Odpowiedzi

2009-12-17T16:52:41+01:00
Pewnego razu stary stolarz Dżepetto, który był bardzo samotny, wystrugał z drewna śliczną kukiełkę i dał jej na imię Pinokio. A gdy nadeszła noc, pojawiła się Błękitna Wróżka i ożywiła drewnianego chłopca..." – tak zaczyna się jedna z najpiękniejszych baśni świata.

Historia cieśli, który, powodowany ogromnym pragnieniem posiadania syna przywiązuje się do jednej ze swych drewnianych lalek, która ożywa dzięki sile jego wiary i miłości.

Prawdziwym tatą Pinokia nie był jednak Dżepetto, lecz Carlo Collodi, autor opowiadania o przygodach drewnianej kukiełki. Jego "Przygody Pinokia" zostały opublikowane w 1883 r.

Carlo Collodi to pseudonim Carlo Lorenziniego (1826-1890), dziennikarza i pisarza urodzonego we Florencji. Collodi współpracował z wieloma gazetami w całych Włoszech, założył i prowadził kilka własnych pism.

W połowie XIX w. rozpoczął pracę jako pisarz i dramaturg. W 1856 r. przyjął pseudonim Carlo Collodi, od miejscowości Collodi, małego miasteczka położonego w Toskanii. Pierwszą książkę dla dzieci ("I racconti delle fate") napisał w 1876 r.. Było to tłumaczenie francuskich bajek. Spod jego pióra wyszło również wiele szkolnych podręczników.

"Na początku powieści Pinokio był tylko lekkomyślną kukiełką, której przeznaczeniem była śmierć z rąk dwóch czarnych charakterów: Lisa i Kota. Gdy Collodi skończył swoją opowieść, wydawca namówił go na kontynuowanie historii. Autor ponownie tchnął więc w kukiełkę życie... Posłużył się przy tym postacią Wróżki o sercu wypełnionym miłością i współczuciem.

Pinokio znów zaczął płatać figle i przeżywać pasjonujące przygody. Na nowo ruszył przed siebie powodowany nigdy niezaspokojonym pragnieniem odkrywania świata. Wydawało się, że to kukiełka zaczęła prowadzić Collodiego za rękę. Pinokio pada jednak ofiarą intrygi, która kończy się dla niego tragicznie: zostaje oskarżony o zbrodnię, której nie popełnił.

Ten świat nie jest najlepszym miejscem dla istoty wystruganej z pnia drzewa... szczególnie gdy ta z jest naiwna i chce poznać życie. Dni Pinokia mijają szybko pośród smutku, szczerych i udawanych łez, wyrzutów i marzeń, które nie mają prawa się spełnić. Ci, którzy go otaczają - Dżepetto, Wróżka i Świerszcz – próbują przekonać go, by zaakceptował wartości i zasady, którymi kierują się wszyscy uczciwi ludzie. Warunkiem wejścia Pinokia w prawdziwe, dorosłe życie jest podporządkowanie się tym zasadom. Tylko wtedy spotka go zaszczyt i szczęście. Pinokio stanie się człowiekiem.

Collodi złamał zasady klasycznego zakończenia bajki. W opowieści o Pinokiu próżno szukać zdania: "i żył długo i szczęśliwie". Pisarz kończy książkę stwierdzeniem Pinokia, który przywołuje czas, gdy był nieruchomą kukłą: "Byłem taki śmieszny jako kukiełka! Teraz jestem taki szczęśliwy, jako grzeczny chłopiec". Koniec!

W scenariuszu, nad którym pracowałem z Benignim, skupiliśmy się na ukrytym aspekcie tej historii. Zarówno Pinokia jak i jego wrogów łączy nierozwiązywalny konflikt, w którym Wróżka przyjmuje charyzmatyczną rolę Przeznaczenia. Podobnymi prawami rządzi się grecka tragedia...

W trakcie pisania scenariusza czasem musieliśmy zdradzać powieść. Osią jednak zarówno powieści, jak i filmu jest postać o czystym i niewinnym charakterze, o franciszkańskiej szczerości, nieświadoma śmierci i zakochana w życiu. To Pinokio - wiecznie eksplodujący żywotnością. Wokół niego wszystko się kręci - scenografia, postacie i magia są "stylistyczną" projekcją osamotnionego bohatera, który zmaga się z akceptacją świata.