Odpowiedzi

2009-09-07T10:48:19+02:00
Troche dużo, ale za to wszystko. ;)


Wbrew pozorom, istnieją zagrożenia dla rozwoju współczesnego języka polskiego. Pierwszym z istotnych niebezpieczeństw jest napływ zapożyczeń z języka angielskiego. Używa ich głównie młodzież, która wydaje się być zafascynowana anglicyzmami. Zawiązane jest to z modą językową i nie tylko. Wzrosło zainteresowanie amerykańska modą, obyczajami, kuchnią. W tych też dziedzinach życia pojawiają się zapożyczenia. Anglicyzmy dominują również w muzyce, modzie, handlu itp. Wydaje się, że Polacy wstydzą się użyć polskiego słowa i sięgają po pożyczkę. Rzadko słyszymy przepraszam, za to często sorry, wszystko jest o.k, a dobry kolega po prostu cool. Wyrazy angielskie pojawiają się nie tylko
w mowie potocznej. Spotykamy je również w napisach informacyjnych, ogłoszeniach, reklamach itp. Przenikają też do skrótów, np. VIP, czyli very important person (bardzo ważna osoba), Yuppie – young urban proffesional (młody, wielkomiejski przedstawiciel wolnego zawodu). Nie jestem całkowita przeciwniczką zapożyczeń. Uważam, że są potrzebne na nazwanie rzeczy czy zjawisk, które nie występują u nas nie mają odpowiednika polskiego. Anglicyzmy przydają się w terminologii, szczególnie komputerowej. W życiu codziennym powinny być stosowane z umiarem i świadomie.
Kolejnym problemem, na który warto zwrócić uwagę jest zanik i łamanie etykiety językowej. Wiąże się to również z modą amerykańską. Zanika bowiem forma grzecznościowa Pan, Pani, a pojawia się forma tzw. ty. Stosuje się ja nawet w stosunku do osób starszych. Szczególnie widoczne jest to w programach typu reality show, reklamach i teleturniejach. Gospodarze tych programów są często młodsi od zawodników. Chciałam zaznaczyć, że program ogląda większa część społeczeństwa i wśród opinii publicznej utrwala się dany sposób zwracania do innych osób. Można byłoby pokusić się o stwierdzenie, że media utrwalają antywzorce językowe. Ludziom wydaje się, że to, co usłyszą w telewizji lub przeczytają w gazecie jest nie do podważenia. W wypowiedziach dziennikarzy i osób publicznych pojawiają się liczne błędy językowe, które przenikają do codziennej mowy użytkowników języka.
Destrukcyjny wpływ na nasz język mają wspomniane wyżej reality show. Biorą
w nich udział różni ludzie. Niektórzy poprawnie posługują się językiem polskim, inni zaś robią podstawowe błędy językowe. Jeżeli dziecko ogląda tego typu program, będzie mówiło tak samo. Z reality show, choć nie tylko, związana jest wulgaryzacja i brutalizacja. Uczestnicy przeklinają przed kamerą bez żadnych zahamowań. Wprawdzie zamiast wulgaryzmu słyszymy specyficzny dźwięk. I tak jednak każdy domyśla się, jakiego słowa użył bohater.
Chciałabym też wspomnieć o dążeniu do skrótowości języka. Związane jest to z jego ekonomicznością. Zjawisko to można zaobserwować w mowie potocznej. Nie jest ono szkodliwe, dopóki rozmówca rozumie nas i komunikat nie został zakłócony. Pojawiają się też liczne innowacje językowe, związane ze skrótowością, np. podstawówka zamiast szkoła podstawowa, ciężarówka zamiast samochód ciężarowy.
Wydaje mi się, że na dzień dzisiejszy, można zaobserwować więcej zagrożeń niż szans rozwoju języka polskiego. Oczywiście językoznawcy stoją na straży języka i reguł posługiwania się nim, ale to nie wystarczy. Nie są w stanie dotrzeć do każdego człowieka
i przekazać mu wzorce językowe.
Uważam, że nauczyciele powinni uświadamiać uczniów i zwracać uwagę na ich sposób mówienia. Nie należy obawiać się zwrócenia komuś uwagi. W szkołach mogłyby być organizowane dodatkowe zajęcia czy pogadanki o języku, jego historii i stanie obecnym. Media również powinny przywiązywać wagę do sposobu przekazywania treści. Wiedzą przecież, jaki mają wpływ na odbiorcę. Zwróćmy uwagę, jak niewiele jest w mediach programów o charakterze językowym. Najwyższy czas, żeby to zmienić i zainteresować odbiorcę językiem polskim.
10 4 10