Odpowiedzi

2009-12-13T22:20:39+01:00
Moim zdaniem powinno to twierdzenie wyznaczać ciąg dziejów ludzkości. Działo się jednak inaczej. Temat jest tylko tezą wszech mian szlachetną i pouczającą.
Co się jednak nauczyłam z historii? Jeżeli jest wojna to giną ludzie. Prze ciesz całe dzieje ludzkości to jest historia wojen. Wychodzi na to, że ta „nauczycielka” uczy jednego a jej niepoprawni uczniowie robią co innego.
W czasie I Wojny Światowej zginęło 10 mil. Ludzi. Powołano Ligę Narodów (Podobne do ONZ) ale w 1939r. wybuchła II Wojna Światowa, której „bilans” zakończył się 53 mil. Istnień ludzkich. Twierdzenie:
Moim zdaniem „Historia nauczycielką życia” jest przenośnia do rozważań typowo akademickich i uniwersyteckich.
W 1939r. Polska jak zawsze lojalna dla swoich sojuszników (Francja i Anglia) podjęła jak się okazało beznadziejny opór (Hel; Westerplatte; Warszawa; Armia „Poznań”) licząc na pomoc. W tym czasie na Zachodzie odbywała się „Dziwna Wojna”. W Jałcie Churchill i Roosevelt „sprzedali” Polskę Stalinowi. Nastał nowy wiek i okazuje się, że ci co nas zdradzili są naszymi przyjaciółmi.
„Historia nauczycielką życia”- Gdzie tu jest nauka historii, gdzie tu się mieści holocaust, gdzie się podziała godność ludzka, gdzie w tym czasie była nauka historii?
Potem były Bałkany. Teraz mamy Czeczenię, Irak, Afganistan, Dzieci w Osetii.
Ja ze swojej strony : „ Mamo Historio pomóż”
2009-12-13T22:26:00+01:00
"Historia jest nauczycielką życia".
Historia- nie można skrócić zdarzeń z ostatnich kilku tysięcy lat inaczej. Wczoraj było historią, a już jutro dzisiaj też będzie. Człowiek uczy się na własnych błędach, a dzięki historii poznajemy kataklizmy, wojny wywołane przez spory i uczymy się, by nie popełnić błędu, jaki popełnili nasi przodkowie. By nie dopuścić do wojny, która przyniesie ze sobą setki ofiar, niewinnych ludzi. Myślę, że o to chodzi w tej maksymie, by uczyć się na własnych i cudzych błędach.