Odpowiedzi

2009-12-10T15:56:24+01:00
Pwenego dnia słowik siedział na gałęzi i rozmawiał z krukiem
słowik krył się w cieniu liści natomiast kruk stał w najbardziej
nasłonecznionej części drzewa. Kruk ignorant i pyszałek mówi
do słowika: no tak, ty mały, co tylko pogwizdać czasem umiesz
musisz się chować. i dobrze że wstydzisz się tych swoich marnych
bladych piór, krótkiego dzioba.. musisz ukrywać się przed tym by nas
przypadkiem nie porównywano. jak byś ty biedaku wyszedł z tego porównania?!
Dlatego siedź tam w cieniu, a ja tu na pełnym słońcu, odkryty na niebo
i zaciekawione spojrzenia będę eksponował niezgłębioną czerń moich
piór. Słowik patrzał bez słowa na pyszącego się kruka. W pewnym momencie
przefruwał nad tym drzewem wróbel, i nie specjalnie, załatwił swoją potrzebę
fizjoligiczną w locie. Odchody jego trafiły kruka prosto w te jego piękne
błyszczące skrzydła.

morał płynie z tego taki,
na samochwały padają sraki.