Odpowiedzi

2009-12-13T16:47:49+01:00
Podczas pierwszej fazy pojawiły się "nadzwyczaj bogate wizje" dotyczące tego, że oto wchodzimy w nową erę historii ludzkości, w której "państwa oświecone" będą używały siły, jeśli stwierdzą, że jest to sprawiedliwe, nie zwracając uwagi na staromodne idee suwerenności i prawa międzynarodowego. Koniec ze starymi, restrykcyjnymi regułami. "Państwa oświecone" będą działać według swoich tradycyjnych zasad "z misją obrony praw człowieka". Ogłosiła to Sekretarz Stanu, Albright, a w New York Times nabożnie zdał z tego relację.

Misja ta odnosi się, według ludzi typu Albright, tylko do niektórych części świata, dokładnie - do "państw-łobuzów". Dzisiejsza Kuba. Albo Nikaragua, zanim nastąpił jej powrót do wolnego świata. Albo Irak przed 1990 rokiem, kiedy Saddam Hussein przestał przestrzegać zasada, sprawiając, że jego państwo stało się "niegrzeczne". Ale nie miało to oczywiście miejsca przed 1990 rokiem, kiedy zajmował się on gazowaniem Kurdów, torturowaniem przeciwników politycznych i generalnie popełnianiem najgorszych zbrodni w całej swojej okrutnej karierze. Otrzymał za to zresztą nagrodę w postaci potężnych fal napływającej pomocy militarnej oraz innego rodzaju wsparcia. Tymi, którzy nagradzali były "państwa oświecone".

Tak, to się odnosi do pierwszej części roku. Byliśmy wtedy raczeni ekstatycznymi wypowiedziami czołowych moralistów i osobistości politycznych, naukowców itp.; wszystkie one dotyczyły tej doniosłej epoki, w którą właśnie wstępujemy pod wodzą oświeconych państw, już nie obciążonych przestarzałymi koncepcjami suwerenności i prawa międzynarodowego.

Druga faza to kilka ostatnich tygodni. Ton zmienił się radykalnie od momentu, gdy uwaga świata została zwrócona w stronę Timoru Wschodniego, gdzie miała miejsce eskalacja terroru, przemocy i masakr, których dokonuje się tam od 25 lat. Tak naprawdę mamy tu do czynienia z najgorszą rzezią, jeśli chodzi o ilość mieszkańców, od czasów Holocaustu.

Teraz okazuje się, że suwerenność Indonezji w tym wypadku zasługuje na delikatny i wyjątkowy szacunek. Nawet jeśli nie ma tam żadnej suwerenności. Oczywiście dlatego, że Indonezja nie ma prawa do suwerenności w Timorze Wschodnim, poza prawami, które zostały nabyte dzięki pomocy dostarczanej jej agresywnym apetytom przez wielkie mocarstwa, szczególnie przez państwa oświecone, a zwłaszcza przez ich lidera - Stany Zjednoczone.

A więc w tym wypadku musimy bardzo mocno zatroszczyć się o suwerenność. I okazuje się, że prawa człowieka nie mają znaczenia. Musimy zapomnieć o naszej doniosłej misji, zapoczątkowanej podczas fazy pierwszej. Najpierw trzeba poprosić agresorów o pozwolenie, zanim wykonamy jakikolwiek ruch, na przykład wstrzymanie pomocy militarnej, ponieważ mógłby on być odebrany jako interwencja w suwerennym państwie, czego zdecydowanie nie chcielibyśmy robić.