Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-11T17:52:18+01:00
Pewnego dnia do dworu przybywa mężczyzna, który podaje się za malarza. Kradnie pamiętnik. Adam wyrusza w podróż po okolicznych wsiach, podczas której zatrzymuje się u pewnej rodziny. Dziewczyna prosi go przetłumaczenie listu Kamila de Beriera, w którym jest podany szyfr. Chodzi w nim o drzwi. Potem siedemnastolatek śledzi fałszywego malarza i trafia do jego wynajmowanego domu, gdzie odkrywa, że jest z nim w spółce drugi mężczyzna. Bandyci nakrywają go i więżą w piwnicy, gdzie odkrywa obecność Francuza. Każą mu napisać list do przyjaciół w Bejgole. W liście jest zaszyfrowana wiadomość "strzeżcie domu". Wkrótce jednak udaje mu się stamtąd uwolnić siebie i drugiego więźnia przy pomocy harcerzy, którzy usłyszeli jego krzyk. Przeprawiają się przez jezioro, gdzie zaczyna tonąć ich łódka. Przemoczeni zwracają się o pomoc do księdza Kazuro. Okazuje się, że to właśnie u niego są owe drzwi. Pod klamką jest napis, aby szukać w bawialni i czytać z brody. Adam powraca do Gąsowskich i tam szybko odkrywa napis ukryty w brodzie na portrecie. Jest tam napisane, aby szukać pod domem bociana. Odszukuje dziuplę pod ptasim gniazdem. Są tam ukryte rubiny i brylanty.
Adasiowi oprócz skarbu udaje się znaleźć prawdziwą miłość, ponieważ zakochuje się w Wandzi o fiołkowych oczach. Ta książka jest niezwykle ciekawa i pełna przygód. Jest to pierwsza polska powieść detektywistyczna.
3 5 3
2009-12-11T20:10:54+01:00
Szatan z siódmej klasy" jest opisem przygody myślącego siedemnastolatka Adasia Cisowskiego. Jest to chłopak, którego warto naśladować. Sam autor zachwyca się nim: "Umiał rozwikłać najtrudniejsze zagadki. Nie tylko patrzył bystrze, lecz i widział bystrze. Spokojnie, cierpliwie obserwował wszystko i wszystkich. Sklejał z prawdziwą zręcznością niedopowiedziane słowo, ułamki zdarzeń, okruchy i szczątki, i umiał skleić z tego znikomego materiału prawdopodobną całość(...) W nauce wyprzedzał wszystkich, ponad podziw pojętny, pamięć miał znakomitą. Powolny z natury myślał zawsze rozważnie, bez pośpiechu z ciekawością niezgodną z jego wiekiem, miał bowiem lat siedemnaście. Nigdy nie tracił spokoju, ani nie unosił się gniewem. Pogodny i serdeczny kolega, wesoły i uśmiechnięty, uczynny i współczujący, zdobył sobie miłość u wszystkich".
Ten młodzian dał się poznać w klasie jako zdolny detektyw. Bardzo zręcznie rozwiązał parę trudnych zagadek. Docenił to stary profesor historii, pan Gąsowski i poprosił "detektywa" o pomoc
w rozwikłaniu przedziwnej zagadki, dotyczącej rodzinnego domu
profesora na wsi.
Otóż w bardzo starym dworku, rodzinnym gnieździe profesora, ktoś kradnie drzwi. Dlaczego? Komu potrzebne są te drzwi? Pytania dręczyły całą rodzinę. Zaalarmowano profesora, który zaniepokojony postanowił zaprosić swojego ucznia-detektywa na wakacje do brata na wieś. Miał nadzieję, że Adaś spróbuje dzięki swoim zdolnościom rozwiązać zagadkę. Rodzice Adama wyrazili zgodę.
Okazało się, że drzwi znaleziono w dalekim kącie ogrodu, ale całkiem odrapane z farby. Dlaczego? "Detektyw" na początku trochę się zagubił w dociekaniach, ale "błyskawice strzelających fiołkowych oczu" bratanicy profesora trafiły go prosto w serce i dodały takiej mocy, że Adaś stawił czoła nieznanemu.
A nieznane to: strzępki wspomnień rodzinnych profesora, spotkania z różnymi ludźmi, odrobina śledztwa i podchodów nocnych, niemało cierpień, stare dokumenty, listy, znajomość literatury. Wreszcie życzliwość, koleżeństwo, przyjaźń i rozum razem wzięte pomogły pokonać trudności. Adaś wydostał się z lochu, uratował człowieka i odkrył tajemnicę ukrytego skarbu. Jak to zrobił? Owszem, można by opowiadać całą historię, ale ile się traci, kiedy samemu nie czyta się tej książki. Jest również film, dosyć wiernie pokazujący fabułę, ale jak w filmie można pokazać magię fiołkowych oczu albo jak pokazać opinię profesora o klasie: "trzydzieści zbójców, po kwiecistej łące historii skakało z kępy na kępę i ze środy na piątek wiele umie; nie zauważył w klasie siódmej zbyt wielkiej ilości zawodowych i upartych kretynów". A jak film może wyrazić sens tych słów: "Pan profesor Gąsowski wałęsając się przez długie swoje życie po nieorganicznych dziedzinach, przeskakując przez tysiąclecia jak przez przepaście, biorąc żywy i namiętny udział w wojnach, zawierając sojusze i podjudzając rewolucje, stał się niezwykle roztargniony. Czasem z nagła przerywał wykład, patrzył daleko przed siebie i długo się czemuś przyglądał. Cała siódma klasa wpatrywała się w to samo miejsce, lecz nikt niczego nie mógł dojrzeć, bo nie było w tym miejscu nawet mizernej muchy, podrygującej w wiosennym słońcu. Coś jednak musiało być... Może Perykles, może krzyżowcy, a może ukochany Napoleon? A trzydzieści gęb patrzyło w niego ciepłym spojrzeniem, bo pan profesor był wielce miłowany".
Tak. U Makuszyńskiego bohaterowie są pełni wad i śmiesznostek, ale mają wielkie serca.
4 4 4