Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-10T18:02:03+01:00
W pewien piątkowy zimowy wieczór wybrałam się do babci na noc. Miałam dwa rozwiązania aby tam dojść. Pierwszym było iść wąską uliczką jednakże zajęło by mi to jakieś dwie godziny, drugim natomiast ścieżka przez las. Nią doszłabym dużo szybciej dlatego po chwili zastanowienia wybrałam właśnie tę drugą opcję. Chciałam dojść przed zmierzchem dlatego od razu wyszłam z domu.
Kiedy szłam zwróciłam uwagę na to że ulice były całkowicie puste. Jedynymi osobami jakie minełam to dzieci lepiące bałwana pod domem. Poczułam na swoim ciele mrożące powietrze, uświadomiłam sobie, że idzie mróz dlatego od razu sięgnęłam do kieszeni po parę ciepłych rękawiczek. Idąc w ciszy rozmyślałam o przyszłości o tym co przeżyłam w życiu. Uświadomiłam sobie że czas bardzo szybko leci czułam się jakbym wczoraj szła tędy z całą swoją rodziną i podskakiwała z radości widząc pierwszy śnieg. Moje rozmyślania przerwał piękny widok ośnieżonego lasu. Weszłam do niego z wielką chęcią, przytupywałam w rytm nuconej przez siebie piosenki. Tak minęło dziesięć minut potem piętnaście do momentu kiedy przez drogę przebiegł jakiś człowiek. Odruchowo moje nogi zrobiły się jak z plasteliny, spojrzałam w kierunku postaci jeszcze raz... Oczom nie wierzyłam, ta postać leciała, lekko unosiła się na wietrze. Zrobiłam kilka kroków do tyłu, a postać przybliżyła się do mnie o kilka metrów. Miałam ochotę uciekać, krzyczeć, ale byłam w takim szoku, że nie byłam w stanie. Usłyszałam bardzo cieniutki i cichy głos: "Witaj co robisz tutaj o tej porze?". Nie mogłam się opanować tym bardziej odpowiedzieć na zadane mi pytanie. Usłyszałam: "No nie bój się nic ci nie zrobię przysięgam". Ledwo co wykrztusiłam: "Chceeeesz czegooś odddemnie?". Postać krzywo się na mnie spojrzała: "No tak jakby ale to chyba dla ciebie nie problem. Jestem bardzo samotnym i starym duchem mam jakieś czterysta lat. Zawsze gdy nadchodzi zima wszystkie pozostałe zjawy wyruszają do miasta obserwować ludzi świętujących Boże Narodzenie. Ja nie mam tego w zwyczaju ponieważ za życia zostałem opuszczony przez rodzinę nigdy nie poczułem z czyjejś strony ciepła, miłości. Zmarłem mając zaledwie 12lat, mój morderca zostawił mnie umierającego tutaj na dróżce. Strzelił w moją klatkę piersiową, a gdy prosiłem go o pomoc uciekł. Dziwne że nie poszłaś główną drogą teraz kiedy jest zimno ludzie nie chcą stąpać po zimnym śniegu. Zdziwiła mnie twoja obecność w tej okolicy ale to dobrze, że się zjawiłaś chciałbym z kimś porozmawiać". Moje przerażenie nagle znikło uświadomiłam sobie, że nie mam się czego bać. Przeprowadziłam ze swoim towarzyszem bardzo ciekawą rozmowę jednak zwróciłam uwagę na to że jest już ciemno nie byłam wstanie rozpoznać właściwej drogi. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Zjawa patrzyła na mnie z wielkim zaciekawieniem po czym upiór powiedział: "Dlaczego się smucisz? Nie bój się nie jesteś sama". I uśmiechnął się, mój przyjaciel był coraz mniej widoczny aż w końcu przestałam go widzieć, a rozproszył mnie dźwięk łańcuchów. Ale skąd łańcuchy w środku lasu? . Wzięłam głęboki oddech i roztrzęsiona ruszyłam przed siebie. Wiedziałam, że trudno będzie trafić do babci jednak zawrócić tez nie mogłam byłam po środku lasu więc wolałam zaryzykować. Po cichu powtarzałam sobie "No tak najpierw szuka towarzystwa, a potem znika" skrzywiłam się na myśl o samolubnym duchu. Rozglądałam się w ciemnościach nie widziałam nic, nie wiedziałam co mam zrobić. Pomiędzy nogami poczułam lodowaty podmuch. Podskoczyłam ze strachu. No tak to był mój samotny kumpel ze złości nie miałam ochoty z nim rozmawiać, ale jakby nie było to zawsze on mówił ja tylko przytakiwałam. Otworzył swoje niewyraźne usta i przemówił: "Przepraszam, że cię zostawiłem nic nie jest w stanie mnie usprawiedliwić, ale wyczułem w otoczeniu innego ducha i musiałem zniknąć jeśli wiesz to nie możemy rozmawiać z ludźmi i mam nadzieję, że nasza znajomość też będzie tajemnicą. Więc jak? Mogę ci ufać?". Przytaknęłam na pytanie, a on błyskawicznie dodał: "Ten duch którego musieliśmy minąć zostawiał za sobą dźwięk łopoczących łańcuchów zwróciłaś pewnie na to uwagę to dlatego, że my duchy kiedy za życia popełniliśmy dużo grzechów to one za życia ducha tworzą coraz dłuższy łańcuch. Taki duch ma bardzo trudne życie pozagrobowe ponieważ im więcej grzechów nosi na plecach tym bardziej jest nieszczęśliwy". Zaskoczyła mnie jego wypowiedz i długo myślałam o tej historii jednak nie miałam dużo czasu bo babcia się już pewnie martwiła. Zapytałam o właściwą drogę do domu. Oczywiście bez zastanowienia pomógł mi szczęśliwie dotrzeć na miejsce.
Nigdy nie zapomnę mojego wyjątkowego przyjaciela. Teraz wiem, że duchy to nie tylko złe istoty straszące ludzi. Są i te dobre które zawsze pomogą w złej sytuacji. Od tamtego wieczoru już go nie widziałam. Kilkakrotnie przychodziłam do lasu z nadzieją, że go spotkam jednak na darmo. Myślę, że on również o mnie pamięta.
4 3 4