Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-10T20:13:05+01:00
Molly siedziała przed szkołą i czekała na przyjaciółkę, by dać jej materiały na historię. Zaczęła pisać nową piosenkę dla swojej cioci, gdyż zbliżały się jej urodziny. Leżała w szpitalu i dziewczyna chciała sprawić jej przyjemność. Poza tym kochała to, a wszyscy uwielbiali słuchać jej głosu. Przynajmniej Ci, którym na to pozwalała. Rodzina, najbliżsi przyjaciele… i tak naprawdę nikt więcej. Nie miała odwagi, by otworzyć się przed kimś innym, zawsze trudno było zaufać. Wiedziała, że jeśli będzie chciała mieć kiedyś coś wspólnego z muzyką, zmusi samą siebie i stanie na wysokości zadania. Ale to będzie kiedyś… Nie wiedziała jeszcze, że kiedyś może znaczyć, w każdej chwili.

Take a breath, don’t let me go…
Say your still my fairy prince
and that all is just a Bad dream…
Hope you’re always by me,
if I ever need a friend
someone who cares and understands,
you’ll be…. Right here…
Don’t gotta leave, don’t gotta go….

Brzmiały słowa jej piosenki. Przerywała jedynie, by napisać. Wszystko miała już ułożone w głowie, tylko przelała to na papier. Nie zdała sobie nawet sprawy, że tuz za nią stoi dobry kumpel, oniemiały z zachwytu.
-Widzę, że masz więcej talentu, niż wszyscy myślą malutka – uśmiechnął się czarująco.
-Och, nie, ja wcale nie… - zaplątała się przestraszona
-Nie bądź taka skromna – położył jej rękę na ramieniu – co powiesz na to, by dać się pokochać w naszym zespole?
-Nie wiedziałam, że w szkole mamy jakiś zespół. – uśmiechnęła się słodko. Nawet nie przyszło jej do głowy, że chłopak mówi o czymś większym.
-Bo nie mamy. Gramy całą trupą aktorska, jeśli można nas tak nazwać. Poza szkołą. – Molly miała zdziwioną minę, więc zapytał – Nigdy nie słyszałaś o ___(nazwa).
-Jasne, że słyszałam! Nigdy nie miałam szansy przyjść na koncert, więc nie wiedziałam, że grasz z nimi.
-Więc najwyższy czas, byś nas poznała bliżej. Dzisiaj o trzeciej mamy próbę w (kafejka ze scena) przy (ulica).
-Och, naprawdę nie wiem czy to dobry pomysł. Ja się nie nadaję… Jesteście dla mnie za dobrzy.
-Molly! To Ty jesteś za dobra dla nas! Masz fantastyczny głos. Właśnie szukamy kogoś takiego. Jesteś do tego stworzona. Masz pojęcie, ile kandydatek przesłuchaliśmy? Wczoraj po dziesiątej dziewczynie się poddaliśmy. Wszystkie były takie sztuczne. – wzdrygnął się, gdy opowiadał o nich. Molly uśmiechnęła się do siebie, wyobrażając sobie tę scenę.
Zadzwonił dzwonek, więc dziewczyna zmierzała do wejścia szkoły.
-To raczej nie… - nie skończyła, bo tłum uczniów rozdzielił ją od chłopaka. To ostatnia lekcja. Miała nadzieję, że __ nie będzie na nią czekał. __ był wprawdzie jej dobrym kolegą, ale nic więcej. Mogła na niego liczyć, zawsze ją wysłuchał, choć nie rozmawiali zbyt często. Molly nie zdawała sobie sprawy, że będzie chciał mieć z nią coś wspólnego. Gdy tylko wyszła ze szkoły o 2:30 usłyszała:
-Więc chodźmy.
-Nie podarujesz prawda?
-Tylko popatrzeć. Jeśli Ci się nie spodoba, po prostu zrezygnujesz. No chodź!
-Ok. Tylko popatrzeć. __(imię) zadzwonię wieczorem.
-Uu, a dokąd to się wybierasz? – uśmiechnęła się zadziornie jej przyjaciółka.
-Potem Ci wytłumaczę. Papa
__już prowadził ją w stronę centrum.
-Teraz pracujemy nad samymi piosenkami. Choreografie do nich ułożymy później. Jeśli będą potrzebne.
-A jaki styl gracie?
-Właściwie ciężko powiedzieć. Na każdy koncert mamy inny zestaw piosenek w trochę innym stylu. Nie jest to może różnica taka jak między pop a hardcore, bardziej subtelna. – tłumaczył.
- Brzmi nieźle. – uśmiechnęła się z podziwem. – Na pewno będziecie świetni i tym razem.
-Nie dopuszczasz myśli, że będziesz z nami grać, co?
-Wiesz, tu nawet nie o to chodzi. Bo wierzę, ze jesteście świetni i naprawdę super byłoby wystąpić z wami na wielkiej scenie, śpiewać którąś z tych piosenek…
-Śpiewałabyś wszystkie. Szukamy głównej wokalistki. Chociaż właściwie jedynej.– przerwał jej.
-No właśnie. A ja zawsze pisałam i śpiewałam dla siebie, tak do szuflady. Nigdy nie występowałam przed dużą publicznością, w ogóle nie śpiewałam przy kimś z zewnątrz i…
-Nie masz odwagi?
-Dokładnie. Stanę na scenie przed tysiącami ludzi, wszyscy będą patrzeć na mnie… nie, nie dam rady.
-Znam to uczucie – roześmiał się.
-Dlaczego się śmiejesz? – przyglądała mu się ostrzegawczo z uśmiechem.
-Bo ja miałem ten sam dylemat. Grać czy nie grać, pokonać siebie czy się poddać, spełnić marzenie i wykorzystać szansę czy stchórzyć. Wybrałem to pierwsze. Chociaż w pierwszej chwili nie mogłem wydobyć z siebie głosu pomógł mi mój najlepszy kumpel i jedna dziewczyna, z którą przypadkiem byłem na scenie. Dałem radę, pokochałem te tłumy… I ty też dasz. Tylko uwierz w siebie.
-Słyszałeś mnie tylko tą chwilę…
-I wystarczyła, by się przekonać, że masz świetny głos. Poza tym masz temperament i swój sposób bycia, który ludzie pokochają. I ja też. – dodał cicho.
Molly usłyszała te słowa, ale wchodzili już do kafejki, więc nie miała czasu by odpowiedzieć.
-Cześć chłopaki!
-No, no. Kogo nam przyprowadziłeś?
-To Molly __(nazwisko). Jeszcze nie wie, ale ma duże szanse, by zacząć z nami grać. Uwierzcie mi, jest świetna, genialna, wprost idealna…
-__ daj spokój – skarciła go Molly, ale uśmiechnęła się.
-Jeśli on tak mówi, to znaczy, że rzeczywiście tak jest. – roześmiał się któryś chłopak z zespołu.
-To jest____(przedstawił po kolei 3 chłopaków z zespołu). Molly już znacie. To co, może zagramy jakiś kawałek na piątkowy koncert?
-Jasne, który? …
-Co powiesz na…__(tytuł).
-To duet…
-Więc zaśpiewaj go sam.
-__? Ty jesteś wokalistą???
-Zapomniałem ci powiedzieć. – odpowiedział nieskromnie.
-To wspaniale. – uśmiechnęła się z radością.
Molly wzięła nuty i przejrzała je. Oznajmiła, że teksty mają genialne. A gdy rozbrzmiała muzyka powiedziała do gitarzysty, który akurat zrobił sobie przerwę, że nigdy nie słyszała czegoś lepszego.
-To dołącz do niego. Dasz radę. – stali z boku. Molly słuchała jak zaczarowana, a __(imię) namawiał ją, by zaśpiewała. – kojarzysz już melodię, słowa znasz.
Gdy nadeszła zmiana, zaczęła śpiewać swoją rolę. Z początku bardzo nieśmiało. Ucichło wszystko wokoło, gdy tylko zabrzmiał jej głos. Nawet __ był zdziwiony. Miała w sobie tą dziewczęcą słodkość, która wcale nie była przesadzona. Śpiewała z takim wdziękiem. Molly już po pierwszych słowach, przestała się bać. Była w swoim żywiole. Kochała to i wiedziała, że ten zespół pomoże spełnić jej marzenie.
Gdy skończyli śpiewać, jeszcze przez chwilę panowała cisza. Molly i __ patrzyli sobie w oczy. Tak cudownie im się razem spiewało. Dopiero po minucie __ odezwał się:
-Jesteś jeszcze lepsza niż mówił __.
-Nie no, nie przesadzajcie.
-Nie przesadzamy, mała.
Zerknęła na zegarek i powiedziała:
-O Boże. Przepraszam Was, ale muszę lecieć. Już jestem spóźniona. – miała dzisiaj spotkanie w sprawie wolontariatu, była w obtartych dżinsach i sportowej bluzie. Planowała przebrać się w szkole, a w tej sytuacji miała problem. – Mogę się tu gdzieś przebrać? – odpowiedziały jej zdziwione spojrzenia, więc wytłumaczyła, dokąd się wybiera.
-Jasne, nie ma sprawy. Prosto i na prawo.
Miała 15 minut na poprawę wyglądu i 10 na dojście. Liczyła na to, że będzie punktualnie. Założyła białą sukienkę w kwiaty koloru pudrowy róż trochę za kolano z a’la wyciągniętym golfem, podkręciła włosy minilokówką i założyła czarne sandały na średnio-wysokim obcasie. Miała delikatny makijaż. Gdy zobaczył ją zespół, wszyscy padli z wrażenia. Poruszała się z gracją, wyglądała prześlicznie. Szła wprawdzie na spotkanie w sprawie wolontariatu, ale chciała sprawić dobre wrażenie. I nie wyglądała zbyt poważnie czy dorosło. Wyglądała tak, jak powinna wyglądać porządna dziewczyna.
-Dziękuję bardzo za miłe popołudnie. – uśmiechnęła się Molly.
Wychodziła już, gdy usłyszała:
-Przyjdziesz jutro o 15? Już jako wokalistka.
W odpowiedzi tylko się uśmiechnęła. I wyszła.
-To znaczy…? – zapytał__
-Myślę, że tak. – odpowiedział __.


To właściwie nie jest opowiadanie... Ale może się komus spodoba. Gdybyś chciał ciąg dalszy to napisz na pw :)