Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2009-12-14T19:16:57+01:00

12.12.2012r.

Dzisiejszy dzień był... Nie, nie napiszę, że straszny. Cholera. Jak to jest, że niektóre dziewczyny umieją się wylansować, choć tak naprawdę są puste jak tahitańskie podróbki laleczki Barbie?
Wiem, one się zaliczają do tych zaradnych życiowo... A ja? Ja się zaliczam do tych, którym nie pasują plastiki ani tandetne gadżety. A może i pasują, no w końcu też używam błyszczyka i takich tam... Ale... Ale ja na siłę nie próbuję udowadniać światu, że jestem słabiutka, a wręcz przeciwnie - ja jestem silna! Dziś stałam przed lustrem i próbowałam porównać te dwie dziewczyny - czyli Lustrzaną i mnie. Ta w lustrze, bynajmniej jest silna i mocna. Twarda i taka... Inna? Usiadłam przed lustrem po turecku, wystawiłam język. Ona tak samo. Odwróciłam głowę, próbowałam pokazać jej, że mogę być szybsza. Ona jednak dokładnie naśladowała moje ruchy. Dotknęłam palcem czubka nosa, ona też. Zamknęłam jedno, a potem drugie oko. Przez chwilę wydawało mi się, że jestem szybsza... Poprawiłam włosy, przerzuciłam je do przodu, a ona o dziwo... Do tyłu! Sprawdziłam rękoma, gdzie podziały się moje brązowe pasma... Są, delikatnie spływają po piersiach... Położyłam lewą rękę na prawym udzie, ona jednak nadal siedziała, bawiąc się grzywką. Koniuszek palca zbliżyłam do lustra, dalej, dalej... Moja ręka nie napotkała żadnej przeszkody... Poczułam tylko ciepło jej palca.
- Co u licha?! - krzyknęłam, ale odpowiedzi nie otrzymałam. Z ciekawością włożyłam całą rękę w lustro. Czując jakąś nieprzepartą chęć odkrycia czegoś nowego, wlazłam tam. Po chwili już siedziałam naprzeciwko siebie. Lustrzana obdarzyła mnie tym wkurzającym wzrokiem.
- Matkę ci zabiłam, że się tak patrzysz? - ryknęłam z całych sił.
- Aleś ty głupia...
- Ja? Hahah...
- Obydwie jesteśmy głupie - odparła na mój ironiczny śmiech.
- Tak, dwie zimne suki... - odburknęłam z ironią.
- Naprawdę tak o mnie myślisz? - spojrzałam na Lustrzaną. Zwykła, przeciętna dziewczyna. Nieprzeciętne są w niej tylko te duże oczy.
- Nie... – powiedziałam, spuszczając wzrok. Tak bardzo peszy mnie jej sposób patrzenia...
- Co ma na celu twoja wizyta u mnie? - jej ręce opadły na kolana.
- Aaa... A co ma mieć? - nerwowo przesunęłam wzrokiem po przedpokoju, a zatrzymałam na lustrze.
- No, coś chyba musi mieć, prawda? - jak ona mnie denerwuje tą swoją dociekliwością...
- I tak wiesz, po co się pytasz? - nie mogę, jaka ona dziwna...
- Jasne, że wiem. Ale myślę, że do tego, czemu ludzie uważają cię za inną, dojdziesz sama. Ja mogę ci tylko powiedzieć, że mnie zainspirowałaś. - spojrzałam na nią z lekkim zdziwieniem. - Podoba mi się to, co robisz. Pomagasz tyle, ile możesz, pomimo tego, jak ludzie cię ranią.
- Przestań! - krzyknęłam.
- Czemu? Myślałam, że chcesz usłyszeć coś dobrego...
- Do innych określeń się przyzwyczaiłam.
- Rozumiem.
- Tylko ty możesz to zrozumieć, dlatego tobie wolno tak powiedzieć...
2009-12-14T19:21:36+01:00
Dziś już 23 grudnia 2007 rok. Jutro wigilia. Nie mogę się doczekać, ponieważ chce zobaczyć zdziwienie, a zarazem radość moich rodziców otwierających prezent. Kupiłam im pod choinkę wyjątkowo śmieszne rzeczy. mama dostanie rózgę (xd) i sexy ubranie mikołajki, z którego się tak śmieje i żartuje że marzy o tym. Ale będzie miała minę. Natomiast tata dostanie książkę do nauki gotowania, ponieważ powiedział w żartach że będzie w nowym roku gotował obiady. W swojej paczce tata znajdzie także darmowy bilet wstępu na siłownię. To taki trochę dowcip, ponieważ omija on siłownie wielkimi łukami. Już nie moge się doczekać świąt. Chinka już ubrana więc idę pomóc mamie w gotowaniu potraw na jutrzejszy dzień.