. To właśnie te zakopywane w słoiku informacje po latach pozwoliły niektórym z uratowanych dzieci „odkopać" swoją historię. Najbardziej wzruszające w filmie są właśnie owe momenty, w których matki decydują się zaufać Sendlerowej i oddają w jej ręce maluchy. Większość z nich wie, że pewnie nigdy więcej już nie zobaczy swoich dzieci, ale podejmują ryzyko, z nadzieją na ich ocalenie.

W główną rolę wcieliła się zdobywczyni Oskara Anna Paquin, która statuetkę otrzymała w wieku 11 lat, za drugoplanową rolę w słynnym „Fortepianie" Jane Campion. W jej wykonaniu Irena Sendler jest kobietą odważną, dzielną, pewną siebie i zdecydowaną. Partnerują jej z równie dobrym skutkiem dwie polskie aktorki obsadzone w rolach drugoplanowych: Maja Ostaszewska jako pracownica opieki społecznej i Danuta Stenka jako zaprzyjaźniona z Ireną Żydówka.

Liczna krytyka zarzuca filmowi, że nie jest dostatecznie emocjonalny, że został pozbawiony napięcia i zrealizowany przez Amerykanów na potrzeby ich telewizji. W moim odczuciu wyszło to jednak filmowi na dobre, a historia potraktowana z duża rezerwą, a może i nawet chłodem, unika typowego dla takich historii patosu i pozwala nabrać widzowi dystansu do tego co ogląda. Przecież znając tragiczne losy bohaterki nie potrzebujemy widzieć na ekranie jej łez, aby zrozumieć jak trudnych wyborów musiała dokonywać.

„Dzieci Ireny Sendlerowej" to obok „Listy Schindlera" Stevena Spielberga i „Pianisty" Romana Polańskiego kolejny film opowiadający o ciężkich losach Żydów i o ludziach, którym pomimo cierpienia i okrucieństwa jakiego doświadczyli udało się zachować „człowieczeństwo" . I choć „Dzieci Ireny Sendlerowej" nie są dziełem tak wybitnym jak wyżej wymienione, to jednak zasługuje na uwagę. Choćby dlatego, że film przypomina o osobie, której pamięć powinna trwać w naszej świadomości nawet na długo po tym, jak umrą świadkowie - ostatnie żyjące do dziś dzieci wyprowadzone przez Sendlerową zza murów warszawskiego getta.
2009-12-07T15:05:56+01:00
Obraz "Dzieci Ireny Sendlerowej" powstał w oparciu o prawdziwe wydarzenia z roku 1941. Historia II wojny światowej opowiedziana przez Amerykanów, nawet z pomocą Polaków, to rzadki pomysł. Dzieło Johna Kenta Harrisona nie stanowi wyjątku.

Film oryginalnie powstał jako produkcja telewizyjna dla stacji Hallmark. I tam nadaje się idealnie. Ze względu na bliską polskiemu sercu tematykę (warszawskie getto) oraz udział w projekcie polskich aktorów (m.in. Danuty Stenki) u nas niestety trafił do kin. Obserwujemy więc sztampową i utrzymaną w poprawnej politycznie konwencji historię młodej kobiety, która uratowała podczas niemieckiej okupacji 2,5 tysiąca żydowskich dzieci. Jej szlachetność i poświęcenie oczywiście godne są przybliżenia, ale przez sposób w jaki ukazano ów heroizm w filmie Harrisona trudno ją podziwiać.

Ponieważ mamy do czynienia z produkcją amerykańską, wszystko wyłożone jest łopatologicznie (dzieci przemycane w walizkach, wagony bydlęce, marsz nazistów). Dialogi w swym przesadnym dramatyzmie stają się groteskowe. Do tego dochodzi masa komunałów, stereotypowych ujęć, banałów i najprymitywniejszych wzruszeń; scen, które w zamyśle mają rozdzierać nasze serce, w rzeczywistości nie wywołują żadnych emocji. Jak to bywa za oceanem, pomimo powagi sytuacji i rozgrywających się na naszych oczach tragedii, w scenariuszu znalazło się miejsce na wątek miłosny, oczywiście w swej wręcz nieskazitelnej postaci.

W tytułowej roli widzimy Annę Paquin, która jest zdecydowanie bardziej przekonująca, kiedy brata się z wampirami. Polscy aktorzy wygłaszający swe kwestie po angielsku to jeszcze mniej trafione rozwiązanie.

Podsumowując, z ekranu wieje nudą. "Dzieci Ireny Sendlerowej" to film zrealizowany bez najmniejszego polotu, bez choćby próby wyjścia poza utarty schemat.