Odpowiedzi

2009-12-13T21:10:17+01:00
Ja uważam że gdyby nie było rozbiorów i komunizmu w Polsce to na pewno Polska byłaby mocarstwem po dziś dzień. Polska byłaby takim krajem jak Wielka Brytania, która składa sie z kilku państw połączonych unią realną. Mielibyśmy takie terytorium jak sprzed 1772 roku. W XIX wieku zamiast powstań narodowych Polska, tak jak Niemcy, Włochy czy Belgia mogłaby starać się o posiadłości zamorskie. Kto może nawet i dzisiaj mielibyśmy kilka odległych wysp gdzieś na karaibach lub w Oceanii. Gdyby jeszcze na dodatek nie było komunizmu w Polsce to Polska mogłaby być członkiem-założycielem Unii Europejskiej. Nie byłoby również emigracji polaków na zachód do pracy, bo tak jak Francja, Wielka Brytania czy Niemcy, bylibyśmy jednym z najbogatszych państw UE.
8 3 8
2009-12-13T21:14:59+01:00
setek wspomnień rocznicowych o upadku muru berlińskiego wynika, że było to wielkie zaskoczenie. Mur miał nie paść. A Niemiecka Republika Demokratyczna, państwo robotników i chłopów, miała istnieć do dzisiaj.

Jak wyglądałby świat, gdyby 20 lat temu członek enerdowskiego politbiura Günter Schabowski nie powiedział, że granica między oboma państwami niemieckimi jest otwarta? Co by było, gdyby wskutek upadku muru ponad 19 lat temu nie upadła też NRD? I to mimo przemian w innych krajach bloku wschodniego, choć tam polegały one raczej na dzieleniu, a nie łączeniu.

Polska i tak miałaby siedmiu sąsiadów, a nie trzech, jak w czasach PRL, z tym że przynajmniej jeden zachowałby starą nazwę. Byłby natomiast kłopot z rozszerzeniem NATO i Wspólnoty Europejskiej. Trudno by się Polakom jeździło do pracy w RFN, trudno by się handlowało z tym największym partnerem gospodarczym. Bo z samą NRD nie bardzo byłoby czym handlować. Pozostałby handel dla klienta niszowego, wielbiciela socrealistycznych staroci i nostalgicznych pamiątek.

Nie byłoby tropienia agentów Stasi, a Erich Honecker mógłby spokojnie umrzeć w NRD, nie zaś na wygnaniu w Chile, i doczekać się pogrzebu na cmentarzu socjalistów we wschodnioberlińskim Lichtenbergu. Mielibyśmy skansen, do którego można by wysyłać na edukacyjne wycieczki wielbicieli komunistycznej przeszłości. I nie byłoby pani kanclerz Angeli Merkel, najpotężniejszej kobiety świata.

Muru nie ma, jest jedno duże, silne i coraz pewniejsze siebie państwo niemieckie. I jego pozytywnym symbolem jest obalenie muru. To RFN kojarzy się na świecie z pogrzebaniem komunizmu, śmiercią bloku wschodniego, zakończeniem zimnej wojny. Dobrze, że, jak dowodzą poniedziałkowe uroczystości, Niemcy trochę dzielą się z Polską tym splendorem. Że w obecności tylu ważnych gości z wielu krajów i tylu dziennikarzy to Polak, Lech Wałęsa, popchnął pierwszą kostkę domina symbolizującego upadek systemu komunistycznego. Że to Polska zapoczątkowała wydarzenia, dzięki którym żyjemy w świecie bez NRD.

Nie wiem czy dobrze ;)
3 2 3