Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-07T18:16:11+01:00
Istnieje wiele przepowiedni, przypuszczeń i teorii, według których w roku 2012, a konkretnie pod koniec grudnia ma nastąpić koniec świata.
Fakt ten postanowiono wykorzystać i nakręcić jakże spektakularny, przełomowy , przepełniony znakomitymi efektami specjalnymi i doskonałą grą aktorską film pod niezbyt wyszukanym tytułem \"2012: Koniec świata\".
czasami, oglądając wciąż bardzo dobre i interesujące filmy mam ochotę oderwać się od tego na chwilę i sięgnąć po coś... powiedzmy z trochę niższej półki. Gdy zobaczyłem oceny filmu \"2012: Koniec świata\" od razu wiedziałem czego mogę się spodziewać... i muszę powiedzieć że absolutnie się nie zawiodłem.
Streśćmy teraz fabułę filmu. Tak więc jest 21 grudnia. Rok 2012. Kilka zupełnie nieznających się osób wyrusza w podróż do tajemniczej świątyni znajdującej się w Meksyku. Na świecie panują anomalia pogodowe, wszędzie mamy do czynienia z kataklizmami, już nigdzie nie jest bezpiecznie. Ziemia obraca się co raz wolniej i wkrótce ma nastąpić ostateczna katastrofa. Gdy bohaterowie z trudem docierają do świątyni i spotykają się na miejscu obecna wśród nich Meksykanka będąca w ciąży rodzi dziecko... I na tym kończy się film.
Cóż można powiedzieć... Praktycznie w każdej przedstawionej tu scenie - począwszy od zwykłej rozmowy aż do scen z efektami specjalnymi które przedstawiają kataklizmy pachnie amatorszczyzną.
W filmie widzimy rażące błędy. Ot, jadą sobie nasi bohaterowie samochodem i nagle zaczyna spadać z nieba ogromny grad - wielkości co najmniej jabłka. O dziwo żadna z kul nie trafia w szybę auta aż tu nagle jedna z nich leci prosto w serce kierowcy samochodu... w następnym ujęciu na ulicy już nie widzimy tego wielkiego i śmiercionośnego gradu który padał przed chwilą. Gra aktorska - praktycznie jej nie ma, istna beznadzieja. Co dwie minuty w czasie podróży słyszymy teksty w stylu \"nie wiem dlaczego tam jadę, po prostu to czuję\". No tak, można jeden raz ale żeby cały film ładować takie sformułowania to już lekka przesada. Mało tego, każda scena zaczyna się stwierdzeniem \"dwadzieścia godzin do końca świata\", \"dziewiętnaście godzin do końca świata\", \"osiemnaście godzin do końca świata\"... i tak aż...do tego końca świata.
Trudno tu oceniać te dziadowe zdjęcia, montaż i totalny brak muzyki oraz sztuczne do granic możliwości efekty \"specjalne\".
Pisać można by o tym technicznym i fabularnym \"arcydziele\" jeszcze sporo ale szczerze mówiąc nie mam ochoty. Do tego filmu z pewnością nigdy nie wrócę i z pewnością go nie polecam nikomu - no chyba że ktoś chce zobaczyć jak NIE należy robić filmów i pośmiać się trochę z katastrofalnych błędów.
I pomyśleć, że ten film widnieje pod kategorią - horror! Cóż horrorem jest dla widza oglądanie takiego czegoś. Tylko w ten sposób potrafię to wytłumaczyć.


LICZE NA NAJLEPSZY!!! :D :D :D