Odpowiedzi

2009-12-16T17:39:32+01:00
13.12.09.
Dzisiaj jak codzień obudziłam się o 7.00 jak zawsze z resztą i od razu pokicałam do szkoły.
W szkole jak zwykle nudy...nauczycielki fajne babki jak zwykle"" czepiają się ...
Minęło 6 lekcji nareszcie dom pomyślałam i poszłam do domu..
W domciu walnęłam się na łóżko i spałam do 18.00 a potem lekcje i jakiś filmik.....i nyny.
2009-12-16T17:41:03+01:00
16.12.2009r Środa.

Dzis kolejny dzień przygotowań do świąt. Cieszę sie bardzo że na gwiazdkę dostanę mój wymarzony prezent, deskorolkę:] Będę śmigać na niej przez cały wolny czas od szkoły i w ferie. Myślę że w zestawie bedą róznież ochraniacze bo z moją jazdą na deskorolce to nie taka prosta sprawa. Dziś rano gdy biegłam do szkoły zaliczyłam porządy wypadek. To wszystko przez podogę! Biegnąc do szkoły nie zauwazyłam ślizgawki i zanim zdążyłam sie obejrzeć leżałam już na ziemi. Do tego widziało to zdarzenie kilka osób i natrąsało się ze mnie przez cay czas. Sama niemogłam powstrzymaćsie od śmiechu. myslę że dzisiejszy dzien można zaliczyc do udanych.Pomimo iż nie wszystkie zdarzenia były miłe , można sie wiele nauczyć,
2009-12-16T17:41:30+01:00
25.04.2005

Wstaje rano. Patrzę na zegarek. Boże, dopiero 6:30. Staram się zatkać uszy i dalej spać, ale nie mogę. Znowu robotnicy zaczęli remontować ulice tak wcześnie. Dlaczego oni nie dadzą ludziom normalnie pospać do 10.
Trudno. Jak już mnie obudzili to pójdę się umyć.. Odkręciłam kran i co? Nie ma wody. Znowu. Na szczęście miałam trochę w baniakach. Tak na czarną godzinę. Umyłam zęby, buzie, ręce, nawet na umycie głowy mi starczyło.
7:20. I co ja mam robić? W telewizji nic nie ma bo jeszcze wcześnie. Ewentualnie jakieś telegry, ale za nimi nie przepadam.. Poszłam do komputera. Internet mnie uratuje, tam zawsze coś ciekawego się dzieje..
10:50. Słońce już mocno świeci. W domu straszny hałas, przez robotników. Pojdę po zakupy, w końcu musze coś jeść. W sklepie przynajmniej nie będzie takiego warkotu..
12:15. Obiad jest, posprzątałam. Przejdę się do parku. Odpocznę, pooddycham świeżym powietrzem. Jest wiosna, ładnie, zielono, wszystko już kwitnie. Tak. To dobra decyzja.
16:30. To było co najmniej dziwne. Byłam w parku.. Jak przypuszczałam było ładnie i zielono. Słońce wyjątkowo grzało więc postanowiłam kupić lody. Zauważyłam lodziarnie po drugiej stronie ulicy. Nowa chyba bo wcześniej jej nie widziałam. Wstałam z ławki i idę w jej strone. Nagle za plecami słysze pytanie „Jak to jest być człowiekiem?”. Odwracam się i widze małego różowego ptaka. Wydało mi się to dziwne, bo przecież ptaki nie mówią. Ale on spytał ponownie. Pomyślałam że odpowiem. Najwyżej uznają mnie za wariatke bo rozmawiam ze zwierzętami. Odpowiedziałam: „sama nie wiem” bo nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Nagle cos mnie tknęło i słowa z ust same mi wylatywały. Gdy skończyłam poczułam że mam zaschnięte gardło i nie mogę nic z siebie wydusic. Wtedy różowy odpowiedział: „to śmieszne” i odleciał.
Przez chwile myślałam że to co własnie się wydarzyło, stało się tylko w mojej głowie. Jednak małe dziecko podeszło i spytało czemu nie złapałam tego ładnego ptaszka. Zdałam sobie sprawe, że to wydarzyło się naprawde.
Nie poszłam już do lodziarni. Kupiłam picie i wróciłam do domu. Położyłam się i zasnełam. Robotnicy już skończyli. Jedyne co słyszałam to cisza.