Odpowiedzi

2009-12-11T16:37:11+01:00
Człowiek homerycki był piękny, o wysokim wzroście i doskonałej budowie, silny i wytrzymały, a częsty przydomek ksanthos - jasnowłosy, wyróżnia go zarówno spośród wizerunków epoki mykeńskiej, jak i późniejszych Greków. Zachowywał młodość do wieku, który zazwyczaj bywa już starością, a jego starość miała nestorowe lata i niepożytość dębów. O kobietach czas zapominał. Strojne w przymiotniki sławiące ich kibić, ramiona, warkocze pozostawiają za sobą tchnienie czasu, wonnych komnat, delikatnych tkanin. Nauzykaa, rześka jak wiosna i smukła jak palma, pachnie chłodną wodą i wiatrem morskim. Lecz Homer nie zapomniał i o pasierbach losu, takich jak garbaty Tersytes, jak pechowy i niemrawy Elpenor, dał obraz zgrzybiałości w przebranym za żebraka Odyssie i w zjedzonym przez ból Laertesie.

Człowiek homerycki kocha życie do ostatniego tchu i niczego się już nie spodziewa, gdy dusza opuści ciało razem z krwią przelaną albo uleci przez zsiniałe usta. W średniowiecznej epice rycerz, który pada na polu bitwy, idzie do Raju, Rolanda aniołowie niosą do nieba, dla bohaterów Homera nie ma tej pociechy. Największy z nich, Achilles, mówi Odyssowi z goryczą, że wolałby być parobkiem u biednego gospodarza niż królem w podziemiu. Tam mdły cień jest skazany na czczą egzystencję między cieniami rzeczy, w szarym półmroku. Lecz nawet i o to trzeba zabiegać pogrzebem i ofiarą nadgrobną, inaczej dusza się błąka, jak biedny Elpenor