Napisać opowiadanie !! bardzo bym po prosił ;) albo dowcipne albo poważne albo zaskakujące, dowcipne tekst pogodny o lekkiej tematyce, powazny tekst mowi o istotynych wydarzeniach ma dramayczny przebieg lub smutno sie konczy, zaskakujace pełny nieoczekiwanych wydarzen

2

Odpowiedzi

2009-12-09T17:57:45+01:00
Historię tę usłyszałam od mojego znajomego, któremu z kolei opowiedział ją jego kolega. W pewnej wiosce gdzieś w Polsce sąsiadowały ze sobą przez płot dwie skłócone rodziny, nazwijmy ich państwo X o raz państwo Y. Konflikt trwał już od wielu lat, a przyczyną był wilczur rodziny X, który nieustannie zagryzał drób tych drugich. Na nic się zdało zamykanie psa w kojcu, i tak zawsze znalazł sposób żeby uciec. Doszło do tego, że sąsiedzi zaczęli składać na siebie doniesienia oraz robic okrutne żarty. Rodzina Y z czasem tez nabyła psa, jednak był to mały kundelek. Pewnego dnia wilczur od państwa X przyniósł coś w pysku. Kiedy okazało się ze ową zdobyczą jest kundel sąsiadów zrobiło się naprawdę gorąca. Nikt nie chciał niepotrzebnego zamieszania i jeszcze gorszej wojny, wiec głowa rodziny wraz z najstarszym synem zakradli się do sąsiadów i przypięli martwego psa do budy. Oficjalna wersją był nieoczekiwany zgon psa. Kilka godzin później na podwórzu Y rozległy się lamenty, płacz i okrzyki. Zaszokowani państwo X zobaczyli całą rodzinę Y klęcząca na podwórzu i modląca się do martwego psa. Na pytanie co się stało, zapłakany ojciec Y odpowiedział "to cud, wczoraj wieczorem pochowaliśmy naszego Małego, a dzisiaj rano on leżał przy budzie. Nasz pies jest wybrańcem Boga, on zmartwychwstał! to cud boży!" Państwo Y po dziś dzień wierzą w cudowne zmartwychwstanie ich kochanego psa, dlatego ciiiii;)
1 5 1
2009-12-09T20:09:13+01:00
Dam ci moje opowiadanie s-f na zaskakujące chyba się nada :)

Klasa 6a i Zibilandia

Była to ostatnia lekcja, kiedy pani nauczycielka ogłosiła, że w czwartek klasa 6a pojedzie na wycieczkę do centrum astronautycznego, by obejrzeć dokładnie przeróżne gwiazdy.
Czwartek 530, zbiórka przed szkołom, najbardziej z tej wycieczki cieszyli się chłopcy. Mieli nadzieję, że zobaczą najnowsze rakiety i promy kosmiczne. Niestety tak się stało, po wyjściu z autokaru w oddali zobaczyli ogromną rakietę, już mieli zamiar pobiegnąć ku niej, kiedy z półkolistego, szklanego centrum wyszedł zabawny staruszek. Ubrany był w fioletowy płaszcz w żółte grochy, okrągłe okulary w niebieskiej oprawce. Twarz profesora Finleja była bardzo pociągła z zadartym nosem, uśmiechniętymi ustami
i sterczącymi, siwymi włosami. Profesor podszedł do klasy i powiedział ,, Zapraszam do środka, pokażę Wam najnowsze odkrycia technik i najdalsze zakątki kosmosu,,. Kiedy się odwrócił zaczął głośno myśleć o odległej planecie Zibilandi. Przez klasę przeleciały pojedyncze śmiechy, profesor gwałtownie się obejrzał i srogim głosem odezwał się:
- To prawda !!!
- No i co jeszcze (powiedział jeden uczeń) może ufoludki?
Wtedy pani powiedziała ,, Koniec, niech profesor Finlej pokaże nam gwiazdy”. Poszli więc dalej.
W gabinecie gdzie stał teleskop na jednym z wielu stołów zaświeciła się czerwona lampka. Profesor
z nerwów zamiast powiedzieć ,,Proszę zostać,, powiedział ,,Proszę za mną ,,. Profesor i dzieci biegli szybko po krętych schodach zostawiając w tyle nauczycielkę w szpilkach na wysokim obcasie.
Marzenie chłopaków się spełniło byli w pomieszczeniu gdzie była gigantyczna rakieta. Niestety Finlej znowu się pomylił i zamiast ,, Nie wchodzić,, wykrzyknął ,, Wchodzić,, Klasie 6a nie trzeba było dwa razy powtarzać i podekscytowani chłopcy wepchnęli do rakiety wszystkich. Profesor z zamieszania wcisnął guzik z napisem START. Zaszumiało, zahuczało, zadymiało i rakieta wystrzeliła jak z procy, w tym momencie do sali wbiegła zdyszana pani i z przerażeniem patrzyła na odlatującą rakietę z jej uczniami. Zaczęła krzyczeć na profesora co on najlepszego zrobił, kazała mu natychmiast sprowadzić jej wychowanków z powrotem na ziemię. Profesor tego nie słyszał bo był w zbyt mocnym transie myśli, ale kiedy się wreście ocknął powiedział ,,Uspokój się kobieto, to ja powinienem lamentować, a nie ty. To moja najlepsza rakiet wyleciała w kosmos z twoją dzieciarnią. Ale na szczęście uda mi się ich sprowadzić, ale to dopiero za 2 godziny, co gorsza u nich miną 2 lata, bąćmy tylko dobrej myśli,
a wszystko się ułoży,,.
Ale nasi bohaterowie już nic nie słyszeli z rozmowy profesora z ich panią bo byli już w odległym kosmosie. Wszyscy mieli dobre humory dopóki nie zaczęli się przewracać po całej kabinie rakiety, nagle coś huknęło, stuknęło, upadło i zza okienek ujrzeli fioletową płaszczyznę w żółte grochy. Wtem drzwi kabiny otworzyły się wszyscy zaszli po metalowych schodach i gdy stanęli na planecie poczuli jakby stali na puchu, kiedy unieśli głowy do góry zobaczyli napis ,,ZIBILANDIA WITA WAS,,
- A więc to prawda!
- Najwyraźniej tak.
- Ale jak to możliwe, że my tu jesteśmy.
- Normalnie nie wieżę!
- Nawet w moich snach o kosmosie niczego tak wspaniałego nie było!
- Dobra koniec już tych zachwytów. Zobaczmy, co za twórcze odludki zamieszkują te planetę.
Kiedy poszli dalej ujrzeli najwspanialsze na świecie miasto i wielkie tłumy tubylców patrzących na nich.
- Oni odludki! To chyba o nas mówiłeś!
Jeden stworek podszedł do klasy i powiedział:
- Wy być z Polska ?
- Tak. A ty, to kto i skąd znasz nasz język?
- Ja być Zibombo, król Zibilandi. Ja znać wasz język bo rozmawiać z August Finlej.
- A jak z nim rozmawiałeś?
- Tata z Augustem nie rozmawiał tylko ja, oczywiście tylko przez Internet, a tak poza tym to ja jestem Zibilady księżniczka Zibilandi.
- Dobra wszystko jasne, a tak miedzy nami perfekcyjnie mówisz po polsku, ale tylko jedno pytanko. Jak to tylko Internet?
- No po prostu dla was Ziemian to jest aż Internet, a dla nas to jest tylko. Bo u nas jest : Internet, Zibinet, Zibiton, Zibi-Zibo i …
- Ok, Ok starczy, ale to jak to wszystko działa, skąd do wszystko się wzięło?
- Więc…
I tak Zibilady zaczęła oprowadzać całą klasę po swoim królestwie. Uczniowie tylko co chwila otwierali buzie z okrzykiem ,,super, ekstra,,. A Zibilandia wyglądała tak :
Pojazdy latały nad powierzchnią ziemi, były wyposażone w silniki które nie wytwarzały spalin. Do sprzątania mieszkań były stworzone specjalne roboty, które robiły dosłownie wszystko (w zamku Zimomba był robot ze szczerego złota wysadzany przeróżnymi drogocennymi klejnotami). Za to udogodnieniem dla zibimłodzieży były samopiszące długopisy i specjalne biurka, które tłumaczyły
i wykonywały prace domowe. Ale najbardziej wszystkich zaciekawiły wynalazki, które znajdowały się
w specjalnym magazynie. Była tam głównie broń, którą w spaniały sposób opisywał Zimborel syn króla. Przeprowadził uczniów przez cały magazyn, aż doszli do stalowych drzwi, które trzeba było otwierać prawie pół godziny. Gdy weszli ich oczom ukazał się przepiękny odrzutowiec. Wtedy Zimborel zaczął opowiadać …
Jest to odrzutowiec jego skonstruowanie zawdzięczamy gównie profesorowi Finlejowi, jest to nadzwyczajna rzecz może się w niej pomieścić 2 lub3 miliony zimbolejów. Nie muszą one kierować nim wystarczy, że zanim się wyruszy trzeba powiedzieć dokąd ma lecieć. Gdy jest wojna należy przycisnąć czerwony guzik wtedy odrzutowiec jest wzmacniany o dodatkową ochronę która uniemożliwia rozbicie się, zniszczenie, a nawet spalenie. Pociski bombowe spadają na określone hasło, tak samo jak laserowe strzały. Na takich właśnie zajęciach klasa 6a spędziła wycieczkę w kosmos ,a skończyła się ona tak…
Kiedy wszyscy wybrali się, żeby połazić po sklepach na zibimieście stało się coś niezwykłego. Wszyscy jakby cofnęli się wstecz wszystkie chwile jaki spędzili w Zibilandi przemknęły im przed oczami
i znów znaleźli się w rakiecie, a potem z trochę przyjemniejszym lądowaniem na Ziemi. Pani nauczycielka ucałowała każdego wychowanka w policzek i popłakała się ze szczęścia, że wszyscy są cali
i zdrowi.
2 4 2