Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-14T16:01:55+01:00
Kiedy miałam 4 lata wraz z rodzicami przeprowadziliśmy się do nowego miasta. Tam poznałam Anię. Była pierwszą osobą, którą poznałam i odrazu bardzo się polubiłyśmy. Spotykałyśmy się codziennie. Ania była dla mnie jak strasza siostra, której ja nie miałam, natomiast ona traktowała mnie jak swoją młodszą siostrę- mimo, iż byłyśmy w tym samym wieku. Zupełnie przypadkowo trafiłyśmy do jednego przedszkola, potem szkoła podstawowa, gimnazjum- a my ciągle razem- w jednej ławce. Byłyśmy niemalże nierozłączne.
Ania zawsze i w każdej sytuacji mogła na mnie liczyć. Wiele razy podawałam jej rękę, pomagałam i przeróżnych sytuacjach, byłam dla mniej oparciem w trudnych chwilach, ale byłam także podczas jej radosnych chwil-kiedy świętowała swoje sukcesy, realizowała marzenia. Byłam zawsze...
Wydawało mi się, że kiedy to ja będę w potrzebie to ona będzie tak samo ze mną jak ja z nią. Byłam o tym przekonana, nigdy mi nie przyszło na myśl, że może być inaczej.
Czar prysł, kiedy pewnego wiosennego wieczoru wracałyśmy do domu ze szkolnej dyskoteki.
Szłyśmy poboczem, wesoło i radośnie wspominając miłą zabawę, kiedy to nadjeżdżający z naprzeciwka samochód wjechał prosto na mnie.
Obudziłam się w szpitalu. Przy moim łóżku siedzieli moi rodzice. Wzrokiem zaczęłam szukać Ani, bo oczywiste dla mnie było, że jest przy mnie.Jednak...jej nie było.
Tamtego wieczoru uciekła z miejsca wypadku, zostawiając mnie tam samą. Do szpitala nigdy nie przyjechała.
Była przy mnie zawsze moja mama. To na mamie mogłam polegać, mogłam się zwierzyć i zawsze na nią liczyć. Ania zadała mi bardzo bolesny cios w plecy, ale właśnie to bardzo bolesne doświadczenie nauczyło mnie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Moją prawdziwą przyjaciółką jest MAMA.

POZDRAWIAM :)

P.S. Smutne, ale prawdziwe.