Odpowiedzi

2009-12-10T18:56:28+01:00
Pomoc

Nigdy nie lubiłam matematyki. O dziwo, jeszcze na koniec klas nie dostałam jedynki. Jednak tabliczka mnożenia jeszcze mi szła. Gorzej z działaniami, ułamkami, procentami, geometrią- no ze wszystkim! Siadając codziennie wieczorem nad zadaniami z matmy troiłam się i dwoiłam, by jakoś je zrobić. Skutkiem czego robiłam ,,jako tako'' i dostawałam ,,jakieś'' oceny. Nie martwiłam się tym zbytnia, aczkolwiek bardzo chciałam poprawić oceny z tej nieszczęsnej matematyki.
Kupowałam właśnie ołówki w sklepie. Musieliśmy przynieść- na matematykę. Mój zapas oczywiście się skończył. Oczywiście w niewyjaśnionych okolicznościach! Ale nie w tym rzecz. Kupiłam 3 ołówki oraz długopis niebieski.
Znów jak co dzień była matematyka. Wchodzimy na lekcję i do moich uszu doszło zdanie, którego nienawidziłam:
-Wyciągamy karteczki. Sprawdzę waszą wiedzę.- Nauczycielka powiedziała z uśmiechem.
Byłam załamana. Kartka już leżała i zapisałam zadania. Wyciągnęłam długopis- ten nowy i westchęłam:
-I znowu bania- jak nic.- Patrzyłam nieprzytomnie na zdania, gdy poczułam jakby coś chciało się uwolnić z mojej ręki w stronę kartki. Długopis sam ,,pchał się'' do kartki! odepchnęłam go tylko z lekkim zmartwieniem i zakłopotaniem. Nie mógł sam się podnieść, więc znów wzięłam go do ręki i skierowałam na kartkę.
-,,No w końcu!''- odezwał się głos w mojej głowie, po czym dotknęłam długopisem kartki. Długopis zaczął pisać i rozwiązywać zadania matematyczne. Nie wiedziałam czy dobrze.
-,,Nie bój sie, spokojnie!''- uciszył mnie ,,Długopis''.
Dostałam 5. Nie wierzyłam. Nauczycielka chyba też nie ;)
Moje dalsze przygody z długopisem były proste: wyciągałam go na każdym teście, sprawdzianie. Zawsze dostawałam piątki- mama się cieszyła. To wszystko trwało trochę. Długopis podpowiadał mi w myślach, ale i tak to on był ,,mózgiem'' tj. wszystko pisał. Mogło to trwać i trwać... Ale długopis się wypisał.
4 2 4