Odpowiedzi

  • kawa
  • Początkujący
2009-12-11T17:07:07+01:00
Liberalizm dziewiętnastowieczny i wcześniejszy, zarówno w warstwie politycznej, jak i szczególnie w warstwie filozoficznej, koncentrował się na problematyce wewnątrzpaństwowej. Był nurtem myśli krytycznej wobec zastanej rzeczywistości z jej feudalizmem, społeczeństwem stanowym, legitymizmem monarszym i klerykalizmem politycznym. Równocześnie był programem reform i zmian, które odnosiły się szczególnie do kształtu do ustroju państwa, porządku społecznego i przeobrażeń gospodarczych. Perspektywą dominującą w rozważaniach liberalnych były ramy jednego państwa – przedmiotu zamierzonych reform.

Rezultatem tego stanu rzeczy był stosunkowo słaby rozwój liberalnej myśli w zakresie stosunków międzynarodowych. Liberałowie oczywiście utrzymywali kontakty ponad granicami, porównywali swoje programy polityczne (brytyjski liberalizm był przez większość XIX wieku punktem odniesienia szczególnie wpływowym). Ograniczano się jednak tylko do ewentualnego przenoszenia gotowych rozwiązań z jednego kraju na własny grunt, w odniesieniu do reform stosunków wewnętrznych. Niewielka była obecność idei liberalnej w dyskusji o stosunkach międzypaństwowych.. Zaznaczyło się to począwszy od 1815 roku, gdy wielu liberałów zaakceptowało Restaurację porządku przedrewolucyjnego, pod warunkiem wolnościowych ustępstw sił reakcji w polityce wewnętrznej, które rzeczywiście następowały w Wielkiej Brytanii i, dość niemrawo, we Francji. Niemieccy liberałowie z sympatią odnieśli się do powstania listopadowego w Polsce, ale idea wolności i samostanowienia narodów inspirowała ich wyłącznie do działań zmierzających w kierunku zjednoczenia własnego kraju w ustroju wolnościowym, czyli znów do polityki wewnętrznej.

Oczywiście nie jest prawdą, że liberalizm w ogólnie nie podejmował problematyki międzypaństwowej. Wielkim dziełem, wyprzedzającym znacznie swoją epokę (a więc z praktycznego punktu widzenia ówczesnej polityki, niestety nieprzydatnym) była idea „wiecznego pokoju” w świecie skonfederowanych państw jako efekt moralnego postępu ludzkości, którą przedstawił Immanuel Kant, jeden z największych myślicieli liberalnych Rozwijano silnie koncepcję wolnego handlu, który miał także wymiar moralny i polityczny, jako skuteczny środek zapobiegania wojnom.. Wigowski premier lord Palmerston zapoczątkował doktrynę polityki imperialnej, konkurencyjną wobec torysowskiej bezwzględności w realizowaniu interesów Brytanii, a opartą w części na przesłankach etycznych i empatii. Rozwinął ją w pełni liberał William Gladstone i oparł na niej politykę swoich rządów wobec irlandzkich aspiracji niepodległościowych. Były to jednak strzępy, które nie stworzyły jednolitego liberalnego programu, którym liberalizm mógł się pochwalić w niemal wszystkich pozostałych dziedzinach polityki. Z tego względu, liberalne rządy natrafiały na niemal nieprzezwyciężalne kłopoty intelektualne i nie były sobie w stanie poradzić w sytuacjach kryzysów międzynarodowych, z wojnami na czele. Brakowało czytelnej alternatywy dla konserwatywnej idei bezkompromisowego osiągania ofensywnie zdefiniowanych celów wspólnoty narodu i państwa na arenie międzynarodowej za pomocą wszelkich dostępnych środków. Przez cały XIX wiek i później aż po rok 1918, a w zasadzie nawet 1945, ta koncepcja zdominowała stosunki międzynarodowe i wyrażała się w skrajnie niestabilnym porządku opartym o „równowagę sił” pomiędzy mocarstwami. Raz po raz pchał on Europę ku wojnie.

Alternatywę wobec konserwatywno-nacjonalistycznej koncepcji stosunków międzynarodowych potrafiła przedstawić lewica. Komuniści oraz socjaldemokraci podjęli próbę redefinicji prawdziwych źródeł konfliktu z międzynarodowych na międzyklasowe. Opowiadali się albo za rewolucją, albo za demokratycznym przełomem, ale w każdym razie resentymenty pomiędzy narodami, wynikające z interesów rządzących państwami, proponowali zastąpić resentymentami pomiędzy uprzywilejowanymi a biedotą, które trafniej – ich zdaniem – oddawały rzeczywiste interesy większości społecznych we wszystkich państwach. Nacjonalistyczna koncepcja wspólnoty interesów została zastąpiona kosmopolityczną wspólnotą interesów materialnych.

Nie była to koncepcja o wiele lepsza, gdyż także podsycała wrogość człowieka wobec człowieka. Ale posiadała walor czytelnej kontrpropozycji antykonserwatywnej, której liberałowie nie potrafili przedstawić do 1914 roku. W niektórych przypadkach przyjmowali oni więc stanowisko bliskie prawicy i ruszali w bój o interesy narodowe, ;w innych przyjmowali pozę pacyfistyczną i nawoływali do zawarcia pokoju. Po wybuchu I wojny światowej było już za późno. Ta katastrofa humanitarna i moralna Europy, jedna z najbardziej bezsensownych wojen w historii, pogrzebała liberalizm jako jedną z dwóch głównych sił politycznych. Został on zepchnięty przez socjaldemokrację, która w ciągu kilku dziesięcioleci potrafiła zostawić za sobą okres postrzegania jej jako anarchistyczno - terrorystyczne zagrożenie, by stać się immanentną częścią systemu. Brak koncepcji rozwiązywania kryzysów międzypaństwowych był jedną z ewidentnych przyczyn upadku liberalizmu (późniejszy kryzys kapitalizmu oznaczał przejściowy nokaut).

A przecież liberalna koncepcja stosunków międzynarodowych, po raz pierwszy zarysowana przez Kanta, już kiełkowała. Najsłynniejszym jej objawieniem w praktyce politycznej był dalece niedoskonały plan pokojowy autorstwa socjalliberalnego prezydenta USA Woodrowa Wilsona. Chybotliwą „równowagę sił” miał zastąpić system „bezpieczeństwa zbiorowego” oparty o mechanizmy budowania zaufania pomiędzy państwami i uświadamiania im wspólnych interesów, najlepiej ekonomicznych (tu znów się kłaniała staroliberalna idea wolnego handlu). Okres 1919-1939 to czas ścierania się obu koncepcji, który okazał się porażką liberalizmu. Nic dziwnego, skoro jego polityczne i intelektualne wpływy w tym czasie zmalały niemal do zera. Dopiero doświadczenia II wojny zmusiły zwycięskie mocarstwa niejako do przetestowania „bezpieczeństwa zbiorowego”, a liberalizm wzbogacił się w szereg wybitnych myślicieli, którzy z polityki międzynarodowej uczynili centralny temat swoich przemyśleń. Byli to Karl Popper, Isaiah Berlin i Raymond Aron, aby wymienić tylko najbardziej znanych.

Liberalny wynalazek „bezpieczeństwa zbiorowego” szybko stał się elementem ponadideowego kompromisu ogólnego. W czasach „zimnej wojny” wychodzenie poza jego ramy było obarczone, delikatnie mówiąc, poważnym ryzykiem. Nie mniej, po stronie demokratycznego świata ideologie nadal ścierały się w wyborze najlepszej strategii. Mniej konfrontacyjna, nastawiona na wygranie starcia idei polityka realizowana ze zmiennym szczęściem m. in. przez administrację Cartera czerpała z idei liberalnych, podczas gdy koncepcja konfrontacji militarystyczno – finansowej czasów prezydentury Reagana była bliższa konserwatywnym wyobrażeniom. Pytanie o skuteczność pozostaje aktualne i nadal jest szeroko dyskutowane, ale wydaje się, że sukces liberalnej demokracji w starciu z totalitaryzmem był możliwy tylko dzięki swoistemu miksowi obu postaw.

Dziś debata o najlepszy model stosunków międzynarodowych ma swoją kolejną odsłonę. Po zakończeniu „zimnej wojny” liberalna demokracja nie ma już równorzędnego przeciwnika, który zarówno w sensie ideologiczno-moralnym, jak i w zakresie potencjału polityczno-finansowego mógłby stanowić dlań przeciwwagę. Zagrożenia istnieją nadal, ale uległy rozproszeniu. Chiński „komunizm” wolnorynkowy i islamski terroryzm nie stanowią spójnego bloku wyzwań. Ich sojusz jest możliwy, ale niekoniecznie bardziej prawdopodobny od sojuszu zachodnio-chińskiego. Idea „bezpieczeństwa zbiorowego” jest podważana wobec tego przez tych, którzy widzą w aktualnej sytuacji szansę na ziszczenie ideowego „końca historii” i wyeliminowanie alternatyw wobec liberalnej demokracji. Co ciekawe, to nie liberałowie stawiają na tę strategię. Niejako w imieniu liberalnych wartości: demokracji, indywidualizmu, wolności sumienia, wolnego rynku i bezpieczeństwa politycznego, neokonserwatyści amerykańscy podjęli próbę zaprowadzenia liberalnego porządku konserwatywnymi metodami militarnej ofensywy i sojuszu z biznesowymi grupami interesu. Świat miał się stać liberalny, ale gwarantem tego stanu rzeczy miała być brutalna siła wywodząca się z motywacji i mentalności stricte konserwatywnej. Doświadczenie ostatnich 8 lat i wynik wyborów prezydenckich w USA pokazały, że koncepcja ta poniosła niemal całkowitą klęskę. W dalszym ciągu liberalny porządek międzynarodowy i wolnościowe wartości z lepszym skutkiem można zaprowadzać w ramach „bezpieczeństwa zbiorowego”. Choć będzie to proces mozolny i dużo wolniejszy niż „neokonserwatywny ekspres”, to jednak z lepszą perspektywą skuteczności. Właśnie multilateralne podejście pragnie realizować prezydent Barack Obama.

Może przy tym czerpać inspirację z koncepcji liberalnych stosunków międzynarodowych, zwanej Prawem Ludów, którą przedstawił jeden z najwybitniejszych liberałów współczesnych, John Rawls. Jest to zręczne przeniesienie koncepcji „liberalizmu politycznego”, rozumianego jako pozbawiony treści aksjologicznej szkielet, w ramach którego mogą funkcjonować różnorakie, racjonalne i rozległe doktryny polityczno-moralne (w tym liberalizm właściwy, czyli ideologia wolności indywidualnej), na poziom stosunków międzynarodowych. Prawo Ludów umożliwia ludom o różnych wyobrażeniach dotyczących właściwej organizacji życia zbiorowego pokojową koegzystencję na zasadach tolerancji, pod warunkiem jednak spełnienie kryteriów minimalnych (tak jak na poziomie jednego państwa „liberalizm polityczny” od doktryn współuczestniczących wymaga „racjonalności”, a więc akceptacji istnienia „innych” i powstrzymania się od agresywnego, przymusowego „prozelityzmu ideologicznego”).

Liberałowie myślący podobnie jak Rawls, pozostając optymistami co do demokratyzacji coraz to nowych państw, poszukują na razie raczej sposobu na ugruntowanie liberalnego porządku stosunków międzynarodowych w danym nam dziś świecie, przy udziale pewnej liczby nie podzielających liberalnych wartości graczy, zamiast kreślić plany systemowego i przymusowego „nawracania na demokrację” przy pomocy nacisków militarnych. O liberalnym charakterze Prawa Ludów świadczy ograniczenie roli oraz znaczenia państw w dziedzinie stosunków międzynarodowych i zastąpienie ich przez „ludy”, jako zbiory jednostek. To one są, analogicznie do obywateli na poziomie życia publicznego w ramach jednego państwa, podmiotami w kontaktach międzynarodowych, ; instytucje państwa pełnią tylko rolę służebną, są przedstawicielami ludów.

Liberalne ludy są racjonalne i rozsądne, a w efekcie (jak poszczególni obywatele względem siebie) nastawione na współpracę z innymi ludami w oparciu o uczciwe zasady. Koncepcja upodmiotowienia ludu kosztem władzy państwowej w polityce zagranicznej ma na celu przekreślenie Clausewitzowskiej wizji stosunków międzynarodowych, zgodnie z którą wojna jest niczym więcej jak naturalnym sposobem kontynuowania wysiłków dyplomatycznych innymi środkami. Z punktu widzenia państw, które we wzajemnych relacjach kierują się wyłącznie swoimi pierwotnymi interesami, jest tak w istocie – wojna może służyć zaspokojeniu tych interesów wtedy, gdy pokojowe działania okażą się nieskuteczne. Ludy natomiast są zdolne do rezygnacji z niektórych swoich interesów, jeśli w określonej sytuacji takie są wymogi rozsądku. Jednym z podstawowych tych wymogów jest zachowanie pokoju i zrozumienie dla analogicznych potrzeb i interesów innych ludów.

Ludy liberalne oczywiście także posiadają interesy, ale mają one zazwyczaj charakter defensywny. Jak pisze Rawls, „dążą one do ochrony swojego terytorium, do zapewnienia bezpieczeństwa swych obywateli, a także do zachowania wolnych instytucji politycznych, samych wolności i wolnej kultury swych obywatelskich społeczeństw. Poza tymi interesami liberalny lud próbuje zapewnić rozsądną sprawiedliwość wszystkim swoim obywatelom i wszystkim ludom (…)”. Inaczej niż zdominowane przez interesy państwo, lud liberalny jest zdolny do empatii wobec innych podmiotów, jest skłonny do wojny tylko w przypadku konieczności obrony lub jaskrawych naruszeń zasad przyzwoitości i praworządności, pod warunkiem analogicznego stosowania wobec niego takich samych zasad przez inne ludy, co w przypadku ludów autentycznie liberalnych jest oczywistością. Dlatego nie jest uzasadnionym posiadanie przez instytucje państwowe autonomii w działaniach wobec własnego społeczeństwa! Wówczas władze takiego kraju zyskują wolną rękę w podejmowaniu działań militarnych względem innych państw/ludów, wbrew rozsądkowi, woli i interesowi swojego własnego ludu, innymi słowy - wbrew Prawu Ludów. Państwo takie stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego. Jeśli liberalne wartości mają znaleźć odbicie w stosunkach międzypaństwowych, to państwa muszą utracić tradycyjne prawo do dowolnego podejmowania działań wojennych, a żeby tak się stało muszą stracić nieograniczoną autonomię wewnętrzną. W krajach liberalnych, gdzie obywatele są podmiotami procesów politycznych, ograniczenie władzy rządu jest oczywiste. Koniecznym jest nie tylko dlatego, aby wyeliminować niebezpieczeństwo konfliktów zbrojnych wywołanych przez niemoralne i nierozsądne interesy , ale także zagwarantować przestrzeganie przez rząd praw człowieka i wolności osobistych.

Rawls w koncepcji Prawa Ludów dużo miejsca poświęca obecności ludów nieliberalnych i postawom, jakie wobec nich powinny zajmować ludy liberalne. Zasadniczo powinny powstrzymywać się od wywierania na nie presji przyjęcia zasad liberalnych. Ludy nieliberalne powinny być uznane za równoprawnych uczestników społeczności ludów, zaś ich sposób urządzenia społeczeństwa powinien być tolerowany. To jednak zależy od tego, do jakiej kategorii dany lud nieliberalny należy. Rawls wyróżnia ludy przyzwoite. Są to ludy nieliberalne, których instytucje społeczne spełniają warunki „politycznej słuszności i sprawiedliwości oraz prowadzą ludy do respektowania rozsądnego i sprawiedliwego prawa dla społeczności ludów”. Takie społeczeństwo posiada wszelkie przesłanki, aby z czasem ewoluować w kierunku liberalnym. Jednak interweniowanie i próby kierowania tymi reformami z zewnątrz, są oznaką braku szacunku wobec ludu przyzwoitego ze strony ludów liberalnych. Lepiej jest przyjąć, iż są one w stanie samodzielnie, na własny sposób i we własnym tempie, wprowadzać zmiany. Powstrzymywanie się ludów liberalnych od postawy mentorskiej i traktowanie ludów przyzwoitych jako równouprawnionych partnerów w stosunkach międzynarodowych może ułatwić pożądane procesy. Warunkiem jest wyzbycie się przez lud nieliberalny wszelkich zamiarów agresywnych na zewnątrz, a więc poszanowanie dla porządków panujących w innych społeczeństwach oraz stworzenie wewnątrz warunków umożliwiających przestrzeganie fundamentalnych praw człowieka, interakcje społeczne oparte o poczucie moralnego obowiązku oraz praworządność powiązaną z rzeczywistym poczuciem sprawiedliwości.

Jeśli określone państwo nieliberalne nie spełnia tych minimalnych warunków przyzwoitości, wówczas jest państwem bezprawia. Ludy liberalne i nieliberalne przyzwoite, w świetle Prawa Ludów, są zobowiązane do nietolerowania państw bezprawia i podejmowania wspólnych wysiłków idących w kierunku zmuszenia tych państw do spełnienia minimalnych kryteriów przyzwoitości. Główną przyczyną odmowy tolerancji jest agresywność tych państw i zagrożenie, jakie mogą one stanowić dla pokoju społeczności ludów. Wojna przeciwko nim ma charakter sprawiedliwej wojny obronnej. Ale także wówczas, gdy są one w istocie słabe i nie stanowią żadnego zagrożenia, interwencja w obronie praw człowieka może być uzasadniona. Prawo do samoobrony posiadają wszystkie ludy liberalne i przyzwoite, ponieważ nie są agresywne i przestrzegają praw człowieka. Konieczność interwencji o charakterze nieobronnym w państwach bezprawia wynika z obowiązku pomocy „społeczeństwom obciążonym”, czyli ludom, których fundamentalne prawa człowieka są ograniczane. Decydujące o zasadności interwencji nieobronnej jest to, czy rzeczywiście jej celem jest tylko pomoc „społeczeństwu obciążonemu, czy też obok tego zamiaru występują także inne interesy państw interweniujących. Żadne państwo nie ma prawa bowiem do prowadzenia wojny celem realizacji swoich innych interesów. Rządy nie są uprawnione, aby domagać się od swoich ludów i obywateli udziału w wojnie, której celem nie jest samoobrona lub uzasadniona interwencja w obronie praw człowieka w państwie bezprawia, ale uzyskanie korzyści ekonomicznych, poszerzenia zakresu wpływów lub wzmocnienia imperium. Pobór oraz inne, związane z działaniami militarnymi, ograniczenia wolności indywidualnej mogą mieć miejsce wyłącznie celem obrony owej wolności i liberalnych instytucji przed zagrożeniem. Powyższe ograniczenia wykluczają oczywiście prowadzenie wojny pomiędzy ludami liberalnymi i przyzwoitymi. Dodać należy, że pomoc „społeczeństwom obciążonym” często może być udzielona drogami innymi niźli militarna.

Reasumując, podstawowymi cechami i obowiązkami społeczeństw liberalnych (a jednocześnie liberalnymi zasadami stosunków międzynarodowych) są: wolność i niepodległość ludów respektowana przez inne ludy, przestrzeganie umów i zobowiązań, równość ludów, nakaz nieingerencji, prawo do samoobrony, gwarancje praw człowieka, ograniczenia prawa do prowadzenia wojny, udzielanie pomocy ludom obciążonym. Zbliżony katalog obowiązuje upodabniające się do liberalnego modelu ludy przyzwoite.

Prawo Ludów jest bardziej realistyczną koncepcją w odniesieniu do perspektyw liberalnego sukcesu w stosunkach międzynarodowych niż teza o „końcu historii”, która miała oznaczać całkowite upowszechnienie się zasad liberalizmu jako ostatecznego zwycięzcy w starciu ideologii na arenie i w stosunkach pomiędzy państwami po upadku bloku krajów realnego socjalizmu w Europie Środkowo-Wschodniej. Przyjmuje do wiadomości obecność licznych i zróżnicowanych pomiędzy sobą reżimów nieliberalnych, które mogą, acz nie muszą, ewoluować w przyszłości w liberalnym kierunku; i wskazuje na bardzo różne, dopuszczalne z liberalnego punktu widzenia, sposoby koegzystencji z nimi. Dominuje w niej podejście koncyliacyjne i nastawienie raczej na poszukiwanie możliwości współpracy z podmiotami liberalizmowi obcymi, aniżeli na wywieranie nacisków i „eksport wolności”. Analogicznie jak na poziomie jednego państwa, liberalizm obstając przy wolności wyborów ideowych jednostek, ogranicza się tylko do zaproponowania politycznego minimum, umożliwiającego istnienie wspólnoty społecznej, tak na arenie międzypaństwowej nie narzuca liberalnej demokracji, ale wskazuje na minimalne kryteria dla ludów przyzwoitych i oferuje im równouprawnione partnerstwo, w nadziei iż w przyszłości, z własnej inicjatywy, będą one się reformować i poszerzać zakres wolności swoich obywateli. Do takiej koncepcji stosunków międzynarodowych wydaje się należeć przyszłość po kompromitacji rządów George’a W. Busha. To nie „nawrócenie” wszystkich ludów na liberalizm metodami antyliberalnego przymusu będzie świadczyć o ostatecznym zwycięstwie ideologii liberalnej w skali globu. Tym zwycięstwem będzie raczej stworzenie pokojowego porządku, w którym ludy samodzielnie i dobrowolnie decydują o wyborze drogi liberalnej. Zasięg wpływów liberalizmu będzie wówczas być może nieco węższy, ale za to cały system będzie w swojej logice liberalny oraz bardziej stabilny.