Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-14T10:26:16+01:00
Kiedyś uważano, że eter stanowi ośrodek, który przenosił fale świetlne. Model eteru miał posiadać następujące właściwości: pełną przezroczystość, bardzo małą gęstość i niezwykle dużą sprężystość. Zakładano, że eter znajduje się wszędzie i że przenika przez wszystkie ciała, które są w nim niejako zanurzone. Największą trudność przy dobieraniu cech eteru, było przypuszczenie, że przy ogromnej prędkości światła ruchu falowego poprzez elastyczny eter, opór przeciwstawiający się temu ruchowi musiałby być ogromny. Eter miał posiadać niewiarygodnie małą gęstość, oznacza to, że czas płynie w nim z nieporównywalnie większą szybkością. Wszystkie procesy w eterze zachodzą nieporównywalnie szybciej niż w materii. Ogromna prędkość światła z punktu widzenia materii, przestaje być ogromna z punktu widzenia eteru.
Nad zjawiskiem eteru prowadził badania między innymi Michelson. Jego doświadczenie z wiatrem eteru dało wynik negatywny i wówczas postanowił on sprawdzić czy fale świetlne wysłane jednocześnie w różnych kierunkach dotrą do celu w tym samym czasie. Do tego celu zbudował urządzenie własnego projektu zwane interferometrem. Eksperyment przyniósł rezultat zerowy. Nie dało się wykryć żadnej przeszkody w przekazywaniu światła w jakimkolwiek kierunku. Michelson stwierdził tylko bardzo słabe przesunięcie prążków interferencyjnych. Obie połowy rozczepionego światła powracały w tym samym momencie. Wynik ten był wynikiem szokującym wielu fizyków ówczesnych czasów. Dowodził on, iż tak zwany wiatr eteru absolutnie nie istnieje.
Układ doświadczalny składał się z kamienia o powierzchni około 2 metrów kwadratowych i 35 centymetrów grubości, na którym ustawiono cztery zwierciadła ze specjalnego metalu (stopu miedzi, cyny i arsenu) oraz inne przyrządy z lampą Arganda włącznie. Dla zachowania absolutnego poziomu zwierciadeł kamień pływał na rtęci. Rtęć mieściła się w korycie żeliwnym kształtu pierścienia około 1,5 cm grubym. Na powierzchni rtęci pływał kawał drewna, na którym spoczywał kamień. Ten drewniany pływak był zamocowany współśrodkowo z korytem tak, że luz wokół niego wynosił koło 1 cm. Żeliwne koryto wspierało się na cementowym łożysku, które podtrzymywał niski fundament z cegieł zbudowany w kształcie wydrążonego ośmiokąta. Dokopano się do podłoża skalnego by osadzić w nim słup podtrzymujący interferometr, gdyż nie można go było bezpiecznie zamontować na ziemi. Dookoła koryta znajdowało się w równych odległościach szesnaście znaków. Drewniana obudowa chroniła całą część optyczną jedno zwierciadło w każdym narożniku kamienia od prądów powietrza i nagłych zmian temperatury.
Urządzenie to, choć tak masywne, stanowiło tak mały opór przy wprawianiu jego w ruch, że najmniejsza nawet siła na obwodzie kamienia wystarczyła, aby obracać go powoli, łagodnie i w sposób ciągły. Czas pełnego obrotu utrzymywano w granicach sześciu minut. Obserwator szedł dookoła koryta za poruszającym się kamieniem i badał przesunięcia prążków interferencyjnych. Takie przesunięcie wykazywałoby na zmianę prędkości światła w danym kierunku. Doszli do wniosku, że w ciągu roku powinny przypaść dwa dni w czasie, których może występować maksimum badanego zjawiska. Jednego z tych dwóch dni ziemia będzie poruszać się przeciw wiatrowi eteru, natomiast za sześć miesięcy, drugiego dnia z wiatrem. Pierwsze doświadczenia dawały takie przesunięcie, które odpowiadało prędkości eteru równej 1 km/s zamiast 30 km/s, bowiem taka jest prędkość Ziemi po orbicie wokół Słońca, a tym samym eteru razem z nią. Im dokładniej prowadzili doświadczenie tym mniejsze było przesunięcie prążków, a tym samym mniejsza prędkość domniemanego wiatru eteru. Końcowe obserwacje wykonano w lipcu 1887 roku.
Po zebraniu i przeanalizowaniu wszystkich danych nie stwierdzono żadnych istotnych zmian w prędkości światła. Był to ostateczny dowód na błędność hipotezy stacjonarnego eteru.
5 4 5