Odpowiedzi

2009-09-11T15:45:34+02:00
Wiesz..chętnie bym Ci pomogła, ale piszesz , że to ma być praca konkursowa, więc jeśli ktoś ci to napisze za Cb to to będzie nieuczciwe...inni się napracują a ty za to np dostaniesz nagrodę..nie pomogę sory
1 1 1
2009-09-11T15:56:50+02:00
Morze szumiało cicho, wokół nie znajdował się nikt znajomy. Wszyscy już poszli, a ja chciałam jeszcze obejrzeć słońce. Czerwonej barwy szybko chowało się za horyzontem.
- Co? Patrzymy sobie, tak? - drgnęłam, gdy usłyszałam za sobą jakiś nieznajomy głos. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka w moim wieku. Był wysokim brunetem o niebieskich oczach połyskujących jeszcze w blasku słońca. Patrzyłam zaskoczona przez kilka sekund, zanim zdołałam wydusić z siebie krótkie "tak".
- Jestem Jarek. Mieszkam niedaleko, chciałem popatrzeć, ale zajęłaś moje miejsce...
- Przepraszam, nie było podpisane - roześmiałam się i nareszcie przełamaliśmy lody. - Nazywam się Marta.
Rozmawialiśmy dość długo. Wreszcie nadszedł czas rozstania.
Następnego dnia przyszłam na to samo miejsce o tej samej porze, ale nikt już nie przyszedł. Do tej pory nie wiem, czy to był wymysł mojej wyobraźni, czy też może prawda...
2 5 2
2009-09-11T17:39:54+02:00
Chłodny wiatr powiewał moja twarz… Czułam się wspaniale. Moje motylki w brzuchu mogły oznaczać tylko jedno… Stres. Był to ostatni dzień szkoły… Strasznie się bałam, choć sama nie wiem, czego… Kończyłam podstawówkę i po wakacjach miałam zacząć zupełnie nowy etap w moim życiu- gimnazjum. Jak zwykle byłam spóźniona i szybkimi ruchami zakładałam na siebie biała bluzkę. Bardzo się cieszyłam, że ukończyłam podstawówkę, ale jednak mój strach był większy. Bałam się pożegnania z cała moja klasą, nauczycielami oraz reszta mojej szkolnej paki. Wiedziałam, że to będzie najbardziej wzruszający dzień w moim życiu… Biegłam przez ulice nie patrząc zupełnie przed siebie. Wszystkie moje róże dla nauczycieli powypadały na ziemie. Przyjrzałam się im dokładnie.
- Ale ze mnie gapa!- Powiedziałam sama do siebie.
Wiedziałam, że musze się pospieszyć, jeśli chcę zdążyć do szkoły. Pozbierałam szybko kwiaty, które nie dawały żadnego znaku życia, ale nie martwiłam się tym w ogóle. Jedyną myślą, jaka miałam teraz w głowie tom szybkie dotarcie do autobusu szkolnego. Brakowało mi sił… Przyspieszyłam. Spojrzałam na zegarek. Była 7.25
- O rany! Zaraz się spóźnię… Szybciej Agnieszka, szybciej!!- Mówiłam do siebie w myślach.
W końcu dotarłam na przystanek autobusowy. Na zegarku widniała 7.28.
-Uff… Zdążyłam.
Stanęłam na przystanku… Nikt nie zwrócił na mnie uwagi… Przyjrzałam się im dokładnie…
- Heh..!- Zaśmiałam się do siebie. Są tacy kochani! – Pomyślałam.
Stałam milcząc. Czekałam, aż ktoś mnie zauważy… Nie musiałam długo czekać.
- Hej Aguś! – Usłyszałam głośne wołanie.
Wszyscy przenieśli na mnie swój wzrok.
- Co słychać?- Spytała Klaudia. Klaudia była moja kumpelką. Przyglądałam się jej dokładnie. Zauważyłam na jej twarzy charakterystyczne piegi oraz śliczny uśmiech, który rozbudziłby najgorszego smutasa. Była naprawdę śliczna. Jej czarne włosy i piękne brązowe oczy świeciły cudownym blaskiem. Zawsze zazdrościłam jej wyglądu…, popularności oraz stylu bycia.
- Jak się czujesz Aguś?- Przerwała moje rozmyślania.
- Dobrze… Widzisz Klaudia … Czy… Czy to już koniec?- Spytałam niepewnie.
-Tak…
Zdałam sobie sprawę, że to wszystko, na co pracowałam całe 6 lat odchodzi gdzieś daleko… Daleko.. Urywa się i wpada w czarna otchłań. Cała moja praca i te lepsze i gorsze dni zanikają… Było mi bardzo przykro z tego powodu. Ale tak już musiało być. Musiało…
Nagle z za zakrętu wyłonił się pomarańczowy autobus…
- Pa Aguś! – Usłyszałam tylko głośne wołanie Klaudii
- Pa! – Odpowiedziałam cicho.
Wsiadłam…
****

Wiatr powiewał delikatnie moje włosy. Czułam się wspaniale. Mała kropelka rosy bardzo delikatnie musnęła moje policzko.
-Hmm… Jak to wspaniale móc rozkoszować się każda chwilą wolnego czasu… A może jakiś spacer rekreacyjny?- Mówiłam sama do siebie.
Szybkim ruchem opuściłam mój ogród. Teraz poruszałam się po małej, wąskiej ścieżce.
Idąc zastanawiałam się, co robi teraz moja klasa.
- Heh… Ewa na pewno wyjechała. Ola również… Bardzo mi ich brakuje.- Mówiłam do siebie w myślach.
Przez jakiś czas szłam zupełnie zamyślona. Słyszałam tylko cichy szelest wiatru. Moje zamyślenie przerwał głośny pisk opon samochodowych. Szybko obejrzałam się za siebie. Samochód przystanął na chwilkę i zaraz ruszył spowrotem. Przestraszyłam się trochę, ale szłam dalej. Nagle stanęłam bez ruchu. Moje zdziwienie było ogromne. Przed moimi oczami ukazał się wspaniały widok. Wokół mnie rozpościerała się piękna łąka. Drzewa uginały się pod ciężarem owoców. Szelest liści delikatnie dodawał nastrój temu widokowi.
-Pięknie…- Szepnęłam
Nie chciałam psuć tej cudownej chwili niepotrzebnymi rozmowami. Położyłam się na pięknej, pachnącej trawie.
- Nie wiedziałam, że widoki na wsi mogą być takie piękne. Dlaczego nigdy wcześniej tu nie byłam?- Zadawałam sobie pytanie.
Dobrze wiedziałam, dlaczego. Zawsze wolałam siedzieć przed komputerem lub telewizorem niż bawić się w gronie przyjaciół. Nic więcej nie mówiąc zachwycałam się kolejnym. Pięknym zjawiskiem… Chmury miały tak piękny błękitny kolor. Szczerze mówiąc nigdy im się dokładnie nie przyglądałam. Nie umiałam docenić prawdziwego piękna przyrody.
- Musze to zmienić! Muszę!- Mówiłam bijąc się z myślami.
Czas mijał bardzo szybko. Wystraszyłam się, gdy spojrzałam na zegarek. Była 17.00
Słońce chowało się za horyzontem
- Jeszcze nigdy nie widziałam czegoś tak pięknego.- Mówiłam sama do siebie.
Po tych słowach zamilkłam. Wracałam do domu oszołomiona. Moje zdziwienie pięknem natury przerastało mnie samą. Otworzyłam drzwi mojego domu. Położyłam się na łóżku i otworzyłam książkę. Zmęczona tym ciężkim a zarazem zadziwiającym dniem nawet nie wiem, kiedy… Zasnęłam….