Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-13T21:07:09+01:00
Globalne ocieplenie ukaże nam niebawem swe nowe oblicze. W połowie sierpnia 2007 stwierdzono najmniejszy w historii zasięg morskiego lodu w Arktyce, choć najwyższą temperaturę podbiegunowe wody osiągną dopiero pod koniec września. Pod dnem Morza Barentsa miękną już zapewne hydraty metanu ,a w wodzie widać już jego bąbelki. Od wielkiej erupcji złóż hydratowych dzieli nas być może tylko 0,1°C. Na początek klimatycznego stulecia dojdzie do masakry w siedmiu północnych państwach Europy i Ameryki, a potem napięcie będzie już tylko rosło, jak u Hitchcocka! Wywołane odgrzaniem metanowych hydratów kataklizmy tsunami będą powtarzać się wielokrotnie w swoich sezonach w kolejnych latach w różnych rejonach świata. Zgromadzone w hydratach metanu zasoby węgla pierwiastkowego przewyższają ilościowo zliczone łącznie dotychczas rozpoznane zasoby czystego węgla w złożach gazu ziemnego, ropy naftowej, węgla brunatnego i kamiennego. Są trudne do kontrolowanego wydobycia, lecz spora ich cześć jest gotowa samoczynnie uwolnić się z płytkiego dna oceanicznego, gdy tylko odpowiednio podniesiemy jego temperaturę. A to zdaje się już obecnie właśnie czynimy w myśl teorii CBE-KEB!

Tsunami wywołują nie tylko trzęsienia ziemi. Te najgorsze – megatsunami – są wywoływane przez osunięcia się skał nad brzegami akwenów i w podmorskich głębinach. To między innymi sprawka wspomnianych hydratów, które scementowują osadowe nawisy skalne na dnie oceanu. Do takiego tsunami powstałego na skutek rozcementowania w czasie ocieplenia nawisu skalnego doszło w Europie około 8000 lat temu. Powstało ono gdzieś pomiędzy Islandią a Norwegią, a jego ślady zachowały się do dzisiaj w północnej Anglii.
W rejonie Morza Barentsa latem operuje często sezonowy Wyż Arktyczny, który może dodatkowo przyczynić się do wystąpienia rekordowo wysokiej temperatury wody w Prądzie Norweskim bezpośrednio przed jego zejściem w otchłań oceaniczną. Oczywiście temperatura powierzchni oceanu a temperatura całego jego dna to dwie różne sprawy, ale niezupełnie. W przypadku Morza Norweskiego i Morza Barentsa mamy do czynienia z opadaniem na szelfowe dno oceanu Prądu Północnoatlantyckiego oraz Prądu Norweskiego i ich po nim meandrowaniem na stosunkowo niewielkiej głębokości.

Erupcyjne tsunami może być spektakularną katastrofą, która podniesie wysokie fale na odpowiednio płytkich wodach szelfu kontynentalnego. Ślady takich zamierzchłych zdarzeń zostały odnalezione na dnie Morza Barentsa. Dodatkowo sytuację komplikują głębokie lejkowate fiordy i zatoki wiodące fale tsunami do portów morskich, gdzie znajdują się strategiczne bazy kompanii wydobywczych i marynarki wojennej. Natomiast na pełnym płytkim morzu dość wysoka jak na tsunami fala może pourywać niespodziewanie wiertła platform wiertniczych, co niechybnie doprowadzi do utraty niektórych cennych pokładów paliw kopalnych. Rozprzestrzenić się może też na niespotykaną skalę skażenie środowiska ropą naftową i odpadami nuklearnymi.
4 2 4