Odpowiedzi

2009-09-06T21:41:35+02:00
Odpowiedź:

Radość jest uczuciem zadowolenia i satysfakcji przejawiającym się śmiechem, optymistycznym spojrzeniem na rzeczywistość czy poczuciem beztroski, odbierane przez człowieka przyjemnie.
2009-09-06T21:43:25+02:00
Radość, jest to nieokrzesana pełnia życia!
jest to szczęście, którym się żyję każdą chwilą!
jest się wtedy wesołym i natchnionym życiem!
2009-09-06T21:47:55+02:00
Osobiście uważam ,że każdy człowiek sam odczuwa znaczenie słowa radość bo każdy z nas żyje inaczej:)

Może wyciągniesz wnioski z
ZAKOCHAJ SIĘ W RADOŚCI - fragment książki Zakochaj się w życiu

znalazłam go bardzo dawno temu w internecie a potem kupiłam sobie książkę polecam serdecznie:)

"...Teoretycznie wiemy wszyscy, że radość powinna być naturalna częścią naszego życia, a jednak jakoś tak się dzieje, że jesteśmy oddzieleni od tej części nas, która naturalnie doświadcza pokoju i zjednoczenia ze wszystkim. Więc często musimy uczyć się od nowa czym jest radość - tak jakbyśmy poznawali od nowa dawno utraconego przyjaciela, abyśmy mogli zobaczyć, że w tym szaleństwie życia jest też piękno, spokój i że wszystko ma swój cel. Gurdijev kiedyś powiedział, że "współczesny człowiek jest zahipnotyzowany swoim działaniem". Być może takie jest twoje życie. W miarę jak coraz szybciej żyjesz, robisz coraz więcej i więcej rzeczy, cala złożoność życia, związki, finanse, emocje odsuwają cię od prostej prawdy w twoim sercu i w końcu znajdujesz się w miejscu, w którym czujesz się zupełnie bezradny przynajmniej czasami. W codziennym życiu wpływa na nas tyle czynników, nad którymi nie mamy kontroli, że stajemy się bezwładnymi automatami w systemie czy jak mawiał Gurdijev maszynami. Jeżeli żyjesz w takich ryzach, desperacko starając się trzymać wszystko w kupie - sam wiesz jak łatwo w nowoczesnym życiu stracić kontakt z tym miejscem w naszym wnętrzu gdzie mieszka prawda. Miejscem, w którym doświadczamy spokoju, gdzie wszystko ma sens, gdzie związki międzyludzkie są pełne miłości, finanse zrównoważone, gdzie rozumiesz dzięki Wyższemu Ja, które jest w tobie, że jest jakiś wyższy cel ponad tym wszystkim, że jesteś w podróży duchowej zwanej życie.

Z czysto metafizycznego punktu widzenia, my ludzie jesteśmy w pewnym sensie chronieni przez to, że nasze myśli nie materializują się natychmiast. Oznacza to, że jeżeli będziesz mieć same negatywne myśli przez jakiś czas - to niekoniecznie od razu doświadczysz tej negatywności w swojej rzeczywistości. Mniej korzystną stroną tego jest to, że jeżeli będziemy mieli piękne wysokowibracyjne myśli - to też niekoniecznie staną się one od razu twoją rzeczywistością. Problem pojawia się wtedy, gdy wyobraźnia wybiega do przodu tworząc fantazje dużo przekraczające rzeczywistość. Jeżeli popatrzymy na historie świata od końca drugiej wojny światowej - to zauważymy, że nieomal na każdym poziomie ludzkiej interakcji dzieje się wszystko w takim tempie, że ledwo możemy się połapać. Tak więc na przykład w dziedzinie finansów widzimy, że drukuje się coraz więcej pieniędzy, coraz więcej świadectw udziałowych, gwarancji itp . Świat staje się coraz bardziej wymagający. Coraz więcej osób sięga po narkotyki jako sposób na rozszerzenie swojej świadomości, poczucia siebie. Widzimy jak światowa cywilizacja wybiega swoją wyobraźnią w przyszłość zamiast pozostawać w czasie teraźniejszym, żyć prawdą, akceptować to co jest, wiedząc, że ta ekspansja i tak stopniowo się wydarzy. Nasze wewnętrzne jeststwo rozwija się powoli, stopniowo w miarę jak może dać sobie z tym rozwojem radę. Ale intelektualna część nas -umysł- działa o wiele szybciej niż nasz duch. Na poziomie zbiorowej podświadomości wiemy wszyscy, że teraz jest czas aby się zatrzymać, wycofać z tego szalonego biegu, odkryć swoje wartości, zintegrować je w swoim życiu.

I w miarę jak twoje wewnętrzne JA pragnie spokoju, wzywa o stworzenie pewnego rodzaju sanktuarium w twoim życiu, zewnętrzne JA pcha cię coraz szybciej do przodu. U większości ludzi powoduje to wewnętrzny konflikt. Ponieważ ciągle odsuwają się od ciszy, od wewnętrznej równowagi, od swojej prawdy.

Powoli i systematycznie ten konflikt rozciąga się na wszystkie wymiary twojego życia. Tak więc twoje życie traci równowagę, bo jest w nim za dużo rzeczy, za dużo się dzieje, króluje dezorientacja - twoje wewnętrzne JA poddaje się, rezygnuje z kontrolowania. Wtedy w naturalny sposób wszystko się rozpada ponieważ coraz mniej możesz kontrolować swoje sprawy. Przyjrzymy się jak ten brak równowagi czy kontroli działa np. w biznesie. Może przyjąć rożne formy. Jedna z nich to POWAGA. W miarę jak sprawy są coraz bardziej chaotyczne zaczynamy je traktować dużo poważniej niż powinniśmy.



Prawdziwa ludzka natura to niepoważna, wyluzowana radość - niemalże dziecinna niewinność. Jednak gdy intelekt przejmuje nad nami władzę to powaga zaczyna dominować w twoim życiu. I wtedy każdy twój ruch staje się sytuacją życia lub śmierci. Np. Jeżeli ten fax nie wyjdzie teraz NATYCHMIAST, a ta ekspresowa przesyłka jutro o godzinie 7.30 rano - to cale twoje życie będzie zrujnowane. W miarę jak obserwujesz jak ludzie kreują tę chorobliwą powagę i nierównowagę w swoich życiach widzisz także, że muszą ciągle się nakręcać. Powodem, że życie wydaje się ludziom nudne i szare jest to, że są chronicznie przeciążeni i rozkręceni. Intelekt wymaga tego pobudzania jako sposób na zrównoważenie tego szalonego tempa życia. Problem z tym chronicznym pobudzaniem polega na tym, ze aby to działało musisz mieć tego coraz to więcej. I wtedy wcześniej czy później wpadamy w zamknięty krąg - wypełniamy swoje życie jeszcze bardziej żeby poradzić sobie z tym wszystkim co tam już jest!



I tak mamy TV, radio, narkotyki, Prozac, alkohol i 1000 spotkań, na których musimy być i terminy i spotkania w czasie lunchu i sprawy które musimy załatwić. I zanim się zorientujesz już czas, żeby wpaść do łóżka w stanie skrajnego wykończenia. Twój duch pozbawiony jest jakiejkolwiek energii. A potem wstajesz rano I dziwisz się, ze czujesz zmęczenie ale znowu wpadasz w ten sam kierat! Wiem o czym mowie - sama żyłam w ten sposób przez dłuższy czas i zapłaciłam za to duża cenę.



Rezultatem tego chronicznego bombardowania od wczesnych godzin rannych do późnego wieczora jest utrata wrażliwości. Tracimy kontakt z ta wrażliwą, zmysłową częścią siebie i swojego życia. A bez zmysłowości nie możemy docenić życia. We wszystkim jest piękno i miękkość i łagodność, to bogactwo pochodzi od naszego serca... Tak więc jeżeli w twoim sercu nie ma tej zmysłowości, bo przez lata nie była ona pielęgnowana to - gdy patrzysz na łubiankę pełną pachnących truskawek, na bukiet kwiatów, lub słyszysz piękny fragment muzyki to nie możesz docenić tego piękna… Gdzieś po drodze utraciłeś tę zdolność… Naturalną konsekwencją tego jest przepracowany umysł. Zaczynamy zbyt dużo myśleć, kombinować w głowach i żyć w głowach. Powoli nasza osobowość zaczyna przesiąkać tymi nieharmonijnymi myślami i naturalną rzeczą jest, że umysł zaczyna pragnąć i marzyć o rzeczach, których nie ma.



Wydaje się, że niewiele osób jest w stanie w pełni zaakceptować miejsce, w którym są właśnie teraz. Nasza wyobraźnia ciągłe wybiega w przód i kiedy już znajdziemy się w miejscu, o którym marzyliśmy to znowu wyobraźnia wybiega do przodu. I tak jakoś się dzieje, że żyjemy w społeczeństwie, które nigdy nie jest pogodzone z miejscem, w którym aktualnie się znajduje… nigdy nie jest zadowolone.



Pierwszym krokiem do rozwinięcia prawdziwej nieokiełznanej radości w twoim życiu jest dotarcie do miejsca, w którym możesz zaakceptować to, czym jesteś otoczony i to kim jesteś TERAZ. Miejsca satysfakcji, zadowolenia z siebie i życia. Pogodzenia ze sobą i z tym co jest. Jeżeli nie znajdziesz tego miejsca - to będziesz ciągle chronicznie niezadowolony, ciągle niepewny. Często pierwszym zadaniem, które daję uczestnikom moich seminariów jest



PRZESTAŃ NARZEKAĆ PRZEZ 21 DNI! A zaraz potem PRZESTAŃ MYŚLEĆ!



Gdybyśmy tylko mogli przestać myśleć - to wtedy naturalna miłość i dobro w naszych sercach, naturalne połączenie, które mamy ze wszystkim mogłyby naturalnie zaistnieć i doświadczalibyśmy wtedy stałej radości. Lecz nasz umysł jest sprytny - przykrywa to co czujemy swoja wyobraźnia I zdolnością do przemyśleń, a poza tym jesteśmy zahipnotyzowani nieustającymi działaniami - trudno się dziwić, że tracimy kontakt ze sobą..



Wierze, że powrót do tego miejsca w naszym wnętrzu jest możliwy i naprawdę prosty. To tylko sprawa przewartościowania czyli nadania wartości tym rzeczom, które już masz. Nie oznacza to wcale końca marzeń, ambicji i celów. Prawdziwe jest to - co jest teraz. I jeżeli to co jest teraz będzie dla ciebie najważniejsze - to wtedy każdy moment każdego dnia jest najważniejszy. Inaczej okaże się, że ciągle zastanawiasz się czego potrzebujesz do szczęścia. I być może mówisz coś takiego:



Właściwie to jestem szczęśliwa ale …. Jeżeli ten doskonały związek w końcu pojawi się w moim życiu - to wtedy będę naprawdę szczęśliwa. No i masz jak w banku, że tydzień później spotykasz tego idealnego mężczyznę i zamiast powiedzieć sobie TO JEST TO mówisz: No tak - ten związek jest fajny ale … gdy zacznę zarabiać 3 tysiące miesięcznie to wtedy będę szczęśliwa. I tak nigdy nie osiągamy punktu równowagi, kiedy mówimy po prostu TO JEST TO. JESTEM SZCZĘŚLIWA. Nie mam może jeszcze wszystkiego czego pragnę, ale jestem szczęśliwa z tym co mam. Wszystkie główne mistyczne filozofie światowe mówią jedno I to samo: ZATRZYMAJ SIĘ. ZAMKNIJ SIĘ. USIĄDŹ NA TYŁKU I ZAAKCEPTUJ MIEJSCE, W KTÓRYM JESTEŚ TERAZ. Wszystkie tradycje namawiają do zaprzestania kombinowania w głowach na temat znaczenia życia. I jeżeli uda ci się uspokoić umysł i dotrzeć do tego punktu akceptacji - to nagle te wszystkie otaczające cię burze, te pragnienia, te niezadowolenia (w końcu umysł ma to do siebie, że jest stale niezadowolony) - ta energia wypala się, uspokaja, przycicha. Wtedy możesz skontaktować się ze swoim prawdziwym wewnętrznym jestestwem i możesz zacząć dostrzegać co jest prawdziwe, co jest rzeczywiste. Co wymaga zmiany - a co trzeba zostawić tak jak jest. Akceptacja jest tak prosta - to przecież tylko opinia. Brak akceptacji to tez tylko opinia. JEST TAK JAK JEST. I jak dotrzesz do tego miejsca akceptacji - jesteś absolutnie wolny. Możesz patrzeć na np. członka swojej rodziny, który jest absolutnym ignorantem i ciągle mu odbija i ciągle robi rzeczy, które ciebie denerwują i możesz próbować zmieniać tę osobę na siłę albo możesz wyluzować się i powiedzieć sobie: ON/ONA JEST TAKI/A JAKI/A JEST. I wtedy mogą wydarzyć się dwie rzeczy: albo ta osoba się zmieni albo nie. Ale bez względu na to co się stanie - tobie jest obojętne jakiego wyboru dokona ta osoba. Jeżeli jej wybór nie jest ci obojętny to masz ten wspaniały dar od Boga zwany nogi - weź nogi za pas, odejdź! Filozofię, którą możemy nazwać JEST TAK JAK JEST możesz zastosować we wszystkich dziedzinach swojego życia. W końcu to tylko opinie powodują nasze zmartwienia. Im mniej będziesz mieć opinii tym będziesz wolniejszy. W końcu to tylko opinia niektórych ludzi, że musisz być bogaty. JEST TAK JAK JEST - albo jesteś bogaty albo nie! To tylko opinia mówi, że musimy mieć pokój na świecie. Wolelibyśmy, żeby był pokój. Ale co wtedy jeżeli ciągle są konflikty? Czy pozwolisz na to, żeby to zmarnowało ci życie? Naturalnie, ze wolałbyś mieć zdrowe ciało. Ale co wtedy jeżeli twoje ciało nie jest w pełni sprawne i mocne. Czy pozwolisz żeby życie przeszło ci Kolo nosa? Czy fakt, że kulejesz powstrzyma cię od tego żeby spacerować po lesie? NIE. JEST TAK JAK JEST. Jeżeli kulejesz to kulejesz. To chodzisz na kulawe spacery po lesie. Ale chodzisz.



W miarę jak to miejsce akceptacji staje się twoim naturalnym stanem, ciągłym stanem ze JEST TAK JAK JEST - to nie musisz nic zmieniać na sile…. Przecież wiesz jakie to beznadziejne przedsięwzięcie zmienianie kogoś na sile. Z pewnością wiesz jak trudno siebie zmienić na sile. Zmienisz się kiedy będziesz gotów do zmiany! To naprawdę jest proste - przeniesienie się z miejsca ciągłej dezorientacji w miejsce spokojnej prostoty. W miejsce zmysłowości dotyczącej twojego życia. Zakochanie się w życiu to po prostu pełne objęcie życia takim jakie jest. A jak możesz objąć życie jeżeli nie zaakceptujesz go takim jakie jest? Jeżeli nie zaakceptujesz życia takim jakie jest - to ciągle zamartwianie się, że nie akceptujesz nie pozwoli ci w pełni, wszystkimi zmysłami doceniać życia. Co ci po zaproszeniu na to niezwykle przyjęcie, jeżeli jesteś tak zaaferowany tym że jesteś na tym przyjęciu, że zapominasz o tym żeby jeść?



Ok - więc co z tym wszystkim możemy zrobić. Po pierwsze - zaakceptuj dobroć swojego serca. Może są takie rejony twojego życia, które nie są w pełni rozwinięte - ale musisz w końcu zatrzymać to szaleństwo i docenić te rejony, które są dobre, które są prawdziwe, które mają w sobie kochającą moc. Po drugie: zaproś z powrotem do swojego życia tę naturalną dziecięcą prostotę, którą gdzieś po drodze została zagubiona. Posłuchaj mojej kasety pt. WEWNĘTRZNE DZIECKO, zacznij pracować z medytacja spotkanie z wewnętrznym dzieckiem. Albo przyjdź do mnie na trening pt. ODKRYCIE WEWNĘTRZNEGO DZIECKA. W miarę jak uzdrawiasz i oczyszczasz swoje życie - ta prostota w naturalny sposób da ci poczucie siły. Z tego miejsca będziesz wiedzieć, że jesteś wiecznym jestestwem, że we wszystkim jest harmonia i piękno. Po trzecie: musisz odsunąć się od tej nadaktywności w życiu i w głowie. Odsunąć się od kombinowania i powagi. Pozwolić sobie na bycie tym radosnym lekkoduchem, którym prawdziwie jesteś. To nie jest takie trudne - przejrzyj swoje życie i sprawdź, które rejony są zbyt poważne, zbyt nadęte, zbyt skomplikowane. Po prostu przestań kombinować w przyszłość. Wtedy wrócisz do tego magicznego momentu tu i teraz i do pełni swojej mocy jako nieskończony byt.



Życie jest radosne. Życie jest piękne, wolne od trosk. W miarę jak rozwijasz w sobie wolne od trosk i zmartwień podejście do życia staniesz się takim cudownym wędrowcem, który jest jednocześnie zorganizowany i niezorganizowany. Który stawia się na czas i się spóźnia. Na którym można polegać, a czasami nie można na nim polegać… I wtedy wyjdziesz z rutyny a staniesz się wolną, szczęśliwą i radosną osobą..."


pozdrawiam:)
Kyamyk