Odpowiedzi

2009-12-11T19:19:08+01:00
Na wsi nieopodal Krakowa żyła sobie uboga, czteroosobowa rodzina. Odwrotnie niz zazwyczaj, bo mama pracowała, a tata nie mogł znalezc pracy, mimo , ze szukal od kilku miesięcy.
Bardzo cięzko im sie zylo i ledwo ciągnęli koniec z koncem.
Mieli niepooplacane rachunki i odłączyli im światło. Po pewnym czasie dostali eksmisję i z przyzwoitego trzypokojowego mieszkania znalezli sie w malej i ciasnej kawalerce. Byli załamani , ale nie mieli zadnego innego wyjscia. Mama musiala zrezygnowac z pracy, bo nowe mieszkanie znajdowalo sie w calkiem innym miejscu i nie miala mozliwosci dojazdu. Tak więc dwie osoby zostaly bez pracy. Oszczednosci mieli bardzo mało.
W takim charakterze mijaly tygodnie, gdy pani Bożena(mama) znalazla pracę. Nie byla to moze jakas wymarzona, luksusowa posada, ale najwazniejsze byly teraz pieniądze. Było im na pewno odrobinę lepiej, ale przeciez jedna pensja na cztery osoby to kropla w morzu potrzeb... Dzieci często zarywaly szkołę, by móc dorywczo pracowac i pomoc rodzicom. Takim sposobem minęla zima i wiosną było już zupelnie inaczej.
Pewnego kwietniowego popoludnia, tata wrocil do domu i oznajmil, ze udalo mu sie wreszcie znalezc prace i to na dosc dobrych warunkach. Stwierdził , że przeprowadzka mu bardzo duzo pomogła, bo akurat dzieki temu znalazl on i jego zona posadę i z czasem udalo im sie wyjsc z dlugow i zamieszkac w wiekszym lokum. Pomyslał: Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszlo, nie widzialem juz dla nas zadnej szczesliwej przyszlosci, a tu nagle takie szczescie....
11 3 11