Odpowiedzi

2009-12-12T16:23:52+01:00
Dzisiaj rano obudziłam się w złym humorze. Zjadłam śniadanie, pokłóciłam się z bratem i stłukłam filiżankę. Myślałam, zę gorzej być nie może. A jednak... Mama powiedziała, że nie mogę iść do mojej najlepszej przyjaciółki, Izy, na urodziny, ponieważ ona ma jakieśtam badania w szpitalu i muszę zostać z bratem, który ma osiem lat.Wrzasnęłam, zę nie, że juz mam kupiony prezent na i w ogóle, że nie ma mowy o zostaniu w domu i że muszę już iść do szkoły. Mama nie krzyczała, nie wściekała się. Było jej po prostu smutno.
Pognałam do szkoły, ale i tak się spóźniłam na pierwszą lekcję. Wszyscy byli zaskoczeni, bo zwykle pierwsza jestem w szkole. Na dodatek przez wszystkie lekcje sdobijała sią do mnie myśl, że źle zrobiłam i obraz smutnej mamy. Nie powinnam sie tak zochować. Cóż... Zależy mi na tej imprezie. No ale co, zdrowie mamy ważniejsze. Specjalnie wzięła dzień wolnego na te badania. A co będzie, jak zostanie przeze mnie w domu i potem znowu nie będzie miała na to czasu. Już rok się mobilizuje. A później okaże się, że jest ciężko chora i jest już za późno.
Odrzuciłam od siebie tę myśl. Nie, zostanę z Bartkiem, a co mi tam. najwyżej przeproszę Izę a prezent dam jej jutro. Szkoda mi mamy... Nigdy nie ma na nic czasu...
Po powrocie do domu zastałam mamę w kuchni i Bartka w pokoju, odrabiał lekcje. W czasie, gdy powinnam się już szykować do wyjścia, mama weszła do mojego pokoju i powiedziała:
- A dlaczego nie szykujesz się na imprezę? Spóźnisz się. Tak ci na tym zależało.
- To ty powinnaś się szykować. ja zostaję z Bartkiem, a ty idziesz na badania.
Mama była zaskoczona, ale uśmiechnęła się.
-Wiedziałam, że tak postapisz.
Tak, ja też to wiedziałam...
3 4 3
2009-12-12T17:27:41+01:00