Stanisław Grochowiak
Brueghel (II)

Ten plan jest widziany z poddasza. Przez cierniowe ogrody.
Gałązek i drzew wielkich. Na śnieg patrzę i wodę,
Przyprószoną zaledwie. A zaś w głębi chmura
Wiatr pochwyciła, zamknęła w swym wnętrzu.
Ja - Malarz - już nie żyję. Zziębnięty jak blacha
Toczona po śniegu, duszę dałem Bogu.
Jest teraz mała, luta*,
Podobna do klucza,

Na którym niekiedy Bóg zimę wyśwista.
Ja - Malarz - już nie żyję. A jednak oczyma
Moimi patrzycie na śnieg i wodę,
Przyprószoną zaledwie. To ja ustawiam
Wysokie słupy światła nad mrokiem lodowisk.

Biegnie pies z uchem postrzępionym w bójce. Gawron
Kroczy kłaniając się śniegom to w lewo, to w prawo.
Człowiek wór niesie. Dzieci do sanek przywiązane.
A z kominów - aż do mnie - wznosi się woń jadła.

Ja - Malarz - już nie żyję. Ale przecie wiedzę
Te trzy stare kobiety, idące od boru
Jak dzwon od kościoła. Zaplątane w szleje
Chrust wloką po śniegu, a w ich ciemnych twarzach
Mróz pozapalał biegające iskry.

Zimo - Majestacie...
Śmierci - pusty dźwięku.


Grochowiak wykpiwał formułowanie domysłow na temat intencji autora.Wobec tego SFORMULUJ swoje refleksje sprowokowane wierszem Brueghel (II).
DOŁĄCZ swoje myśli do wypowiedzi poety, rozpoczynając od słow Zimo - Majestacie oraz Śmierci - pusty dźwięku.

1

Odpowiedzi

2009-12-08T18:18:13+01:00