Odpowiedzi

2009-12-21T19:55:26+01:00
SCENA I
W tle słychać kolędę „Cicha noc”, po chwili wchodzą” Maryja i Józef, rozmawiają ze sobą


MARYJA:

Tyle już dni chodzimy od domu do domu, Józefie i nikt nie chce nas przyjąć pod swój dach. Dajmy spokój jestem taka zmęczona.


JÓZEF:

Nie zamartwiaj się dłużej, Marysiu. Weź moją kurtkę. Jesteś taka zziębnięta. Choć zapukamy jeszcze do drzwi domów, które widać przed nami. Wierzę, że są na świecie dobrzy ludzie. Nie wszystkie serca przemieniły się w bryły złota. Spróbujmy po raz ostatni.


MARYJA:

Nie wiem czy warto? Wszyscy myślą, że skoro jesteśmy bezdomni, musimy być leniwi, chorzy, źli. Wyzywają nas od alkoholików, nierobów.


JÓZEF:

Spróbujmy jeszcze raz! Może znajdziemy ludzi, którzy mają w sercu miejsce dla Syna Bożego. Znajdziemy tam może jakiś cichy kąt. Wesprzyj się na moim ramieniu.


MARYJA:

O popatrz Józefie, takie jasne światło płonie w oknach tego mieszkania. Nie mogą tu żyć źli ludzie. Zapukajmy do drzwi.


JÓZEF:

Poczekaj Marysiu, czy słyszysz.

Podchodzą do domu i zaglądają przez okno



KOLĘDA:

PRZYBIEŻELI DO BETLEJEM PASTERZE





SCENA II


ŻONA:

Tyle razy obiecywałeś! Wierzyłam ci! Zaczynaliśmy od nowa! I co znowu! Wszystko zniszczyłeś!


MĄŻ:

O co ci chodzi? Przecież to tylko trzy piwa i taka awantura!


ŻONA:

Tak często to słyszę! A czy pomyślałeś, co podarujemy naszym dzieciom na gwiazdkę?! Tylko trzy piwa.... A co ja postawię na świątecznym stole? Mam dość! Zabieram dzieci! Odchodzę!


MĄŻ:

Zawsze tak mówisz...


ŻONA:

Ale już dłużej tego nie wytrzymam. Dla ciebie najważniejszy jest alkohol. My się w ogóle nie liczymy. Chcemy mieć normalny dom, spokojne święta.


MĄŻ:

Idźcie za dwa dni wrócicie


ŻONA:

Może, ale ty znowu będziesz pijany.


JÓZEF:

Niestety tu nie ma dla nas miejsca. W sercu ojca króluje alkohol nie ma w nim miejsca dla dzieci, a co dopiero dla Pana Boga.


MARYJA:

Idźmy dalej może tutaj przyjmą nas dobrzy ludzie.



KOLĘDA:


WŚRÓD NOCNEJ CISZY





SCENA III
JOLA:
Aniu i znowu jesteśmy same. Przytul mnie. Tak mi smutno. Czy mama naprawdę nie mogła zrezygnować z tej delegacji, a ojciec?.. Przecież mógłby wybrać inny termin spotkania z kontrahentami. Czy dzisiaj, tak jak w ubiegłym roku same będziemy wypatrywać pierwszej gwiazdki?
ANIA:
Nie martw się siostrzyczko. Spróbujemy oszukać naszą samotność.
Słychać pukanie do drzwi.

ANIA:
To ty? Znowu uciekłeś z domu?


MAREK:

Co to za dom? Ojciec, znowu pijany, matka płacze, na pewno znowu ją pobije.

Nie chcą mnie, każą mi znowu pracować, a jak nie to fora ze dwora. Tylko u was mogę znaleźć trochę ciepła i zrozumienia. Wiem, że i wam jest ciężko.

ANIA:
Mam dla was coś na rozluźnienie.


JOLA:

Chyba nie wypada w święta...

ANIA:
Wszystko mi jedno (wyciąga strzykawkę)


MAREK:

Szkoda słów. W domu być nie możemy, chociaż dobrze, że mamy tutaj schronienie. Włącz jakąś kolędę.

Do domu wchodzi Maryja.


MAREK:

Kim jesteś?

MARYJA:

Jestem twoją matką.


MAREK:

Moją? Ja nie mam matki. Sam dla siebie żyję. Nikomu na mnie nie zależy.





MARYJA:

Zależy!


MAREK:

Komu?


MARYJA:

Mnie!


MAREK:

Dlaczego?


MARYJA:

Bo jesteś moim dzieckiem.


MAREK:

Patrzy na dziecko Maryi. To twój syn?


MARYJA:

Tak. Jest Bogiem, który stał się człowiekiem tylko dla ciebie.


MAREK:

Spójrz jestem przegrany, zniszczony. Nie mam następnej dawki.........

Płacze.


MARYJA:

On cię wyzwoli.............. Zwraca się do wchodzącego Józefa.

Widzisz tu jest podobnie. Nie próbujmy dłużej. Już nie chcę.

Wychodzą z domu, Józef obejmuje Maryję i wskazuje na kolejny dom
KOLĘDA:

LULAJŻE JEZUNIU

SCENA IV


JÓZEF:

Spójrz Marysiu, jaki zadbany, piękny dom. Tu na pewno mieszkają dobrzy ludzie, którzy nie odmówią nam schronienia.


MARYJA:

Chodźmy szybko, bo jestem już zmęczona i zmarznięta.

Zaglądają przez okno


MARYJA:

Jak tam czysto i ładnie.


JÓZEF:

Są tak elegancko poubierani, na pewno są zamożnymi ludźmi.

Głosy w domu


ŻONA:

Musimy koniecznie pojechać w tym roku na Karaiby. Sąsiadka wróciła tak pięknie opalona, muszę jej dorównać. Jutro wybieram się na zakupy. Muszę odnowić swoją garderobę. Nie mogę chodzić ciągle w tym samym


MĄŻ:

To pojedź ze mną do banku. Odbiorę odsetki z lokaty. Starczy nam na wczasy i na twoje stroje.


ŻONA:

A co zrobimy z Jacusiem? Przecież nie weźmiemy go ze sobą. Najmiemy opiekunkę.

Pukanie do drzwi


MARYJA:

Dobrzy ludzie czy przyjmiecie nas pod swój dach?


ŻONA:

Och! Jakie brudasy przyszły! Zabłocą całe mieszkanie! Służba proszę ich wyprowadzić!


JÓZEF:

Nie było miejsca dla ciebie w żadnym domu. Popatrz, tam stoi szopka uboga. Może tam się schronimy.


Idą do szopki.

PÓJDŹMY WSZYSCY DO STAJENKI.

Zza sceny wychodzą trzy postacie ubrane na czarno, stają przed stajenką
Przynoszę Ci mój alkoholizm.
Przynoszę Ci moją narkomanię.
Przynoszę Ci w darze moje skamieniałe serce i żądzę pieniędzy.


WSZYSCY:

Prosimy abyś narodził się w naszych sercach.

KOLĘDA:

ŚWIETLISTA KOLĘDA



Ktoś pukał do drzwi naszych
Aleśmy nie słyszeli

Ledwo czasu starczyło

Opłatkiem się podzielić.


Ktoś odszedł z naszych domów
Wędruje puka dalej

A my dla nieznajomych

Stawiamy biały talerz


Takeśmy się spieszyli
Pili i kłócili

Że wszyskośmy pogubili.


Dlatego łamiemy się opłatkiem,

życzymy teraz wszystkim:

Żeby był pokój na Ziemi

I aby rodzący się Pan Jezus

Przyniósł miłość nam wszystkim.


Żeby słońce nam świeciło

Raj był naokoło.

Żeby ludziom tutaj było
Dobrze i wesoło.


Życzymy nauczycielom spełnienia planów i marzeń.

Sukcesów w pracy zawodowej,

Dużo uśmiechów i miłych wrażeń.


Rodzicom, aby mieli trochę wytchnienia

I mniej kłopotów codziennych

By też spełniły się wam marzenia

W dzieciach rozsądnych i dzielnych.


I życzę również całemu światu

Tego, co wszystkim potrzeba.

Ładu uśmiechów, słońca kwiatów

Braterstwa, pracy i chleba


3 3 3
2009-12-21T20:50:00+01:00
Występują : Lucyfer,Diabeł 1, Diabeł 2, Diabeł 3, Diabełka, Policjant, Anioł, Wójt, Lekarz, Anioł 1 , Anioł 2, , Dziecko 2, Murarz, Nauczyciel, Uczeń 1, Uczeń 2, , Józef, Maryja.

Lucyfer : Witam, drogie diabły moje, Gdzie są biesie rogi twoje ?
Diabeł 1 : No, bo widzisz, Lucyferze, Anioł jak te wściekłe zwierzę, zabrał rogi no i w nogi.
Diabeł 2 : Goniliśmy go do nieba, ale strasznie szybko biega, uciekł nam i gdzieś się skrył.
Diabeł 1 : Został po nim złoty kurz...
D 2 : Pył. Zwolnił trochę na zakręcie, ale to tu beztalencie zablokowało całą drogę...
D 1 : Bo skręciłem sobie nogę. Dasz mi nowe, panie drogi....
L. : Ależ to już piąte rogi.
D 2 : W tym tygodniu, dodać trzeba. Teraz bliżej ci do nieba. O skrzydełka się postaraj i ....
L. : Dosyć wiara ! Mówcie lepiej, co na ziemi.
D.2 : Nikt twych planów tam nie zmieni, ziemia w grzechach pogrążona...
D 1 : Niech ja skonam ! Czy dostanę to poroże ?
L. : Co za nudziarz . O mój Boże .....
D 2: Ziemia w grzechach pogrążona, grzeszy ojciec, grzeszy matka, grzeszy babka i prababka, sąsiad, dziadek i sąsiadka, grzeszy ciocia Wiesia z Łomży, ledwo z łóżka powstać zdąży.
L. : To szczególnie piekło cieszy.
D 1 : Świętych rzesza już wymiera....
Diabełka : Mamy wroga... zbawiciela. Od ziemskiego szpiega – biesa, otrzymałam SMSa .
L. : Na anioły i aniołki, o czym ta dziewczyna gada ?!
D 1 : Tu jest dama, a przy damach mówić brzydko nie wypada !
L. : Ups, do diabła...
Diabełka : Tam w Betlejem, gdzieś w stajence ma narodzić się panience, co Maryja się nazywa, ktoś, kto grzech wszystkie zmywa....
D 1 : Małe dziecię się zrodziło, zmywa grzechy ? Eee...., mózg jej zmyło
Diabełka : A świstak siedzi i zawija w te sreberka.
L. : Dzwońcie do ziemskiego szpiega. Co też robi ten lebiega ? Niech potwierdzi te dziwaczne rzeczy lub zaprzeczy wszystkie te dziwaczne rzeczy, które prawi Diabełuszka, a ja biegnę już do łóżka. Muszę uciąć sobie drzemkę, zaśpiewajcie mi piosenkę.
Diabły : ( śpiewają na melodię,, Aaa, kotki dwa”)

D 2 : (Dzwoni, a na widowni słychać) Sześćset sześć, pięć, dwa, trzy zera... Co tak długo nie odbiera? Może znowu kogoś śledzi, lub
w teatrze sobie siedzi . Co tam robi ten lebiega ?
D 4 : Halo słucham.
D 2 : Co u szpiega, jak się mają nasze sprawy ?
D 4 : Pewne teraz mam obawy. Nie jest wcale za wesoło... Pełno ludzi tutaj w koło, mówią , że ma się narodzić, ktoś kto piekłu chce zaszkodzić. Ponoć wszystkie ludzkie grzechy odkupić on może....
D 2 : O mój Boże !
D 4 : Nie ma co się pieklić i w panikę wpadać, przecież takie dziecko nie potrafi władać. Jeśli nawet umie, ten synek maryjny, to ja mam wspaniały planik awaryjny.
D 2 : Jaki plan masz, mój kochany, w piekle chyba nie jest znany ?
D 4 : Biesie, jesteś bystry jak w kociołku woda. Przecież mamy na usługach naszego Heroda. Za poczucie władzy, złota dwa woreczki, podniesie on rękę na ludzkie dziateczki. Herod , nam oddany, da przez to początek, okrutnej, aż miło – rzezi niewiniątek.
D 2 : Teraz kończę te dysputy, oszczędzam tanie minuty. A ty zajmij się Herodem, szepnij mu do ucha. Herod sługą , no a sługa swego pana słucha .
Komisariat

Policjant : Ta dzisiejsza służba szczęściem mnie napawa, bo nikt w mym rewirze dziś nie łamał prawa. Chociaż, może złamał, a ja nie wiem o tym, ważne, żem nie musiał odejść od roboty. Bo nie znoszę zimna, a dziś chłodem wieje, a od chłodu człowiek szybko się starzeje. Jeszcze tylko dwie godziny i do domku, do rodziny.
Anioł : Witam i kłaniam się nisko.
Policjant : Proszę imię i nazwisko, adres, miejsce zamieszkania, dokumenty i... w ogóle, bo najście z pana strony muszę ująć w protokóle.
Anioł : Nazywam się anioł, mieszkam sobie w niebie, przyszedłem zaprosić do stajenki ciebie.
Policjant : Nie jesteś pan mądry i z rozsądkiem zdrowym, bo się spoufalasz z urzędem państwowym.
Anioł 1 : Chciałbym ci oznajmić – państwowy urzędzie – że przyszedł z nowiną – czyli po kolędzie. Nowinę tę głoszę światowo, globalnie, że się mesjasz zrodził i przyjdzie tryumfalnie.
W ubogiej stajence zrodził się na sianie i na wieki wieków królem nam zostanie .
Policjant : Królem ?
A 1 : Wszego świata , już mówiłem przecież.
Policjant : Król, stajenka, siano, co ty Anioł pleciesz? Co ja mam napisać, w tych wszystkich rubrykach, to, co mówisz, z rubryk samo się wymyka. Co powiem szefowi, o mój Boże wielki ?
A 1 : Nie pisz nic.
Policjant : Nie pisać ?!
A 1 : Pójdźmy do stajenki.
( kolęda ,, Pójdźmy wszyscy do stajenki”)

A 1 : Sam Bóg jego ojcem, wniosek prosty zatem, choć żłób jego tronem, będzie rządził światem.
Dziecko 2 ( z widowni) : Skoro będzie rządził, zbawi nas od grzechu, my go odznaczymy Orderem Uśmiechu ( wchodzi na scenę z ,,orderem” )
A 2 : A wiec chodźcie ze mną do żłobka dzieciny, daruje wam radość i odkupi winy.
A 1 : Kiedy zadam to pytanie, chyba nie przesadzę, czy wśród ludzi na tej sali mamy jakąś władzę ? Do stajenki betlejemskiej zapraszam uprzejmie, dary złożyć, o coś prosić.
Wójt : Będzie mi przyjemnie. Obiecuję : oficjalnie w Betlejem wystąpię, skrzyknę radnych
i sołtysów, darów nie poskąpię .
Lekarz : Oka nawet nie zmrużyłem w szpitalu tej nocy, aż tu nagle przyszedł anioł i szukał pomocy. Mówię : co tam, takie sprawy załatwiam od ręki, wzywam ,,erkę”, włączam sygnał, pędzę do stajenki . W tym przypadku z ust niczyich chyba juz nie padnie, że karetkę tę wezwano całkiem bezzasadnie.
A 2 : Proszę z nami do Betlejem ludzi wszelkich stanów : i całkiem ubogich, i zamożnych panów. Proszę krawców, elektryków, murarzy, bankowców, biznesmenów, bizneswoman, szewców, wykładowców. Tych co żywią , tych , co bronią , tych co nauczają, co handlują, konie...kradną
auta naprawiają . I kierowców, maszynistów, artystów, malarzy, i górników, i hutników i tych
co na straży .

W stajence

Lekarz : Jestem, bo z dzieciątkiem duet stworzyć muszę. Ja wyleczę ciała, a dzieciątko duszę. Tymczasem z wdzięcznością dla bożej dzieciny w darze tu przynoszę wszystkie witaminy.
Aby nam dzieciątko, w zdrowiu dorastało i z dniem każdym coraz większej siły nabywało .
Policjant : ( na rowerze lub hulajnodze): Tej nocy przyjąłem przedziwne zgłoszenie, ktoś chciał, bym ochraniał Boże Narodzenie. Nim podejmę akcję, wypełniam, co trzeba, więc pytam - a ktoś ty? Słyszę : Anioł z nieba . Przyznam , w pierwszej chwili całkiem zbaraniałem, takiego zlecenia jak dotąd nie miałem. Lecz służba nie drużba, a klient nasz pan, włączyłem koguty, jadę, pełen szpan. Po podróży jeszcze trzęsą mi się nogi, jechałem kilometr, pchałem resztę drogi.
A 1 : Może w poczet świętych przyjąć cię się uda, bo jeżdżąc tym sprzętem, jak ja czynisz cuda.
( wchodzi dwoje uczniów )

A 2 : Pan Bóg się narodził, tu gdzie trzody pasą, przyszliście z pokłonem ?
( Śpiewają : ,, Wśród nocnej ciszy” , pod koniec kolędy wchodzi Wójt )

A 2 : Kogo ja widzę , pan wójt we własnej osobie.
Wójt : Przybyłem do żłobka pokłon oddać Tobie. Na każde wezwanie wóz służbowy poślę, abyś już nie musiał uchodzić na ośle.
Maryja : Zimno dziecku.
Wójt : Zimno. Masz Maryjo rację. Trzeba przeprowadzić tu gazyfikację. Będzie to punkt pierwszej sesji rady gminy, dziś to obiecuję dla świętej rodziny.
Murarz : ( ogląda stajenkę ) : Licha ta stajenka, tutaj dach przecieka, miejsce to niegodne narodzin człowieka. Krzywy strop, a belki ... zupełnie spróchniałe , te już nie trzymają , a te prawie wcale. Hula wiatr, bo ściany nieszczelne, dziurawe... Szkoda słów, najlepiej zacznę naprawę. Lichy żłóbek stoi, słoma w nim posłana, zaraz będzie tutaj szopka murowana. Prosty ja rzemieślnik, skromny
i ubogi, ale obiecuję Panie Jezu drogi, że nie zaznasz w stajni zimna odrobiny, ani w Twoim sercu chłodu z mojej winy.
Nauczyciel : Do stajni iść trzeba , lekcję więc skończyłem, wezwałem taksówkę , mówię : do Betlejem, a taksiarz : za stówkę ! Ale gdy usłyszał, co się wydarzyło, w wielką radość go to na szczęście wprawiło ( chowa stówkę ) Mówi , że tę stówkę mam sobie odłożyć , bo on także pragnie pokłon Panu złożyć.
Kolęda ,,Wśród nocnej ciszy”

Maryja : Widok wasz me serce szalenie raduje, za przybycie zatem serdecznie dziękuję.
Józef : Mnie szczególnie cieszy naprawa stajenki i ogromna radość Najświętszej Panienki.
A 2 : Cieszy fakt, że serca ludzkie wciąż gorące, mimo, że minęło lat już dwa tysiące. Gorących serc ludzkich pełen cały świat, mimo, że minęło dwa tysiące lat.

Piosenka finałowa ( można zaśpiewać dowolną kolędę )
Niestety już finał, czas tak szybko leci,
Więc teraz poważnie, o czym marzą dzieci.
By naszym rodzicom kochać było dane ,
a wszystkie dzieciaki czuły się kochane.
By zażegnać wszystko to, co ludzi różni,
aby nasze ręce nie spotkały próżni.
By ludzie uśmiechem witali się co dzień,
strudzonym nie brakło już miejsca w gospodzie.
Aby nikt przed nikim nie musiał czuć strachu,
a biedni, bezdomni mieli skrawek dachu.
Aby każdy głodny siadł do pełnej miski, a w drzwi samotnego zapukał ktoś bliski.
By policja i lekarze nie mieli zajęcia,
a rodziny wyszły dobrze nie tylko na zdjęciach.
Już finał finału, panowie i panie,
Więc jakie z tej szopki wynika przesłanie ?
Jeden wielki Polak, mądry kto go słucha,
by odnowić Ziemię wezwał kiedyś ducha.
A my mu pomóżmy w tej wielkiej potrzebie,
i odnowę Ziemi zacznijmy od siebie .



3 3 3