Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2009-09-08T13:26:49+02:00
Nowy wspaniały świat Huxleya. Świat, w którym modeluje się jednostki ludzkie jak plastelinę. Świat, w którym uzyskuje się tysiące idealnie jednakowych jednostek ludzkich i wykorzystuje się je do z góry zaplanowanych prac, jak maszyny. Świat, w którym – z obawy przed buntem owych jednostek – kaleczy się je, zmniejszając dopływ tlenu, jeszcze w stadium embrionalnym. Im niższa kasta, tym mniej tlenu. Pierwszym naruszonym narządem jest zawsze mózg. Potem szkielet. Przy 70% normalnej dawki tlenu uzyskujemy karły. Przy mniej niż 70 - bezokie potworki.

Huxley stworzył świat, a jego odmienność od naszego jest jeszcze jaskrawsza i krzycząca w zestawieniu ze światem "dzikusów", Indian z rezerwatu. Świat Indian nagle staje się nam moralnie i obyczajowo bliższy niż Huxleyowski! Huxley stworzył psychologicznie wiarygodne i spójne postacie – nie jest to łatwe, jeśli przyjąć, że owe postacie rodzą się (czy zostają wybutlowane) w środowisku zgoła odmiennym od jakiegokolwiek nam znanego środowiska, warunkowane jeszcze w okresie embrionalnym – kształtowane jak modelina zgodnie z późniejszym przeznaczeniem. Każda jednostka dostaje przydział swoich obowiązków, ról społecznych, emocji, które właściwie nie istnieją, ponieważ warunkowanie neopawłowowskie każe wszystkim kochać swój stan, swoją kastę. Każe też być szczęśliwym. I pośród tak ulepionej masy odnajdujemy odmiennego Bernarda – teoretycznie przedstawiciela jednej z wyższych kast, ale fizycznością i wzrostem odpowiadającego przedstawicielom kasty służących. Postać Bernarda najbardziej mnie zaciekawiła. I chyba była najtrudniejsza do poprowadzenia.

Książkę czyta się szybko. Akcji w sumie nie jest tam wiele, krew się nie leje, nie ma pościgów, szalonych romansów. Fantastyczna powieść psychologiczna pełna rozterek bohaterów, stawiająca pytania. Jedno dotyczy normalności – co nią jest? 60% populacji mieszczące się w pagórku krzywej Gaussa? Jak wyglądałaby ta krzywa w świecie Huxleya i czy w ogóle mogłaby zaistnieć? Jaki tam byłby rozkład populacji?

Nieco dekoncentrowały mnie i drażniły charakterystyczne nawyki, schematy językowe narratora i postaci – dla wszystkich jednakowe. W ogóle styl porywający nie jest (to pewnie po części zależy od tłumacza), ale treść i sposób przekazywania rozmaitych dylematów całkiem interesujące.